How many (…) do you have?

Baby English Center

Wasze dzieci są niesamowite!

Nie uwierzycie ale kończymy ostatni już w tym semestrze temat „How many?” Ale spokojnie, już szykujemy coś nowego dla Was

Wracając, jest to jeden z trudniejszych tematów z którym dzieciaki w tym momencie radzą sobie już świetnie. Nie jest dla nich problemem aby zadać pytanie „ How many pets do you have?” czy też „How many firends do you have?” na tym etapie dzieci często się wygłupiają i wymyślają nowe słówka, które mogłyby wstawić w naszą obecną frazę.

Jakie jeszcze umiejętności dzieci zdobywają na naszych lekcjach?

Niesamowite jest też to jaką dzieci mają cudowną pamięć. Bez najmniejszych zacięć są wstanie zapamiętać kolejność dwunastu cyfr ułożonych w różnej kolejności. Sama często drapię się po głowie co w danym miejscu ukryłam. Uczniowie jednak bacznie obserwują, pomagają sobie nawzajem i w rezultacie cała grupa uczestniczy aktywnie w zajęciach – bez wyjątku.

Nie ukrywam, że musiałam się nagłowić jak najlepiej przybliżyć dzieciom ten jak się okazało trudny dla nich temat. Staraliśmy się aby każde zajęcia były różne od poprzednich tak aby nie stracili chęci do powtarzania pytań oraz odpowiedzi.

W jednej z zabaw ukryłam karty z cyframi oraz przedmiotami po całej sali. Chwila minęła zanim każde z dzieci ją odnalazło. Pod koniec zadania każde z dzieci odpowiadało jaką liczbę danego przedmiotu posiada.

Jedną z wielu atrakcji była gra w kości. Trochę się namęczyliśmy aby policzyć wszystkie kropki oraz połączyć to wraz z kolejnymi zdaniami jakie im zaserwowałam. Gdy dzieci są przekonane, że to koniec moich propozycji, zaraz staram się wymyślać coś innego. Wtedy to bardzo słodko się na mnie denerwują a następnie szykują kompromis w postaci kolejnej zabawy, którą sami wymyślają lub wybierają. Grunt to współpraca

Często pytacie czy dzieci będą potrafiły uczestniczyć w dialogu. Już mówię. Jednym z celów naszych zajęć jest aby uczniowie potrafili w (grupie bądź w parach) zadać sobie nawzajem pytanie a następnie odpowiedzieć na nie.

Nie pozostaje mi do powiedzenia nic innego jak to, że już zacieram rączki aby pochwalić się Wam, Drodzy Rodzice na lekcji pokazowej naszymi umiejętnościami!

red. Kamila Pełka

 

 

 

 

 

 

 

 

‚Fruit market’ – dawka witamin w środku zimy!

angielski, nauka, dzieci

Jak to każdej zimy, zaczyna brakować nam witamin.

Niestety, ale w marketach nie znajdziemy wielu owoców. Postanowiliśmy więc zaserwować sobie zastrzyk energii. Tematem ostatnich zajęć był Fruit Market w którym mogliśmy znaleźć mnóstwo świeżych owoców między innymi: kiwi fruit, pineapple, watermelon…

Ale jak dosłownie ‘’ugryźć’’ temat? 😉

Rozpoczęliśmy od luźnej rozmowy na temat spędzonych Świąt Bożego narodzenia oraz prezentów jakie dzieci znalazły pod choinką. Szybka dawka pytań przypominających materiał sprzed roku i piosenka: „What would you like for Christmas?”. Krótko mówiąc, atmosfera Świąt wciąż u nas na zajęciach trwa 😉

angielski dla dzieci, zabawa, lekcje na wesoło

Ale dość już wspomnień, czas zabrać się za Fruits. Rozpoczęliśmy od tradycyjnego wprowadzenia słownictwa. Do tego etapu bardzo przydaje się nasza baza do której każdy rodzic ma dostęp. Wsłuchujemy się w wymowę, bawimy się intonacją, śmiejemy się z śmiesznej grafiki którą stworzyły dzieci a także uczymy się piosenek. Świetnym ćwiczeniem jest również wykorzystanie gry jaką proponuje Richard Graham na swojej platformie. Dzieci są zmuszone wychwycić z prostych zdań docelowe słowo. Na początku maluchy muszą trochę się wysilić, żeby skupić swoją uwagę na wypowiadanych słowach. Z czasem jednak, udaje się to bez najmniejszych problemów natomiast najbardziej efektywnym etapem tej zabawy jest początek.

dzieci, zabawa, angielski

Podczas zajęć zaangażowaliśmy się w szereg różnych zabaw, które dzieci uwielbiają i pamiętają, które często też sami modyfikują. Nasza słynna gra to Monster Game a dzieci same wymyślają alternatywy do tej zabawy. Dużo ruchu i śmiechu to nasza domena. Nie zabrakło mini tablicy i zagadek związanych z tematem zajęć oraz naśladownictwa i wygłupów. Etap końcowy to tradycyjnie praca z książką, czyli wyciszenie i skupienie uwagi na pojedynczych słówkach. Tu nie ma miejsca na głośne odgłosy z Sali Krótko mówiąc – utrwalenie tego co poznaliśmy na zajęciach. Taką bombę witaminową, będziemy serwować jeszcze przez najbliższe zajęcia. Zapraszamy! Tylko się nie spóźniajcie!

red. Kamila Pełka

Zabawa na sto dwa, czyli poznajemy liczby od 1 do 12 :)

Po powtórzeniu materiału z poprzednich zajęć, poznaliśmy liczby od 1 do 12.

Dzieciaki sporo z nich już znały, ale okazało się, że wymowa niektórych wcale nie jest taka łatwa, więc ją powtórzyliśmy.

Później zaśpiewaliśmy piosenkę o liczbach. Ale jak to w Genki, piosenka wiąże się z ruchem. Akurat w tej trzeba było skakać przy każdej kolejnej liczbie. Proste? Wcale nie! Muzyka robi się coraz szybsza i pod koniec piosenki już prawie każdy ma małą zadyszkę 🙂

Chwilę odpoczęliśmy i wzięliśmy się za kolejne zadanie. Tym razem graliśmy w grę Unlucky 13. Polega ona na tym, że stajemy w kółeczku i liczymy do 13. Osoba, która jest trzynasta, musi wykonać specjalne zadanie, oczywiście ruchowe. U nas hitem okazały się pompki, które pokazałam chłopcom. Mimo że niektórzy z nich robili je po raz pierwszy w życiu, poradzili sobie z tym ćwiczeniem świetnie!

Na chwilę usiedliśmy, ale zamiast zwalniać tempo, przyśpieszyliśmy. Zagraliśmy w grę „What’s the number?”, do której używamy specjalnej kostki z dwunastoma ściankami. Zadajemy pytanie: „What’s the number?”, a osoba z kostką musi nią rzucić i powiedzieć co to za liczba. Wtedy wszyscy jak najszybciej wstajemy i skaczemy tyle razy, ile wyrzucił kostką kolega, oczywiście licząc głośno po angielsku. Po pierwszej rundzie część chłopców chciała kontynuować grę, ale kilku było już zmęczonych, więc poszliśmy na kompromis i zaczęliśmy używać tradycyjnej kostki z sześcioma ściankami. Muszę przyznać, że gdy wypadła jedynka, cieszyłam się z tak małej ilości skoków razem z chłopcami, bo zaczynało już być ciężko

Na rozluźnienie rozłożyliśmy karty na podłodze i chodziliśmy w kółko podczas gdy grała muzyka. Gdy muzyka się zatrzymała, podawałam chłopcom liczbę i musieli jak najszybciej stanąć koło niej. Chłopcy szybciutko orientowali się gdzie jest odpowiednia liczba i cieszyli się, jeśli znaleźli ją jako pierwsi.

Pod koniec zajęć usiedliśmy na podłodze i dopasowywaliśmy kubeczki z liczbami do kwadracików, w których narysowane były kropki. Każdy musiał najpierw nazwać liczbę, która jest na kubku, a potem położyć go w odpowiednim miejscu.

Teraz już na pewno liczenie po angielsku dla nikogo nie jest straszne

red. Edyta Makówka


Whose is it?

‚Whose is it?’ wydaje się trudnym tematem – nie dla nas!

Pod koniec prawie każdych zajęć, kiedy bierzemy książki aby trochę w nich popracować, pojawiają się pytania „Gdzie jest moja książka?”, „Czy ta torba jest twoja?”, „Czyje to jest?”. Niby zwykłe pytania, ale każde z nich zawiera tą samą konstrukcje gramatyczną – formę dzierżawczą. Ostatnio z moją starszą grupą przerabialiśmy temat „Whose is it?” (Czyje to jest?). Mimo tego, że dzieciaki były nieświadome, że uczą się gramatyki, już po pierwszych zajęciach z tego tematu potrafiły bezbłędnie określić po angielsku, co do kogo należy:)

Jak zwykle zaczęliśmy od wprowadzenia nowych zwrotów. Mini lekcja jest zawsze niezawodną pomocą na takiej lekcji. Tym razem poznaliśmy całe frazy, nie tylko słówka: it’s mine – to jest moje, it’s yours – to jest twoje/wasze (w języku angielskim osoba you to zarówno ty, jak i wy), it’s his – to jest jego, it’s hers – to jest jej, it’s ours – to jest nasze, it’s theirs – to jest ich, it’s everybody’s – to jest wszystkich i doskonale nam już znane I don’t know!, czyli Nie wiem!

Aby utrwalić nowe słownictwo, porozkładaliśmy karty na podłodze i ustawiliśmy się w pociąg. W Train, bo tak nazywa się ta zabawa, jeździmy po całej sali od stacji do stacji (karty obrazkowe), zatrzymując się przy niej i głośno wypowiadając jej nazwę. Każde dziecko chciało choć przez chwilę być maszynistą, a pociąg jeździł w każdą stronę. Można było go zobaczyć pod stolikami, a nawet na korytarzu. Dzieciakom bardzo spodobała się ta zabawa.

Kiedy wreszcie pociąg dojechał do stacji końcowej, wszyscy usiedliśmy w kole i zagraliśmy w bombę. Położyliśmy wszystkie karty po środku, a w ruch poszła plastikowa bomba. Podawaliśmy sobie ją po kolei, a osoba, u której bomba wybuchła, musiała wybrać sobie jedną z kart i odpowiedzieć na pytanie „Whose is it?”. Gra dostarczyła nam wiele emocji – nikt przecież nie chciał wybuchnąć. Nasza bomba jest nieprzewidywalna. Czasem wybucha po 10 sekundach, a czasem czekamy i czekamy, a ona nadal tyka. Mamy z nią wiele śmiechu!

Kręgle to zawsze dobry pomysł. Dzieciaki stanęły się w kolejce w miejscu przeze mnie wyznaczonym, a ja ustawiłam kręgle w drugim końcu sali. Pod każdym kręglem znalazła się karta z poznanym na lekcji zwrotem. Dzieciaki kolejno rzucały kulą w kręgle, starając się przewrócić jak najwięcej. Następnie musiały odpowiedzieć na pytanie „Whose is it?” na podstawie kart pod strąconymi kręglami. Tutaj włączyła się rywalizacja, ponieważ każde dziecko chciało przewrócić jak najwięcej kręgli. U nas nie ma przegranych, więc wszyscy zostali nagrodzenie gromkimi brawami!

Mam nadzieję, że od tej lekcji pytania „czyje to jest?” i odpowiedzi na nie będą zadawane i udzielane tylko po angielsku. 😊

red. Ania Megre

3-latek na angielskim – cz.2

maluchy2

Dziś druga część artykułu – jak uczyć 3-latki?

Kiedy już jesteśmy po rozgrzewce przychodzi pora na realizację nowego tematu. Zawsze staramy się o „efekt wow”. Nie ma u nas nudnego pokazywania kart i powtarzania chórem. Naszym celem jest przede wszystkim zaciekawienie malucha bo tylko wtedy jesteśmy w stanie do niego dotrzeć i czegoś go nauczyć. Najprostszym sposobem na zaangażowanie dziecka jest zadawanie mu pytań i zabawa w zgadywanie.

maluchy2

Jeśli już powtarzać chórem to tylko z pomysłem! Raz głośno, raz cicho, raz śpiewającym głosem, innym razem niskim i upiornym. Ma być różnorodnie, bo to właśnie różnorodnie nie znaczy nudno. Czasem można wykorzystać jakiś rekwizyt np. zabawkowy mikrofon – nagle powtarzanie słownictwa staje się super śmieszną zabawą! Kiedy dzieci zapoznały się już ze słownictwem, trzeba wstać. W końcu ruch to podstawa z lekcjach z tak małymi dziećmi!

Można np. pochować w różnych miejscach sali przedmioty z danych pomieszczeń owinięte papierem do pakowania prezentów. Zadaniem dzieci jest znalezienie ich i przyniesienie na środek sali. Ile jest przy tym radości 🙂 Kiedy już wszystkie tajemnicze obiekty zostaną odnalezione – odpakowujemy je po kolei i dopasowujemy do kart z pomieszczeniami. Niektóre zagadki są proste, bo przecież chyba każdy 3-latek wie, gdzie można znaleźć łyżkę, ale klucz hydrauliczny?

maluchy1

Żeby utrwalić słownictwo, trzeba znaleźć kolejny sposób na powtórzenie słownictwa na głos. Oczywiście my stawiamy na komunikację, więc nawet te najmłodsze grupy mówią pełnymi zdaniami. Każdemu słówku towarzyszy fraza np. w przypadku pomieszczeń jest to: ‚Baby Monkey is in the…(kitchen)’ (Mała małpka jest w kuchni). I tym razem powtarzamy na wesoło – czasem bawimy się łowienie rybek, czasami zakładam na głowę kapelusz czarodziejki i czaruję, innym razem karmimy potwora i wrzucamy karty do jego straszliwej paszczy. Nasze pomysły na wprowadzenie magicznej atmosfery na zajęciach ciągle mnożą się i mnożą! Kolejnym razem zdradzę ich trochę więcej 🙂

Więcej na ten temat w moim poprzednim artykule: >KLIK<

red. Beata Owczarek

Cztery strony Świata :)

Baby English Center

Łódź leży w centrum Polski, a ta z kolei jest jednym z niewielu krajów który leży w centrum zarówno swojego kontynentu jak i świata.

Umiejętność określania położenia jest bardzo przydatna w różnych dziecinach życia, a więc i u nas w szkole nie mogło zabraknąć tego tematu.

Na jednej z październikowych lekcji z moją najstarszą Genkową grupą uczyliśmy się nazw kierunków świata. I tak poznaliśmy słowa: north (północ), south (południe), east (wschód) i west (zachód).

Na początku zajęć dokładnie określiliśmy nasze położenie za pomocą kompasu z aplikacji komórkowej. Każdy wybrał sobie miejsce w klasie, odwrócił się w inną stronę i przez chwilę mógł stać się małym geografem. Dzieciaki bardzo się zdziwiły,że pomimo różnego ustawienia, północ zawsze jest w tym samym miejscu 😊

Baby English Center

Mini lekcja i piosenka pomogły dzieciom poznać nowe zwroty, a dla ich utrwalenia zagraliśmy w Clever parrot (Mądra papuga). Jest to gra doskonała na powtórzenie nowo poznanych słówek. Nauczyciel pokazuje uczniom karty  i je nazywa. Jeżeli wypowiedziana nazwa zgadza się z obrazkiem, dzieci ją powtarzają. Jeżeli natomiast nauczyciel nazwie kartę błędnie, dzieci się nie odzywają. Na początku gra jest prosta, ponieważ zaczynamy od bardzo wolnego tempa. Jednak z czasem nauczyciel przyspiesza i gra staje się prawdziwym wyzwaniem!

Kubełkowy ping-pong  to jedna z ulubionych gier moich dzieciaków. Na stoliku rozkładam plastikowe kubeczki, a do każdego z nich wkładam mini kartę ze słówkiem poznanym na zajęciach. Zadaniem dzieci jest wrzucenie piłeczki ping-pongowej do któregoś z kubeczków i nazwanie karty. Proste? Wcale nie! Trafienie skaczącą piłeczką naprawdę nie jest łatwe:)

Ponieważ dzieciaki z tej grupy chodzą już do szkoły, ich zadaniem było narysowanie w zeszytach przepięknej róży wiatrów. Dzieciaki dały z siebie wszystko – jak zwykle 🙂

Na koniec, rozłożyliśmy na dywanie wielką mapę świata i każdy po kolei musiał powiedzieć gdzie leżą różne państwa, takie jak Polska, Kanada, USA, Wielka Brytania czy Japonia. Sprawiło to dzieciakom wielką radość, jednak odnalezienie wymienionego przeze mnie państwa nie było tak łatwe, jakby mogło się to wydawać. Na szczęście, dzięki mobilizacji całej grupy, wszystkie kraje zostały zlokalizowane.

Teraz dzieciaki będą bezbłędnie mogły określić położenie naszej szkoły angielskiego i hiszpańskiego 🙂

red. Ania Megre

 

 

3-latek na angielskim??

Baby English Center

Gdy zaczyna się u nas rok szkolny i ruszają nowe grupy, na zajęciach pojawiają się dzieci już w wieku 3 lat.

Czasem nawet trochę do tej pełnej trójki im brakuje, bo urodziny świętują np. miesiąc później. Czy posyłanie tak małych dzieci na zajęcia ma sens?

Początki potrafią być trudne. W końcu takie maluchy często nie chodzą jeszcze do przedszkola i nasza szkoła językowa jest pierwszym momentem rozłąki z rodzicami i wejściem do sali z obcymi dziećmi. Nie jest to jednak rzucenie dziecka na ‘głęboką wodę’, bowiem mamy pewne zasady ułatwiające dziecku przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. Przede wszystkim jest u nas możliwość „wyjścia na buziaka”. Kiedy dzieci zatęsknią, mogą po prostu na chwilę wyjść i się przytulić a nauczyciel liczy wtedy do dziesięciu. Te kilkanaście sekund potrafi zdziałać prawdziwe cuda 🙂 Dziecko ma poczucie, że rodzic jest tuż obok, przez co czuje się dużo pewniej i może skupić się na zabawie. W końcu uczymy się przez zabawę. Potem okazuje się, że zabawy są tak fajne, że „wyjścia na buziaka” są coraz rzadsze i z czasem 3-latek bez problemu wytrzymuje bez rodzica pełne 50 minut lekcji.

Baby English Center

Ale jak taki maluch ma wytrzymać aż 50 minut lekcji?! To pytanie pojawia się dość często –   problem tkwi w naszych wyobrażeniach o nauce języka. Nauka angielskiego dla wielu z nas kojarzy się z siedzeniem w ławce, tłumaczeniem zdań czy robieniem ćwiczeń gramatycznych. Oczywiste jest, że nasz maluch nie podoła takiej formie nauki. Jest jednak w stanie uczyć się poprzez zabawy ruchowe, wyliczanki czy piosenki. Jak to u nas wygląda?

Baby English Center

Mniej-więcej dwie minuty przed lekcją dzieci siadają już w kółku na dywanie. Mają wtedy bardzo dużo do powiedzenia J Z uśmiechem na twarzy słuchamy o tym, że do malucha przyjechała babcia, że ktoś inny zbierał kasztany czy w jaką to fajną zabawę bawił  się w domu. Dzieci są bardzo szczęśliwe, że mogą nam to wszystko opowiedzieć 🙂 Potem witamy się głośnym ‚Hello’, puszczamy jakąś piosenkę na rozgrzewkę, podczas której biegamy, skaczemy, obracamy się czy klaszczemy. Na naszych lekcjach często powtarzamy wyuczony materiał, co sprawia że nasi uczniowie nie zapominają słówek. Bardzo dużo się ruszamy! Biegamy, skaczemy, rozciągamy się, wspinamy, ‘pływamy’ na dywanie, chowamy i wiele innych. Wszystko po to, żeby „rozruszać dzieci” – daje im to olbrzymią frajdę ale sprawia też, że podczas nauki nowych zwrotów czy słówek łatwiej jest im się skupić. Taka rozgrzewka jest u nas niezbędna, dopiero później przechodzimy do właściwego tematu zajęć. Jednak o tym jak go realizujemy opowiem następnym razem 🙂

red. Beata Owczarek

Winter is coming… – czas na temat ‚Winter Clothes’ :)

Baby English Center

Mimo że za oknem jesień to większość dzieciaków chodzi już w zimowych ubrankach.

Na naszych zajęciach pojawił się ostatnio temat BABY MONKEY’S WINTER CLOTHES !

Tylko jak „ugryźć” temat? Już tłumaczę 🙂

Na początku zajęć każdy przedstawił się, ale żeby nie było nudno, wszyscy wymyślaliśmy imiona używając do tego nazw warzyw oraz owoców. Śmiechu co niemiara!

Baby English Center

Następnie wspólnie rozmawialiśmy zadając sobie pytania z poprzednich zajęć. Dzięki temu wszyscy utrwaliliśmy sobie poprzedni materiał. Na początku zajęć nie mogło zabraknąć też piosenki. Tym razem trafiło na Left&Right z poprzedniego roku. Nie zapominamy co się działo w poprzednim semestrze 🙂

Kolejnym etapem lekcji było wprowadzenie nowych słówek. Ale zanim to nastąpiło porozmawialiśmy sobie w czym każde z nas przyszło dzisiaj do Baby English Center i co zostało w szatni. Dzieci chętnie opowiadały o czapkach, butach, kurtkach a po takim wstępie powtarzały wymienione słówka już w języku angielskim. Gdy już poznaliśmy frazę „put on your…” rozpoczęliśmy grę w „kwiatki” do której potrzebne nam były łapki na muchy. Spokojnie, żadne z nas nie biegało po sali szukając tych malutkich zwierzątek 🙂 Naszym zadaniem było uderzyć w kartę, którą wskazał nauczyciel używając do tego fraz.

Baby English Center

Po wstępnym utrwaleniu materiału nadszedł czas na piosenkę wraz z gestami. Nie ukrywam, że dzieci są nią zachwycone. Ma ona charakter marszowy a animacja wywołuje salwy śmiechu co łatwo usłyszeć czekając na dzieci za drzwiami.

Gdy już zmęczyliśmy się dość długą piosenką postanowiliśmy co nieco ugotować. Do tego potrzebny był nam makaron, miska oraz małe karty z ubrankami. Ta ciekawość za każdym razem mnie zadziwia gdy moi uczniowie chcą bawić się makaronem dotykając, wyjmując czy też wąchając. Chyba muszę się do tego przyzwyczaić 😉

Baby English Center

Nasze brzuchy były już pełne co znaczyło, że czas się poruszać. Do tego zadania potrzebne były nam jedynie małe piłki. Na frazę wypowiedzianą  przez nauczyciela, dzieciaki miały rzucić piłkami w stronę wskazanej karty z ubraniem. Na koniec tej zabawy okazało się, że mamy dość dużo sprzątania, ponieważ piłki były wszędzie!  Dzieci zawsze chętnie pomagają śpiewając przy tym „Clean up, clean up. Everybody, let’s clean up!” – Super Simple Songs.

Zabawa kończąca zajęcia to dość popularna gra „Memory”. Bardzo miło mi jest słyszeć gdy dzieci powtarzają, że nie ważna jest wygrana tylko zabawa. To jest jeden z tych momentów gdy bardzo szeroko się uśmiecham 🙂

Tak jak co lekcję ostatnim elementem jest praca z książką. Tym razem wszyscy wycinaliśmy i wklejaliśmy  obrazki do zeszytu gdzie w tle słychać było piosenki, które poznaliśmy do tej pory i nie tylko.

red. Kamila Pełka

23376084_1971923393076971_3782490770998523821_n

 

 

„Nie to lewo, tylko to drugie lewo”, czyli uczymy się kierunków :)

Baby English Center

Lewo, prawo, przód, tył… Czasem można się pogubić.

Dla naszych starszaków z pierwszego roku na pewno nie będzie to już problem po poznaniu niesamowicie wpadającej w ucho piosenki z tematu Left & Right!

Kiedy już poznaliśmy kierunki i zaśpiewaliśmy piosenkę, chłopcy mieli niepowtarzalną okazję – mogli wydawać masę poleceń cioci, która musiała je realizować jeśli były dobrze wypowiedziane po angielsku. Ale było gimnastyki! Ciocia musiała chodzić w prawo lub lewo, skakać, siadać, wstawać, obracać się, a jako że dzieciaki wykorzystały też słownictwo z tematu Genki Disco Warm Up, więc doszło też podnoszenie rąk w górę lub opuszczanie ich w dół, ruszanie głową, rękami, nogami i wiele więcej. Po solidnej rozgrzewce (i kilku chwilach na odsapnięcie dla cioci), role się odwróciły i teraz to chłopcy musieli wydawać sobie nawzajem polecenia i je wykonywać.

Baby English Center
Baby English Center

Żeby chwilę odpocząć, zabawiliśmy się w przyczepianie buta do obrazka z kotem. Jedna osoba zakładała opaskę na oczy i dostawała do ręki bucika, a reszta osób musiała mówić (oczywiście po angielsku) „prawo”, „lewo”, „góra”, „dół”, „obróć”, żeby kolega przyczepił buta jak najbliżej odpowiedniego miejsca. Chłopcy świetnie poradzili sobie zarówno z przyczepianiem buta jak i z dawaniem instrukcji kolegom!

Potem ciocia stała się czarownicą, która za pomocą magicznego zaklęcia „Abrakadabra” mogła sprawić, że chłopcy robili co chciała. Chłopcy mieli za zadanie biegać, ale w pewnym momencie zatrzymywało ich zaklęcie, np. „Abracadabra, everybody spin around” i musieli wykonać czynność. A później znowu mogli pobiegać aż do następnego zaklęcia czarownicy!

Baby English Center
Baby English Center

Sportu nie oszczędziliśmy również pluszowej małpce, która zawsze siedzi z nami w sali. Chłopcy mówili co małpka ma robić, a osoba, która trzymała pluszaka musiała zaprezentować na nim daną czynność.

I tak właśnie wykonując zalecaną dzienną dawkę ruchu poznaliśmy kierunki 🙂

red. Edyta Makówka

 

Jak mądrze wykorzystać Internet w wakacje?

Genki English - Baby English Center

Nareszcie wakacje!

Słoneczna pogoda sprzyja odpoczynkowi i nikt nie myśli o nauce. Ale w pochmurne dni dzieciaki często się nudzą. Zazwyczaj wykorzystują takie chwile na grę na komputerze. Nie zawsze musi być to czas stracony! Dzisiaj przegląd najciekawszych i bezpłatnych platform, które pozwolą naszym pociechom poszerzyć słownictwo podczas wakacji.

Dzieciaczki,  które uczą się u nas w szkole, mają dostęp do bazy online Genki English! Mogą tam sobie spokojnie powtarzać przyswojony już  materiał, śpiewając piosenki, oglądając bajki, a nawet grając w gry. Przeżyjcie przygodę Genki z ulubionymi bohaterami i oczywiście za darmo!

Genki English - Baby English Center

W Internecie można znaleźć wiele ciekawych stron z angielskim dla dzieci. Jedną z ciekawszych platform jest zosiaikevin.pl. Jest to interaktywny kurs języka angielskiego dla dzieci w wieku 3-6 lat. Ciekawe historie, gry i zabawy to doskonały sposób na naukę nowych zwrotów po angielsku.

Kolejną interesującą stroną, na której znajdziemy materiały do nauki angielskiego jest yummy.pl. Jest to platforma stworzona specjalnie dla przedszkolaków. Znajdziemy tu darmowe gry online, które pozwolą dzieciakom poznać nowe zagadnienia z języka angielskiego jednocześnie rozwijać ich wyobraźnię.

Można także po prostu wpisać w wyszukiwarce internetowej hasło: gry do nauki angielskiego dla dzieci online, a bez problemu znajdziemy wiele interesujących propozycji gier. Memory, wisielec, zabawa w sklep/doktora, a nawet angielskie gry przygodowe. To i jeszcze więcej czeka na Was!

Nie zapomnijcie, że nadal można zapisywać się na sierpniowy kurs wakacyjny w Baby English Center! Zapraszamy! 🙂

red. Ania Megre