What time is it?

A wy jaką macie teraz godzinę na zegarku?

Wychodząc z sali i mówiąc rodzicom, że kolejny temat to „czas” słyszałam w głosie zwątpienie. Wszyscy uspokoiliśmy się już po pierwszych zajęciach. Okazało się , że nie taki straszny temat jak go „malują” 😉 Dzieci znają bardzo dobrze cyfry więc po chwili wszyscy potrafi podstawić odpowiednie słówka w zdaniu.

Na początku zajęć zapoznaliśmy się z zegarem, jego budową i tym kiedy mówimy sobie „good morning”, „good evening”, „good afternoon” czy też „goodbye”. Powtórzyliśmy sobie wszystkie potrzebne cyfry a następnie byliśmy gotowi do rozpoczęcia tematu. Poznaliśmy wiodące pytanie „What time is it?”. Na tym etapie pomogła nam gra pt.:”Monster Game”. Jak zawsze niezawodna w nauczaniu pytań!

Gdy już osłuchaliśmy się z odpowiedziami jakie wypowiadałam przystąpiliśmy do korzystania z platformy. Tym razem już wspólnie tworzyliśmy zdania z wykorzystaniem godzin. Dzięki tej aplikacji z której może korzystać każdy rodzic możemy dać dzieciom możliwość posłuchania innych akcentów dlatego też zapraszamy do korzystania i spędzania czasu z dziećmi w takiej formie 🙂

Żeby nie było nudno, z dna szafy wyciągnęłam chustę animacyjną, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Dużo zamieszania i zabawy a przy okazji efekty. Ucieszyłam się gdy na koniec lekcji było widać pierwsze efekty. Oczywiście jak każdy inny temat wymaga powtórki. W końcu systematyczna praca to klucz do sukcesu.

Po drodze skorzystaliśmy z tak zwanych „zabaw pewniaków” gdzie na propozycję czy chcą, dzieci odpowiadają od razu „YES!” . Jednym z nich jest wieża z kubeczków czy też zabawa w agenta z wykorzystaniem laserów.
Skorzystaliśmy z piosenki, która angażuje nas w stu procentach. To oznacza, że mamy trochę gimnastyki. Przysiady i bieg towarzyszą nam przez cały czas trwania piosenki.

Zabawy sensoryczne z piaskiem kinetycznym czy makaronem są świetną inspiracją do nauki języka angielskiego. Dzieci pytają o tego typu gry. Nawet nie mają świadomości, że proszą o więcej nauki 😉

red. Kamila Pełka

Sprawdź, czy Twoje dziecko nie ma wady postawy!

Przyczyny

Dzieci noszą plecaki i torby, często nie chce im się zakładać ich na plecy poprawnie, tylko dźwigają je na jednym ramieniu. Potem siedzą w szkołach w ławkach przez kilka godzin a na przerwach nachylają głowy do telefonów. Nie mówimy, że tak jest zawsze, ale przyznacie Państwo, że brzmi znajomo. 🙂 Do tego dochodzi długotrwałe siedzenie w różnych, nienaturalnych pozycjach oraz kolejne nachylanie przed komputerem. Czasem zdarzy się też obcierający czy niewygodny but.
Te wszystkie z pozoru normalne i codzienne zdarzenia przybliżają dzieci do nabycia nawykowych wad postawy.

Rodzaje wad

Najpopularniejsze wady to plecy okrągłe, plecy wklęsłe, skoliozy (czyli boczne skrzywienie kręgosłupa), wady kolan (koślawość i szpotawość) oraz płaskostopie.

Plecy okrągłe – najczęściej powstają przez garbienie się dziecka, nieprawidłowe siedzenie ale też mogą powstawać przez problemy ze wzrokiem kiedy dziecko nachyla się, żeby coś lepiej zobaczyć albo poprzez czynniki psychiczne – takie kulenie się spowodowane nieśmiałością czy stresem.

Plecy wklęsłe – spowodowane nadwagą, małą aktywnością ruchową, częstym siedzeniem. Charakteryzują się pogłębieniem lordozy lędźwiowej, uwypuklonym brzuchem i wystającymi pośladkami.

Skoliozy – są to boczne skrzywienia kręgosłupa. Charakteryzuje się asymetrią barków, miednicy, łopatek (które dodatkowo są wystające). Bardzo niebezpieczna wada postawy, dochodzi do deformacji i rotacji kręgów, które próbują jakoś zaadaptować się do skrzywienia aby możliwe było funkcjonowanie organizmu.

Koślawość kolan – nogi w kształcie litery X, występują często przy nadwadze, ale także kiedy układ mięśniowo – więzadłowy jest słaby, czyli przy małej ilości aktywności fizycznej.

Szpotawość kolan – nogi w kształcie litery O. Przyczyną może być krzywica, nadwaga, za ciężka praca w okresie wzrostu i rozwoju, częściej występuje u chłopców.

Płaskostopie – polega na obniżeniu lub całkowitym zniesieniu „łuku pod stopą”.

UWAGA! Lordoza i kifoza to nie są wady kręgosłupa, to jego naturalne krzywizny. Dopiero ich pogłębienie czy zniwelowanie jest wadą (plecy okrągłe, wklęsłe, okrągło-wklęsłe, płaskie).

Jak samemu sprawdzić, czy dziecko nie ma wady postawy?

Sprawdź, czy Twoje dziecko kiedy stanie prosto ma na tej samej wysokości: barki, talię, biodra, kolana a z tyłu łopatki. To bardzo ważne, asymetria tych części może świadczyć o skoliozie albo przykurczach mięśni, które do niej prowadzą. Łopatki powinny być nie tylko symetryczne, ale też żadna z nich nie powinna być bardziej wystająca od drugiej.

Sprawdź też, czy kręgosłup, a raczej jego wyrostki kolczyste układają się w równą linię. Powtórz też tą obserwację w pozycji pochylonej. Zwróć uwagę czy prawa i lewa strona są na takiej samej wysokości. Obejrzyj nogi i kolana – u dzieci do 7 roku życia koślawość jest typowa i samoistnie zanika.

Kluczem jest symetria

Jej brak jest podstawą do stwierdzenia, że dziecko może mieć wadę postawy. Większość wad w młodym wieku można zniwelować poprzez aktywność fizyczną i ćwiczenia korekcyjne. Ważne tylko, żeby były odpowiednio wcześnie zaczęte. Jeżeli niepokoi Cię coś w postawie Twojego dziecka udaj się do lekarza rodzinnego – on podpowie co dalej należy zrobić.

red. Natalia Gruszczyńska

Pyszna zabawa, czyli uczymy się o jedzonku

Ostatnio z dzieciakami zaczęliśmy niezwykle apetyczny temat – „Do you like food?”

Po krótkim powtórzeniu i wybieganiu się, zabraliśmy się za naukę nowych słówek. Gdy już powiedzieliśmy sobie co jest na każdej karcie, położyliśmy je wszystkie na podłodze i zaczęliśmy zabawę Magic Eyes. Polega ona na tym, że powtarzamy wszystkie słówka po kolei. Proste? Wcale nie! A to dlatego, że po każdej rundzie mówienia słówek odwracamy jedną kartę obrazkiem do spodu i powtarzamy wszystko od początku, łącznie z obrazkami, których teraz już nie widzimy. Ta gra wymaga od dzieciaków dużo skupienia, bo na końcu musimy powtórzyć słówka gdy wszystkie karty są odwrócone!

Później zaśpiewaliśmy piosenkę o jedzeniu. Dzieciaki mogły odpowiedzieć czy lubią daną rzecz, pokazując kciuk w górę i mówiąc: „Yes, I do.” lub kciuk w dół i mówiąc: „No, I don’t.” Jak można się było spodziewać, najwięcej emocji budziły hot dogi, pączki i lody

Zrobiliśmy też wyścigi rzędów oraz zagraliśmy w rzutki. Pokazywałam dzieciom obrazki i musiały dowiedzieć się, czy lubię daną rzecz, zadając pytanie z konstrukcją: „Do you like…?” Gdy udzieliłam im odpowiedzi, dzieciaki dostawały piłeczkę i mogły rzucić nią w tarczę. Radości jest najwięcej gdy komuś uda się rzucić w sam środek i zdobyć 100 punktów, co wcale nie jest takie proste.

Pojawiła się też gra Mistakos. Wspólnie zadawaliśmy jednej osobie pytanie, np. „Do you like apples?”. Samo „Yes” lub „No” się nie liczyło! Dopiero po udzieleniu pełnej odpowiedzi („Yes, I do” lub „No, I don’t”) można było wziąć krzesełko i ustawić je na naszej konstrukcji.

Na koniec tradycyjnie popracowaliśmy trochę z książką, żeby dzieciaki mogły rozwinąć swoje umiejętności manualne i jeszcze raz przećwiczyć słownictwo z naszego tematu.

red. Edyta Makówka

Walentynki dla starszaków :)

Baby English Center walentynki

Nasze dzieci uwielbiają Walentynki!

Dopiero co wróciliśmy po feriach, a już ruszyliśmy pełną parą. W lutym nie mogło zabraknąć tematu Walentynek i właśnie taką lekcję przeprowadziłam 14 lutego w mojej najstarszej grupie.

Walentynki to święto miłości, dlatego nasza lekcja była bardzo miła dla serc moich uczniów! Lekcję zaczęliśmy od rozmowy o tym święcie. Dzieciaki (a może już młodzież) powiedziały mi, jakie mają plany na ten dzień, a także co o tym święcie już wiedzą. Okazało się, że wiemy niewiele. Dlatego na początku wyświetliłam im krótki film o Walentynkach. Dowiedzieliśmy się z niego, w jakich okolicznościach powstały, a także kilka ciekawych faktów na ich temat. Czy wiedzieliście, że rocznie wysyłamy ponad bilion walentynek? Albo, że tylko tego dnia kupujemy milion bombonierek? Uczniowie też byli zdziwieni 🙂

Baby English Center walentynki

Następnie wprowadziłam słownictwo związane z Walentynkami i na jego podstawie, uczniowie mieli ułożyć krzyżówkę z hasłem VALENTINE’S DAY! Ponieważ w naszej szkole stosujemy technologię, uczniowie mogli korzystać ze swoich smartfonów i laptopa. To dla nich nowość, bo zazwyczaj nie wolno im korzystać z telefonów na lekcji. Układanie krzyżówki poszło bardzo szybko.

Nawet te duże dzieci lubią się trochę poruszać, więc zagraliśmy w „gorące krzesła”, korzystając z nowo poznanych słów walentynkowych. Nie spodziewałam się, że uczniowie klas VI i VII tak chętnie i zawzięcie będą się bawić. Nikt nie chciał przegrać, więc wszyscy walczyli do ostatnich sekund.

Na koniec zajęć każdy z uczniów stworzył walentynkę. Rozdałam im szablon serca, do ozdobienia. Aby nie było zbyt łatwo, poprosiłam, żeby każdy wymyślił swój wiersz. To co powstało, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wiersze były przepiękne. Chyba rosną nam mali poeci. 😊

Happy Valentine’s Day!

red. Ania Megre