Zalety i wady wielojęzyczności

Obecnie na świecie więcej jest ludzi wielojęzycznych niż jednojęzycznych.

Wielojęzyczność może być definiowana na wiele różnych sposobów. Na potrzebę tego artykułu, ustalmy, że jest  to posługiwanie się dwoma lub więcej językami w stopniu pozwalającym na swobodne porozumiewanie się w każdym z nich. Zdania na temat tego fenomenu są podzielone i jak każde zjawisko, ma swoje zalety i wady.

Głównym argumentem przeciw wielojęzyczności jest stwierdzenie, że osoby posługujące się więcej niż jednym językiem mają mniejszy zasób słownictwa, a ich funkcje poznawcze nie rozwijają się poprawnie ze względu na potrzebę przyswajania wiedzy, nie z jednego języka, a z kilku. Istnieje również mit, który mówi, że osoby wielojęzyczne osiągają słabsze rezultaty w testach na inteligencję.

Nowsze publikacje jednak, podkreślają ogromne zalety bycia wielojęzycznym. Największą zaletą jest, oczywiście, umiejętność komunikowania się w dwóch lub więcej językach. jest to bardzo ważne w dzisiejszym świecie na rynku pracy i podczas podróżowania.

Korzyści językowe są oczywiste w tym wypadku. Ale oprócz tego, badacze języka starają się dowieść użyteczności tego zjawiska w innych sferach życia.

Eksperci twierdzą, że bycie wielojęzycznym jest bardzo przydatne w karierze. Bycie w stanie komunikować się w wielu językach zwiększa nasze szanse na rynku pracy i może pomóc w znalezieniu lepszego stanowiska. Takie osoby poszukiwane są w każdej firmie.

Osoby wielojęzyczne czerpią więcej radości z podróżowania. Znając język kraju, który odwiedzają, mogą w pełni cieszyć się ze spędzonego tam czasu. Znając więcej języków, jesteśmy w stanie otworzyć się bardziej na nowe kultury i poszerzyć nasze horyzonty.

Badacze odkryli, że osoby wielojęzyczne rozwijają lepiej swoje funkcje poznawcze. Według teorii Pavlenko (2014) mózgi osób posługujących się dwoma językami są wzmocnione, co pomaga takim osobom na przykład podczas nawigacji, nauki grania na instrumentach, czy nawet żonglowania. Mózg, który zarządza dwoma lub więcej  językami w tym samym czasie ćwiczy pamięć i przełączanie uwagi. Pobudzanie mózgu w ten sposób, jest również pomocne w opóźnianiu rozwoju niektórych chorób, takich jak demencja.

Większość badań nie popiera koncepcji wielojęzyczności jako szkodliwej, wskazując raczej na korzyści językowe i poznawcze jakie to zjawisko może przynieść.

red. Ania Megre

Bibliografia:

Pavlenko, A. (2014, Listopad 12). Bilingual Cognitive Advantage: Where Do We Stand? Psycholoy Today. Retrieved April 30, 2016, z https://www.psychologytoday.com/blog/life-bilingual/201411/bilingual-cognitive-advantage-where-do-we-stand

Dziecięce przyjaźnie – znajomość na całe życie czy fanaberia?

Pamiętacie swoich przyjaciół z dziecięcych lat? 🙂

Przyjaciel to osoba, która jest blisko naszego serca, której życzymy jak najlepiej, z którą dzielimy się sukcesami i porażkami. Nie wszyscy mamy to szczęście doświadczać prawdziwej, bezgranicznej przyjaźni – nie wszyscy też tego potrzebujemy, bo niektórym z nas wystarcza większe grono znajomych, z którymi spędza się jakoś wspólnie czas. Dla innych z kolei najlepszym przyjacielem jest partner. Generalnie, każdy z nas ma jakieś pojęcie przyjaźni, które chcąc nie chcąc przekazuje swoim pociechom. Czym dla dzieci jest przyjaźń? Czy przyjaźń zawierana w wieku przedszkolnym ma szansę przetrwać?

Zastanawiając się nad przyjaźnią dzieci, trzeba zastanowić się przede wszystkim nad tym jak dziecko rozumie pojęcie ‘przyjaciel’. Biorąc pod uwagę fakt, że małe dzieci niewiele jeszcze wiedzą o świecie, nie znają znaczenia wielu słów lub nie potrafią tego znaczenia zrozumieć, trzeba pamiętać że pojęcie przyjaźni będzie miało dla nich płytsze znaczenie niż dla dorosłych. Dzieci zapytane o to kim jest przyjaciel zazwyczaj odpowiadają że przyjaciel to ktoś, kogo się lubi, że to osoba z którą można się razem bawić albo (w przypadku starszych dzieci) że to ktoś, komu można powierzyć tajemnice. Widzimy więc, że to rozumienie przyjaźni może różnić się od naszego, ‘dorosłego’ jej pojmowania. Co oczywiście nie znaczy, że przyjaźń zawarta w wieku przedszkolnym nie ma prawa przerodzić się w znajomość na całe życie.

O ile ‘przyjaźń’ kilkulatków zamyka się zazwyczaj we wspólnym uczestnictwie w zabawach (przy czym nawet nie są to wspólne zabawy, ale bardziej indywidualna zabawa ‘obok siebie’), to dzieci w wieku przedszkolnym są już bardziej świadome w kwestii zawierania bliskich znajomości. Często są to jednak przyjaźnie zawierane pod wpływem chwili, często za sprawą wspólnej  zabawy albo dzielenia się np. słodyczami. Zdarza się, że rolę przyjaciela pełnią pluszaki albo inne zabawki. Ciekawym zjawiskiem w tym wieku może być kreowanie ‘przyjaciela na niby’. Zdarza się, że dziecko wymyśla sobie przyjaciela, do którego mówi, z którym się ‘bawi’, wymagając nawet aby osoby z otoczenia również uwzględniały tę wyimaginowaną osobę. Rodziców może to czasami przerażać, zazwyczaj nie ma jednak powodów do niepokoju. Po jakimś czasie dziecko nudzi się tego typu zabawami i zapomina o swoim ‘przyjacielu’ 😉

Przyjaźń zaczyna być naprawdę ważna dopiero w wieku szkolnym. Jest to taki okres w życiu dziecka, kiedy to właśnie rówieśnicy wywierają na malucha największy wpływ i to na ich opinii dziecku najbardziej zależy. Takie znajomości są już trwalsze niż te zawierane w wieku przedszkolnym, mają większą szansę na przetrwanie w przyszłości, są generalnie bardziej ‘na serio’. Dzieci szkolne przeżywają takie przyjaźnie bardzo emocjonalnie, zwłaszcza w przypadku kłótni lub nieporozumień. Przyjaciele są wybierani bardziej ‘świadomie’, na podstawie wspólnych zainteresowań, upodobań i aktywności. Zdarza się, że takie przyjaźnie trwają jeszcze długo, a dzieci wspólnie dorastają i kontynuują znajomość jako dorośli ludzie. W wieku nastoletnim natomiast przyjaźnie schodzą już na dalszy plan – zaczynają się wtedy pierwsze miłości, a nastolatkowie pod wpływem burzy hormonów i w obliczu dojrzewającego organizmu każdą taką znajomość przeżywają emocjonalnie.

Trzeba pamiętać, że dzieci zawierające przyjaźnie w wieku przedszkolnym, zaczynają dopiero dojrzewać. Wraz z upływem czasu zaczyna dojrzewać ich osobowość, kształtuje się rozumienie świata, zmienia się podejście do życia. Jeżeli dwoje dzieci przyjaźni się ze sobą w przedszkolu to temperament i osobowość każdego z nich wciąż są na etapie rozwoju. Zdarza się, że dzieci dorastając zmieniają się tak bardzo, że nie są w stanie się porozumieć i kończą znajomość – jest to całkowicie zrozumiałe i logiczne 😉 Z tego też powodu w praktyce rzadko zdarza się przyjaźń na całe życie – w cyklu rozwoju dzieci zmieniają się w końcu tak bardzo, że dalsza przyjaźń ‚na siłę’ często nie miałaby sensu 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

 

Moda na pewność siebie :)

pewność siebie

Modne są ostatnimi czasy wszelkiego rodzaju hasła na temat pewności siebie.

Pisze się masę szkoleń, prowadzi mnóstwo warsztatów, które mają podnieść poczucie naszej własnej wartości. W Internecie możemy znaleźć na ten temat całą kopalnię wiedzy – psychologowie i trenerzy prześcigają się wręcz w wymyślaniu kolejnych sposobów na zbudowanie tej cechy. Dlaczego właściwie pewność siebie jest taka fajna i taka modna? Czym jest i co nam daje?

pewność siebie

Spróbujmy zdefiniować jakoś pewność siebie, tak żebyśmy mieli pojęcie o czym będziemy mówić. Generalnie pewność siebie ma pozytywną konotację – zazdrościmy osobom pewnym siebie, podziwiamy ich za to, że wiedzą czego chcą i znają swoją wartość. Zdarza się, że pewność siebie mylimy z różnymi negatywnymi cechami, np. z arogancją albo bezczelnością – ale czujemy intuicyjnie, że to nie jest to samo.  Jacy są zatem ludzie pewni siebie? Osoby pewne siebie to takie, które znają swoją wartość, wiedzą jakie mają dobre ALE TEŻ słabe strony. Mają generalne przekonanie że sprawy w ich życiu potoczą się pomyślnie. Osoby pewne siebie mają konkretne zdanie na różne tematy, potrafią to zdanie wyrażać i przy nim trwać. Tak naprawdę cecha ta jest pokrewna optymizmowi czy wysokiej (i adekwatnej) samoocenie. Pewność siebie jest ‘na czasie’ dlatego, że ostatnio w modzie jest indywidualizm, samorozwój, szeroka wiedza na różne tematy – a wszystkie te cechy wiążą się z pewnością siebie właśnie.

Dlaczego jest taka fajna i pożądana? Chociażby dlatego, że osoby pewne siebie są pozytywnie postrzegane. Wydaje nam się, że idzie im w życiu lepiej, że łatwiej znajdują pracę, lepiej wypadają na prezentacjach, są też generalnie bardziej szczęśliwe. W dzisiejszych czasach, kiedy duże znaczenie ma indywidualizm, parcie na sukces, osoby pewne siebie mają łatwiej. Warto tę pewność siebie budować już od najmłodszych lat – pamiętając jednak, że jest to cecha pozytywna, zbudowana na FAKTYCZNYCH zaletach oraz że nie oznacza rezygnowania ze skromności 😉

Gdybyśmy zastanowili się nad tym, skąd się bierze pewność siebie, doszlibyśmy do wniosku, że kluczowe znaczenie ma to, co mówią o nas inni oraz to jak odnosimy te rzeczy do siebie. Kiedy ktoś nas w jakiś sposób ocenia – nawet wyrażając zdanie mimiką twarzy czy swoim zachowaniem  nie wprost – trafia to do nas, sprawia że odczuwamy jakieś emocje i zastanawiamy się nad opinią innych. Również to, co udaje nam się dokonać sprawia że czujemy się bardziej pewni siebie i podnosi się nasza samoocena.

Jak w takim  razie budować pewność siebie już od najmłodszych lat? Podobnie jak wszystkie inne atuty osobowości, tak i pewność siebie jest zbudowana na bezwarunkowej miłości rodziców, którzy akceptują wszystkie cechy dziecka, również wady. Daje to poczucie bezpieczeństwa i pozwala zbudować silne, ‘zdrowe’ przekonanie, że jest się wartościowym człowiekiem. Chwalenie dziecka to również dobry sposób, ale zwracajmy uwagę na to, za co chwalimy. Bo pochwały powinny być przede wszystkim adekwatne do wysiłku włożonego w jakąś pracę, nie można chwalić za wszystko i nie chwalić wcale 😉 Ważne jest aby nie porównywać dziecka z innymi – to uczy  takiego schematu porównywania swoich osiągnięć z osiągnięciami innych i chęci osiągania kolejnych sukcesów nie dla siebie ale żeby ‘pokazać innym’.

Pamiętajmy też o świętej metodzie wychowywania przez modelowanie – większość naszych zachowań jest bacznie obserwowanych i kopiowanych przez nasze dzieci. Zwróćmy uwagę na własną pewność siebie, na to czy potrafimy optymistycznie myśleć, czy potrafimy cieszyć się z sukcesów i dostrzegać wady. Niełatwo jest tak naprawdę zachować balans między bezzasadnymi pochwałami a przesadną skromnością, ale jeżeli zaufamy własnej rodzicielskiej intuicji, okaże się, że jest to całkiem proste 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

 

Bieganie jak narkotyk

Słyszeliście kiedyś o cudownej substancji, która działa jak narkotyk dając poczucie zadowolenia, przyjemności i szczęścia znosząc jednocześnie odczucia bólu czy zmęczenia?

Endorfiny działają jak naturalne opioidy które wywołują uczucie harmonii, relaksu, radości i odprężenia. W ekstremalnych sytuacjach, kiedy nasze ciało wystawione jest na trudne warunki (np. w czasie porodu) organizm wytwarza ekstremalną dawkę tego hormonu, co pozwala znieść ból i wkrótce o nim zapomnieć. Jednym ze sposobów na naturalne wytwarzanie endorfin jest aktywność fizyczna – i do tego właśnie chciałabym nakłonić dzisiaj wszystkich rodziców i ich pociechy.

O tym jak ważny dla naszego ciała jest wysiłek fizyczny rozwodzą się lekarze, pediatrzy, nauczyciele i mnóstwo specjalistów z innych dziedzin. Doskonale wiemy, że sport dobrze działa na nasze ciało – pomaga w utrzymaniu prawidłowej sylwetki, zwiększa wytrzymałość, odporność organizmu, pomaga w zapobieganiu i zwalczaniu różnych chorób. Uprawiając sport dostarczamy organizmowi extra dawkę tlenu – na dłuższą metę wzmacnia to nie tylko serce ale i cały organizm. Aktywność fizyczna jest jednak niesamowicie korzystna również dla naszej psychiki – pomijam odczucie dumy, samozadowolenia czy spełnienia jeżeli udaje nam się przebiec kilka kilometrów albo poćwiczyć na siłowni.

Uprawianie sportu pomaga rozładować negatywne emocje i stres – biegając czy ćwicząc rozluźniamy napięcie mięśni i nawet jeżeli jesteśmy zestresowani, to ‘oszukujemy’ nasz mózg, który dostaje sygnał że ciało jest rozluźnione a więc zrelaksowane. Spróbujcie, to naprawdę działa! Poprawa jakości snu, dotlenienie umysłu to kolejne zalety regularnej aktywności fizycznej. Dziecko, które cały dzień bawiło się na podwórku będzie spało spokojnie i głęboko.

A słyszeliście kiedyś o tzw. ‘euforii biegacza’? To bardzo ciekawe zjawisko pojawiające się u biegaczy długodystansowych lub innych osób uprawiających długotrwałą aktywność fizyczną. Wydaje nam się, że po takim intensywnym wysiłku będziemy wyczerpani i bez życia – tymczasem potężna dawka endorfin sprawia, że czujemy się szczęśliwi, pełni energii i zapominamy o bólu czy zmęczeniu.

Aktywność fizyczna jest szczególnie ważna w rozwoju dzieci. Sami zresztą widzimy to w praktyce – właściwie wszystkie kilkulatki mają taką potrzebę spontanicznego ‘wybiegania się’ – na przerwie w szkole najmniejsze dzieci rzadko spacerują spokojnie po korytarzu, wybierając raczej bieganie – nawet jeżeli chodzi o przejście tylko kilku metrów 😉 Czasami wręcz denerwuje nas, że nasz kilkulatek nie potrafi spokojnie przejść przez ulicę trzymając naszej ręki a musi w tym czasie podskakiwać albo robić niestworzone wygibasy.

Ta chęć spontanicznej aktywności fizycznej jest widoczna u dzieci mniej więcej do 12. roku życia. W okresie dojrzewania ta potrzeba bardzo się zmniejsza – widać to szczególnie u dziewczynek, które czasami bardzo niechętnie ćwiczą na lekcjach w-f-u wymyślając różne ku temu powody albo poszukując sposobów na załatwienie jakiegoś zwolnienia. Jest to normalne – niektórzy badacze uważają, że wiąże się to z dojrzewaniem płciowym, a organizm ‘oszczędza’ wtedy energię niezbędną do prawidłowego rozwoju płciowego.

Młodsze dzieci natomiast bardzo chętnie wykorzystują wszystkie okazje do poruszania się – wiek od ok. 6 do 12 lat to wiek, w którym maluchy z łatwością uczą się jazdy na rolkach, szusowania na nartach czy pływania. Wykorzystajmy to wprowadzając aktywność fizyczną do codziennych nawyków – jeżeli już teraz nauczymy dziecko regularnego uprawiania sportu, w przyszłości nie będą one wyobrażały sobie bez tego życia.

Zachęcam więc, aby jeździć rowerami, na rolkach, biegać i cieszyć się własnym ciałem  i wszystkimi mięśniami, które zostały stworzone po to, aby z nich korzystać! Nie tylko zachęcajmy dzieci do ćwiczeń ale sami również dajmy dobry przykład 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

Czy nastolatek musi się buntować?

Uważacie że bunt jest konieczny?

Niektórzy z nas pamiętają jeszcze z pewnością trudny okres  13-16 roku życia kiedy to wszystko wydawało się nie mieć sensu, rodzice ‘czepiali się’  na każdym kroku a chodzenie do szkoły i słuchanie nauczycieli było najgorszą karą jaka może spotkać. Okres nastoletniego buntu jedni przechodzą łagodnie i niezauważalnie, dla innych jest burzliwy i pełen emocji. Z perspektywy rodzica nie jest łatwą sprawą zaakceptować ten bunt, ponieważ budzi frustrację kiedy z jednej strony staramy się i robimy wszystko aby odnieść sukces wychowawczy a z drugiej, zdaje się to być jak rzucanie grochem o ścianę. Spróbujmy zatem zastanowić  się i zrozumieć jak i dlaczego dzieci przechodzą ten bunt – z punktu widzenia psychologii nie jest on przecież bezsensowny i ma swoje cele.

Zacznijmy od tego, że jest wiele czynników wpływających na to, że bunt nastoletni przebiega akurat w ten a nie w inny sposób. Z jednej strony są to zmiany fizjologiczne i zmiany w budowie ciała a z drugiej przemiany psychologiczne, rozwój osobowości i dojrzewanie społeczno-emocjonalne. Wszystko to przenika się nawzajem powodując, że życie nastoletniego buntownika bywa naprawdę skomplikowane 😉

Zgodnie z teorią rozwoju osobowości wg Ericsona, okres buntu młodzieńczego to czas poszukiwania własnej tożsamości  oraz ról społecznych. Przypada on na wiek 12- 18 lat i jeżeli zastanowić się nad tym głębiej, jest to przełomowy czas dla każdego. W przeciągu tych kilku lat dzieci stają się dojrzałe a rodzicom trudno jest czasami wyznaczyć granice dorosłości i dzieciństwa. Zdarza się, że wymagamy odpowiedzialnego sposobu myślenia i podporządkowania jednocześnie – trudno dziwić się, że nastolatkowi ciężko jest nadążyć. To zrozumiałe, że mając na uwadze szalone czasami wyczyny naszych pociech boimy się o ich zdrowie nakładając czasami rygorystyczne ograniczenia. Z drugiej strony, kiedy nasze dziecko osiąga już wiek 17- 18 lat, oczywiste jest, że te ograniczenia są coraz bardziej bezsensowne – 18-latek to de facto dorosły już i odpowiedzialny za siebie człowiek. Podobna sprzeczność budzi się ze strony samego dziecka, które z jednej strony chce być traktowane poważnie a z drugiej wciąż czuje się dzieckiem, którym należy się opiekować.

Chęć perfekcyjnego wyglądu i upodabniania się do wzorców z telewizji czy Internetu czasami kontrastuje z rzeczywistością, w której rodzice nie pozwalają na przefarbowanie włosów albo charakterystyczny ubiór. Nastolatkowie często eksperymentują ze swoim wyglądem  – ubierają się albo całkowicie na czarno, albo zgodnie z najnowszymi trendami – często ku rozpaczy rodziców. Czasami próbują namówić rodziców aby zgodzili się na pearcing albo tatuaż uważając, że są to wspaniałe sposoby podkreślenia własnej tożsamości. Tę chęć widać zresztą w wielu  różnych zachowaniach- zwróćmy uwagę, że nastolatkowie mają czasami bardzo silną, wręcz sztuczną potrzebę podkreślania i eksponowania własnego Ja. Wyrazem tego może być nadawanie sobie oryginalnych ksywek, często jest to noszenie wyróżniającej się biżuterii i ubrań albo personalizowanie różnych rzeczy np. za pomocą naklejek i przywieszek.

Pamiętajmy też, że okres nastoletni to czas burzy hormonów – i to nie w przenośni a dosłownie: dojrzewające ciało produkuje wiele różnorodnych substancji, które również mają wpływ na zmienność nastrojów. Nastolatkowie są zazwyczaj bardziej drażliwi, często się denerwują i stresują. Poszukiwanie tożsamości, o którym pisałam wcześniej powoduje że są oni bardzo wrażliwi na punkcie swojego wyglądu, a burza hormonów często owocuje problemami ze skórą, co w oczywisty sposób jeszcze bardziej negatywnie wpływa na nastrój i samopoczucie. Często u nastolatków pojawia się chęć eksperymentowania, próbowania nowych rzeczy – otwartość to coś fajnego i pozytywnego, aczkolwiek próbowanie narkotyków czy alkoholu bywają tego niezbyt chlubnym wyrazem.

Jako dorośli i wyrozumiali rodzice, miejmy cierpliwość i zrozumienie dla czasami bezsensownych z naszego punktu widzenia ‘fanaberii’ naszych dorastających dzieci. Przypomnijmy sobie czasy kiedy sami dorastaliśmy – nie było wtedy nam wcale łatwo. Zaufajmy wreszcie w rozsądek naszych buntowników, którzy przecież nie zawsze postępują irracjonalnie i bezsensownie 🙂

Szczęśliwe dziecko

Baby English Center

Niezależnie od wieku, kultury i miejsca zamieszkania, wszyscy zgodnie dążymy do szczęścia.

Nie tylko tego pojmowanego jako ogólne powodzenie, spełnienie i pomyślność w życiu ale również tego codziennego szczęścia, którego dostarczają nam małe przyjemności: pyszna herbata, wcześniejszy powrót męża z pracy, dobra ocena, którą  przynosi nasza pociecha. Szczęście to coś nieuchwytnego i bardzo relatywnego- są osoby, które zdawałoby się że mają w życiu wszystko a jednak nie potrafią cieszyć się życiem. Są też takie, które mają bardzo niewiele a codziennie paradują z uśmiechem na ustach. ‚Pieniądze szczęścia nie dają’- mówi się, ale mówi się też że lepiej jest płakać w nowym Porshe 😉 Jak to jest z tym szczęściem? Co trzeba zrobić aby być szczęśliwym, co zdobyć, co osiągnąć?

Pytanie do najprostszych nie należy, więc jak łatwo się domyślić, odpowiedź również taka nie będzie. Szczęście to coś sprzecznego, bo z jednej strony ciągle warto go szukać a z drugiej trzeba się pilnować żeby dostrzec to, którego już doświadczamy. Jest takim patetycznym, pięknym i górnolotnym pojęciem a czasami dostarczają nam go proste, prozaiczne rzeczy. Dlaczego tak jest? Może dlatego, że szczęście nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek obiektywizmem? 😉

Baby English Center

Bardzo ciekawe spojrzenie na poczucie szczęścia przyjmują autorki książki ‘Duński przepis na szczęście’ – Jessica Alexander oraz Iben Sandahl.  Uważają one, że szczęście to coś co wynosi się  z domu, że polega na specyficznym podejściu do życia, którego da się nauczyć. Opisują duński sposób wychowywania dzieci, który według nich jest kluczem do tego aby  żyć szczęśliwie i w zgodzie ze sobą. Książkę oczywiście gorąco polecam, a poniżej chciałabym wyciągnąć z niej kilka ‚smaczków’ które z pewnością zachęcą do lektury całości!

Autorki twierdzą na przykład, że Duńczycy przywiązują dużą wagę do tego aby przygotowywać dzieci do radzenia sobie w społeczeństwie. Uważają, że kultura zachodnia za bardzo koncentruje się na dobrym zapleczu edukacyjnym zapominając tymczasem o nauce radzenia sobie w trudnych sytuacjach,  wychodzenia z ‚dołka’ kiedy coś idzie nie tak czy po prostu zdobywania przyjaciół. Organizuje się dziecku każdą wolną godzinę zapominając czasami, że czas spędzony wśród rówieśników – nawet jeżeli mieliby się razem trochę ponudzić, jest równie ważny.

Baby English Center

Swobodna zabawa. O znaczeniu zabawy pisałam już w tym artykule–> klik Jedną z bardzo ważnych funkcji rozwojowych zabawy jest nauka radzenia sobie ze stresem w przyszłości. Pozwalając dziecku swobodnie się bawić, czasami nawet w sposób budzący nasze wątpliwości co do bezpieczeństwa tej zabawy, uczymy dziecko organizowania sobie czasu, przebywania samemu ze sobą, radzenia sobie z nudą a czasami – kiedy coś idzie źle – radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Nie musimy przecież interweniować za każdym razem kiedy nasz maluch w zabawie się przewróci albo pokłóci z rówieśnikiem – możemy zaczekać i zobaczyć czy i jak sobie poradzi – może obejdzie się bez interwencji a dziecko nabędzie nową, bezcenną umiejętność życiową ? 🙂

Pamiętacie piękne baśnie Hansa Christiana Andersena? Mało kto wie, że ich oryginalne zakończenia często nie są tak różowe jak te, o których czytamy w kolorowych książkach kupowanych w księgarniach dla dzieci. Opowieści często kończą się tragicznie albo smutno. My tymczasem mamy takie poczucie, że dzieci trzeba koniecznie chronić przed wszelkiego rodzaju nieprzyjemnymi sytuacjami, niekomfortowymi uczuciami i cierpieniem. Cóż, taka nadmierna ochrona zapewnia dobre samopoczucie dziecka praktycznie przez cały czas, jednak nie pozwoli rozwinąć umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i przykrymi emocjami. To oczywiste, że chcemy nasze dzieci chronić i dawać im to, co najlepsze ale chcemy też żeby nabywały samodzielności – a bajki, które czasami mają smutne zakończenie to bezpieczny i fajny sposób na oswajanie z nieprzyjemnymi uczuciami.

Baby English Center

Lubimy chwalić nasze dzieci. Budujemy w ten sposób ich pewność siebie, sprawiamy że jest im przyjemnie i są z siebie dumne. Chwalenie to nic złego, faktycznie podbudowuje maluchy i sprawia że mniej się stresują trudnymi zadaniami. Zwróćmy jednak uwagę w jaki sposób je chwalimy. Carol S. Dweck, badaczka z Uniwersytetu Stanforda przeprowadziła badania z których wynika, że mówiąc dziecku że jest zdolne, inteligentne czy bystre sprawiamy że jest ono przekonane o trwałości tych cech; nie muszą więc się dużo uczyć bo przecież są inteligentne; trudne zadanie powinny rozwiązać szybciej niż inne bo są takie bystre. Pojawia się stres, który utrudnia wykonanie zdania! Dlatego przy pochwałach akcentujmy raczej pracę, którą dziecko wkłada w wykonanie trudnego zadania – w ten sposób pokażemy mu, że to nauka sama w sobie oraz wysiłek wkładany w tę naukę dają największą satysfakcję. Nie wyniki.

Być może faktycznie coś jest w duńskim sposobie wychowywania dzieci, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie Duńczycy od lat są uznawani za najszczęśliwszy naród. Wszyscy przecież wiemy,  że poczucie szczęścia to coś, co rodzi się właśnie w naszej głowie –  nie ważne jakie mamy auto, dom, czy jeździmy na wakacje czy nie. Książkę polecam nie tylko młodym, dopiero uczącym się rodzicom ale również tym bardziej doświadczonym – uczymy się przecież przez całe życie 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

 

 

 

Trudne emocje – cz.2

Dzisiaj kontynuujemy temat emocjonalności skupiając się przede wszystkim na aspekcie inteligencji emocjonalnej.

Teorii na ten temat jest wiele, ale tak naprawdę każda z nich zdaje się zawierać esencję tego trudnego pojęcia. Przypatrzmy  się jeszcze raz emocjom aby dowiedzieć się więcej na ten temat i wykorzystać tę wiedzę w przyszłości!

Inteligencja emocjonalna polega na „zdolności rozumienia siebie i własnych emocji, kierowania i kontrolowania ich, zdolności samomotywacji, empatii oraz umiejętności o charakterze społecznym” (Daniel Goleman). Prawidłowo rozwinięta inteligencja emocjonalna jest bardzo ważna dla zdrowego funkcjonowania psychicznego i społecznego- dlatego warto ją rozwijać i pielęgnować- zawsze nam się to opłaci 😉 Spróbujmy wyżej przedstawioną definicję rozłożyć na czynniki pierwsze.

Zdolność rozumienia siebie i własnych emocji to coś więcej niż wiedza na temat tego, dlaczego odczuwamy konkretną emocję. Rozumienie siebie polega w znacznej mierze na znajomości własnych cech charakteru i własnych motywacji. Dopiero po przeanalizowaniu tego, jacy jesteśmy, czego oczekujemy od innych i od siebie daje pewne rozjaśnienie co do przyczyn odczuwania. Kiedy odczuwamy jakąś emocję i zdamy sobie z niej sprawę- kiedy potrafimy ją nazwać i określić jako dodatnią albo ujemną- to już połowa sukcesu.

Warto pytać dziecko nie tylko o to, co czuje ale też o to dlaczego to czuje. Dlaczego akurat jedno konkretne wydarzenie wymusiło taką reakcję emocjonalną? Spójrzmy na przykład: dziewczynka wybucha w przedszkolu złością dlatego, że dostała gorszą ocenę niż inne dzieci. Warto zwrócić uwagę nie tylko na powód złości ale również na cechy charakteru, które powodują, ze dziewczynka denerwuje się akurat z tego powodu. Może jest bardzo ambitna? Czyż taka wiedza sama w sobie nie poprawia już humoru i nie sprawia, że wybuch złości nie wydaje się czymś tak strasznym? 🙂

Kierowanie i kontrolowanie emocji… biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy tylko ludźmi i przeżywanie emocji jest wpisane w nasze funkcjonowanie i nijak nie da się tego obejść, byłoby idealnie gdybyśmy potrafili świadomie kontrolować to, co przeżywamy. Cóż- czasami tak się da, czasami jest to wybitnie trudne. Wszystko zależy od tego, czy emocje są bardzo silne, czego dotyczą, jaka jest nasza zdolność samokontroli i w jakim miejscu aktualnie się znajdujemy. Z kontrolowaniem emocji ściśle idzie w parze zdolność do powstrzymywania ich albo reakcji na nie. Temat jest wyjątkowo śliski tym bardziej, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi: warto się powstrzymywać od wyrażania emocji czy wręcz przeciwnie: okazywać je narażając się tym samym na brak akceptacji społecznej? Cóż, tutaj należałoby się trzymać zasady złotego środka: z jednej strony warto wyrażać emocje bo dajemy wtedy im ujście, rozładowujemy napięcie i tym samym czujemy ulgę. Z drugiej strony jednak czasami trzeba te emocje umieć powstrzymać ze względu na okoliczności albo środowisko w jakim przebywamy- bo jeżeli nie się nie powstrzymamy, to będziemy się wstydzić swojej reakcji a to znowu spowoduje narastanie napięcia. A jak się opanować jeżeli chcemy jednak powstrzymać silną reakcję emocjonalną? Odpowiedzi jest wiele: możemy spróbować rozładować emocję w jakiś zastępczy sposób. Jeżeli mamy taką możliwość, możemy spróbować sportu- możemy pobiegać, poskakać, pójść na siłownię albo basen. Możemy też skierować swój tok myślenia w zupełnie inną stronę- oczywiście, że nie jest to łatwe, szczególnie kiedy targają nami silne przeżycia. Możemy też spróbować się uspokoić i skoncentrować na oddechu: głębokie, spokojne oddechy pozwalają troszeczkę ‘oszukać’ mózg i automatycznie się uspokoić. Zachęcajmy do tego również nasze dzieci i sami dawajmy im dobry przykład pamiętając tym samym, że nie jest łatwo wytłumaczyć na czym polega zdroworozsądkowe podejście do emocji. Niech uczą się od nas intuicyjnie!

Pojęcie samomotywacji wydaje się dość zrozumiałe- jest ono z pewnością bardzo ważne dla nas wszystkich i z pewnością warto takiej samomotywacji uczyć i ją kształtować. Wiąże się ona z samodyscypliną, zaangażowaniem, samokontrolą. Osoba o wysokiej samomotywacji chce się uczyć i rozwijać, widzi w tym sens i czerpie z tego satysfakcję.

Empatia a więc zdolność wczuwania się w stany psychiczne innych osób jest pojęciem ważniejszym niż nam się wydaje- myślę, że empatię można śmiało uznać za jedną z tych charakterystycznych cech ludzi, która odróżnia nas od zwierząt. Dlaczego? Dlatego, że umiejętność empatycznego spojrzenia na innego człowieka świadczy o wyższej uczuciowości, o wrażliwości i umiejętności ‘wyjścia’ poza siebie i własne potrzeby. Empatię trzeba i warto rozwijać, bo przejawia się w naszym zachowaniu- nie tylko w obliczu tego jak reagujemy na cierpienie innych ale nawet w tym jak rozmawiamy z innymi. Warto podkreślić, że empatia jest pierwszym i najważniejszym czynnikiem, który ma znaczenie w umiejętności komunikacji. Nie jesteśmy w stanie prowadzić satysfakcjonującej obie strony konwersacji jeżeli nie mamy rozwiniętej umiejętności empatycznego spojrzenia na ludzi i wczuwania się w ich stany. Jak rozwijać empatię u dzieci? Banalnie prostym sposobem, który jako pierwszy przychodzi nam wszystkim do głowy jest okazywanie empatii innym i dawanie dobrego przykładu J Warto zauważyć, że empatia nie jest tym samym, co współczucie. Może nam być kogoś żal i może nam być przykro na widok kogoś cierpiącego- ale istota pojęcia empatii polega na syntonii, umiejętności postawienia się w sytuacji innych i wsłuchania w stan uczuciowy drugiej osoby.

Warto rozwijać empatię u siebie i u dzieci tak samo jak warto czytać książki i być ciekawym świata 🙂 Zachęcajmy do tego nasze maluchy i sami próbujmy z wrażliwością patrzeć na innych.

red. Klaudia Grzelaczyk

 

O emocjach słów kilka…

smiech2

Emocje to taki aspekt funkcjonowania  psychicznego, który dotyczy nas wszystkich jednakowo- bo wszyscy te emocje przeżywamy, wszyscy musimy sobie z nimi jakoś radzić, wszyscy czasami chcielibyśmy żeby jednak nie brały nad nami góry 😉

Bywa i tak, że nie udaje nam się opanować złości i krzyczymy zupełnie bez powodu na Bogu ducha winnego męża albo wybuchamy euforyczną radością na wieść o jakimś powodzeniu. Skoro nam czasami trudno opanować wzbierające w nas uczucia, jak nauczyć tego małe dziecko, które dopiero uczy się kontrolować własne zachowania i myśli? Jak emocje na nas wpływają, czym różnią się od nastrojów? Czy kobiety i mężczyźni różnią się w zakresie wyrażania emocji? Na te pytania postaram się dzisiaj odpowiedzieć po to, żeby w kolejnej części artykułu zastanowić się czym jest inteligencja emocjonalna i jak nauczyć się panowania nad emocjami- jak wesprzeć dzieci w radzeniu sobie z własnymi uczuciami i czy warto tak naprawdę je kontrolować?

emocje dzieci

Emocje to coś tak skomplikowanego, subiektywnego i delikatnego zarazem że trudno jakkolwiek uogólniać wszystko, co z nimi związane. Warto na początek dokonać rozróżnienia pomiędzy emocjami a nastrojem. Czy różnią się z perspektywy psychologicznej? Okazuje się, że tak.  Nastrój psychologowie uważają coś bardziej rozciągniętego w czasie i bardziej subtelnego- trudno wskazywać początek albo koniec nastroju, dlatego że rozwija się on w wyniku różnych wydarzeń. O nastroju możemy powiedzieć, że jest dobry albo zły, ale nie potrafimy jakoś bardzo konkretnie go wskazać- tak, jak ma to miejsce w przypadku emocji. Nastrój możemy mieć taki sam przez cały dzień, a zmienia się on raczej powoli i stopniowo. Emocje z kolei to stan, który pojawia się zazwyczaj w wyniku konkretnego wydarzenia- dlatego łatwo nam wskazać początek pojawienia się emocji, łatwiej też nam ją nazwać. Mówimy czasami ‘jestem zły’- wiemy, że przeżywamy konkretną emocję, dlatego że jest ona silna, wyraźna, wywołana przez konkretną sprawę.

Różnimy się w zakresie przeżywanych emocji i nastrojów. Jedni są na nie bardziej podatni i bardziej wrażliwi, inni- mniej. Ciekawe, że to nie zawsze idzie w parze z ich wyrażaniem- są osoby, które przeżywają wiele i są bardzo wrażliwe a nie pokazują tego po sobie. Są też takie, które teatralnością zachowania sugerują porywczość i głębię przeżyć emocjonalnych, a okazuje się, że są to wyolbrzymione i nie do końca prawdziwe reakcje. Prawidłowa umiejętność wyrażania emocji jest bardzo ważna. Długo tłumione i tłamszone wychodzą prędzej czy później na powierzchnię- czasami w sposób społecznie nie akceptowany- czasami zmuszają do reakcji, które normalnie bylibyśmy w stanie powstrzymać i których potem się wstydzimy.  Dlatego właśnie tak ważne jest aby umieć je wyrażać i kontrolować.

emocje dzieci

Jest jeszcze jedno, ważne rozróżnienie, które dotyczy społecznej akceptacji okazywania emocji. Otóż, powszechnie mówi się, że kobietom bardziej ‘przystoi’ wyrażanie emocji. Mężczyzn uważa się za tych chłodniejszych i bardziej opanowanych- dlatego płaczący mężczyzna jest widokiem tak rzadkim jak i dziwnym 😉 Co nie znaczy oczywiście, że ‘chłopaki nie płaczą’- płaczą, ale oczekuje się od nich, że będą to opanowywać i powstrzymywać. Dlatego warto zauważyć, że od małych chłopców częściej wymaga się opanowania niż od małych dziewczynek- a nie znaczy to wcale, że chłopcy są mniej wrażliwi- wręcz przeciwnie, mali mężczyźni są czasami bardziej drażliwi i wybuchowi. Podobnie zresztą mężczyźni, którzy czasami pozują na ‘niewzruszonych’ a w środku są wrażliwi i uczuciowi.

Emocjonalność dzieci jest specyficzna i nam- dorosłym czasami trudno ją zrozumieć. Nie pojmujemy, że dziecko płacze bo nie udaje mu się zawiązać bucika, w rezultacie denerwujemy się i irytujemy. Mówimy dziecku: ‘no wstydziłbyś się płakać z takiego błahego powodu!’. Tymczasem skoro maluch płacze to musi znaczyć, że został doprowadzony do ostateczności i że naprawdę czuje irytację albo złość z jakiegoś powodu. Pamiętajmy, że dzieci dopiero się uczą funkcjonować w naszym świecie i że wszystko tak naprawdę jest dla nich nowe. W związku z tym nawet rozwiązany bucik może urosnąć do rangi olbrzymiego problemu, a dziecku może się wydawać że np. jest gorsze i nic mu się nie udaje. Zwróćmy uwagę, że reakcje dzieci nie są tak dojrzałe jak reakcje dorosłych- ponieważ dzieci nie potrafią racjonalizować, często wyolbrzymiają problemy i dają się ‘ponieść’ emocjom, które zdają się zaważać na całym ich życiu. Dlatego dajmy naszemu maluchowi poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia- niech wie, że akceptujemy jego emocjonalność i niech uczy się, że nie musi ukrywać uczuć. Pomóżmy jednocześnie racjonalnie rozważyć problem, rozłożyć go na czynniki pierwsze- czasami może to bardzo pomóc w opanowaniu emocji, nie tylko dzięki racjonalizacji ale również dzięki skupieniu się na czymś innym niż przeżywane uczucie.

trudne emocje

Bez względu na wszystko, zawsze warto pamiętać, że każdy z nas jest inny, że inaczej wyraża siebie i inaczej przeżywa wszystko co dzieje się wokół. Zastanowienie się, na chłodno i na spokojnie pozwala często zrozumieć bardzo wiele- daje też obiektywne spojrzenie, które jest bezcenne i pomaga nam i dziecku wspólnie zastanowić się nad istotą emocji. W kolejnej części artykułu poruszymy temat inteligencji emocjonalnej, a w ramach tego tematu zastanowimy nad empatią, nad kontrolowaniem emocji i kierowaniem nimi. Pojawi się on już wkrótce, dlatego zapraszamy do zgłębienia tematu 🙂

kącik psychologa- śmiechkącik psychologa- smutek

 

 

 

 

 

 

 

 

red. Klaudia Grzelaczyk

Jaś i Małgosia- czy się różnią? :)

chlopiec-i-dziewczynka-2

‘Kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa’- wszyscy znamy to popularne powiedzenie, które akcentuje odmienność świata kobiecego i męskiego. Trudno zresztą się z nim nie zgodzić- żyjemy na dwóch różnych biegunach: kobiety uchodzą za te delikatniejsze i słabsze podczas gdy mężczyźni są ‘nieczułymi twardzielami’. Panie uwielbiają zakupy i miewają problemy z parkowaniem a panowie z pasją im to wypominają;) Piszę to oczywiście z lekkim przymrużeniem oka, nie zamierzam stereotypizować ani nabijać się z kogokolwiek. Moim dzisiejszym celem jest skierowanie uwagi na te młodsze ‘kobiety’ i na tych młodszych ‘mężczyzn’. Chciałabym napisać coś o naprawdę małych przedstawicielach obu płci- o tym czy są między nimi jakiekolwiek różnice. Pomijam oczywiście kwestie wyglądu, ubioru czy budowy ciała a chciałabym zająć się tymi mniej oczywistymi- np. sposobem myślenia.

mózg dziewczynki i mózg chłopca

Okazuje się, że konflikty międzypłciowe nie są spowodowane chęcią ‘zrobienia sobie na złość’ ani upierania się na siłę przy swoich racjach.  Po prostu myślimy w tak skrajnie odmienny sposób że czasami trudno nam zrozumieć tę drugą stronę. Nasz sposób myślenia jest odmienny na kilku płaszczyznach- taką płaszczyzną może być np. język i komunikacja. Zgodzimy się chyba wszyscy, że kobiety uwielbiają mówić- plotki przy kawie czy godzinne rozmowy przez telefon to coś, co uwielbiamy a mężczyźni czasami na serio mają tego dość 😉 I trudno się dziwić- mózg kobiecy jest skonstruowany w ten sposób, że kobiety zwykle wykazują większe zdolności werbalne- łatwiej im się wypowiadać  i po prostu.. lubią mówić. Wynika to z różnicy w ilości połączeń pomiędzy półkulami: kobiety mają tych połączeń więcej, z czego wynika że odpowiadająca za zdolności werbalne i komunikacyjne lewa półkula jest częściej aktywowana. Mężczyźni z kolei wolą działać a mówienie wydaje się im stratą czasu.  Umiejętności werbalne odzwierciedlają się w różnicach rozwojowych pomiędzy chłopcami a dziewczynkami- dziewczynki zwykle wcześniej zaczynają mówić i jest to całkowicie normalne. Mówią też więcej i łatwiej przychodzi im werbalizowanie myśli. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy chłopcy zaczynają mówić później i że jest to reguła, która rządzi rozwojem dzieci- według badaczy da się natomiast taką prawidłowość zauważyć.

Mężczyźni uwielbiają wszelkiego rodzaju konstrukcyjne zajęcia. Zamiłowanie do aut ( mało który mężczyzna nie jest samochodami w ogóle zainteresowany) czy inżynierii jest widoczne w zawodach, które mężczyźni wykonują albo w ich zainteresowaniach. Kobiety natomiast częściej ciągnie do ludzi- do rozmowy z innymi, do dzielenia się emocjami i przeżyciami do pomagania i opiekowania się.  To normalne zachowanie i również ono manifestuje się w żłobkach albo przedszkolach- chłopcy częściej sięgają po takie zabawki jak klocki albo autka, dziewczynki natomiast uwielbiają bawić się lalkami. Można by pomyśleć, że jest to uwarunkowane środowiskowo- bo dziewczynkom po prostu daje się do zabawy lalki a chłopcom samochodziki, często nie pytając nawet o zgodę. Okazuje się, że pewien psycholog zastanawiał się kiedyś nad tym- postanowił sprawdzić jak to jest. Jego dzieci (chłopiec i dziewczynka) miały udostępnione wszystkie rodzaje zabawek- dziewczynka mogły wybierać klocki i samochodziki, chłopiec mógł do woli bawić się lalkami. Okazało się, że mimo to dziewczynka chętniej wybierała lalki a chłopiec preferował zabawy autkami.

chłopiec i dziewczynka, różnice

Czym jeszcze różnią się dziewczynki i chłopcy? Wiele można zauważyć obserwując zabawy maluchów: chłopcy na przykład uwielbiają rywalizować a ich zabawy często opierają się na wyzwaniach: kto szybciej biega, kto jest lepszy w układaniu klocków, kto wyżej podskoczy etc. Dziewczynki natomiast preferują prace w grupach, wspólną, taką w której nie da się manifestować agresji. Siadają w kółeczku i bawią się lalkami albo ‘piją herbatkę’ na wspólnym pikniku. Spowodowane jest to większą skłonnością do agresji u chłopców co wynika  m. in. z różnic hormonalnych. To dlatego dziewczynki prawie zawsze są grzeczne i ‘ułożone’ a chłopcy częściej popadają w różnego rodzaju bójki albo przepychanki.

Na szczęście dla dziewczynek (a pechowo dla chłopców) edukacja szkolna działa w ten sposób, że faworyzuje żeńską płeć. Ponieważ dziewczynki są bardziej pilne, grzeczniejsze i spokojniejsze, osiągają lepsze rezultaty w nauce. Również nauczyciele preferują pracę z dziewczynkami i zazwyczaj stawiają je za wzór do naśladowania. Chłopcy za to wykazują więcej energii np. na placu zabaw, są lepsi na wychowaniu fizycznym, często biorą udział w zawodach sportowych znajdując w tym prawdziwą frajdę.

ciekawostki psychologiczne

Różnice między płciami to temat trudny, tym bardziej że narosło wkoło niego wiele mitów i wiele  stereotypów podsycających konflikty. W niektórych jest ziarenko prawdy a inne to tylko domysły i uogólnienia. Jakby nie było, piękne jest to, że trochę jednak się różnimy i że mamy przed sobą tajemnice o których ta druga strona być może nigdy się nie dowie- czyż nie jest to pewna ‚aura tajemniczości’ sprawiająca, że jesteśmy dla siebie bardziej atrakcyjni? 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

Czy moje dziecko się stresuje?- cz.2

stres3

Sprawdźcie czy Wasze dziecko się stresuje:)

Dziś zapraszam na kolejną część artykułu dotyczącego stresu u dziecka. Temat coraz bardziej aktualny, tym bardziej, że pierwszy września za pasem, a rodzice z pewnością już rozglądają się za nowym plecakiem, książkami i przyborami szkolnymi. Zostawmy jednak na chwilę zmartwienia rodziców (jestem pewna, że koncertowo sobie  z nimi poradzą), a zajmijmy się tym, co może martwić nasze maluchy. Jak rozpoznać stres u dziecka? Co zrobić, aby mu pomóc?

Jak już ostatnio wspomniałam, zmartwienia dzieci mogą być czasami zaskakujące i zgoła inne niż zmartwienia dorosłych. Niepozorne dla nas sytuacje bywają prawdziwymi katastrofami w oczach dziecka. Kłótnia z rówieśnikiem, może obecność bardzo energicznego dziecka w grupie, uwaga nauczyciela, gorsza ocena, zbyt dużo zajęć…- już pojawia nam się cały wachlarz przykładów, a to tylko mała próbka tego, czym może stresować się dziecko. Nie popadajmy oczywiście w panikę, dzieci są różne i nie zawsze stresują się każdą nową lub inną sytuacją, ale każde, niepokojące z naszego punktu widzenia objawy powinny dać nam do myślenia. Może nasz zazwyczaj energiczny maluch nagle zrobił się posępny i milczący? Być może uparcie omija pewne tematy lub skarży się na dolegliwości w pewnych specyficznych sytuacjach? Np. codziennie przed pójściem do przedszkola boli go brzuch albo głowa? Szuka wymówki przed każdym pójściem na zakupy albo do fryzjera? Obserwujmy nasze dziecko, bo każda zmiana zachowania może nam coś powiedzieć.

stres dziecka

Jeżeli już zauważymy, że nasze dziecko faktycznie czymś się stresuje i mamy pewność, że nie jest to choroba, skupmy się na przyczynie. Czasami trzeba nieźle ruszyć głową, ale zaufajmy naszej intuicji- przecież to my jesteśmy rodzicami i to my najlepiej znamy nasze własne dziecko! 🙂

A jak pomóc? Tu nie ma niestety, jednego rozwiązania. Czasami można przepisać przedszkolaka do innej placówki, zmienić lekarza czy fryzjera- nie zawsze jednak da się ‚uciec’ od problemu, czasami lepiej jest się do niego… przystosować albo zawczasu uodpornić dziecko na doświadczanie stresu. Jak? Odpowiedź jest prosta: pozwólmy dziecku DOŚWIADCZAĆ. Doświadczać życia, wszystkiego, co dzieje się wokoło. Nie trzymajmy malucha pod kloszem nie pozwalając mu samodzielnie odpowiadać na pytania innych, zostawiając go wiecznie w domu razem z opiekunką albo babcią. Niech przejdzie się z nami na pocztę czy do banku, gdzie mamy do załatwienia kilka ważnych spraw. Może nam ‚pomóc’ np. podając pani sprzedawczyni pieniądze za zakupy? Jeżeli ktoś obcy pyta nasze dziecko o coś, niech sam odpowie na pytanie! Może będzie trochę onieśmielone- to normalne, ale takie codzienne doświadczenia pozwolą otworzyć się na innych i zagwarantują, że pierwszy dzień w przedszkolu nie będzie aż tak stresujący.

stres dziecka

Kolejna sprawa: traktujmy naszego malucha jak ‚małego dorosłego’. Nie chodzi oczywiście o wysyłanie 4-latka po zakupy 🙂 Czułość jest bardzo ważna dla dzieci- to oczywiste, ale mama 6-letniego ‚bobasa’ wciąż zwracająca się do niego zdrobnieniami: ‚ponieść ci plecaczek?’ ‚a może napijesz się herbatki z cytrynką?’ to już lekka przesada.

Rozmawiajmy i słuchajmy! Po stokroć: umiejętność szczerej, otwartej rozmowy to praktycznie klucz do prawidłowego funkcjonowania psychicznego! Pytajmy nasze dziecko, jak było w szkole i co się wydarzyło ale też jak czuło się w różnych sytuacjach i co wtedy myślało. Skupmy się na tym, żeby maluch uczył się nazywać emocje, których doświadcza i potrafił je rozpoznawać. SŁUCHAJMY uważnie, co do nas mówi, bo w ten sposób nie tylko dowiadujemy się o nim wiele ciekawych rzeczy ale też uczymy słuchać innych. To bardzo ważne!

Spróbujmy uświadomić naszą pociechę, że każde emocje są normalne, a nawet potrzebne. Nie negujmy stanu emocjonalnego, w którym w danym momencie się znajduje: ‚Smutno ci, bo pani powiedziała, że gorzej wypadł ci test? No coś ty! Taką bzdurą się przejmujesz?’- to nie jest najlepszy przykład reakcji na wyznanie malucha. Wszyscy doświadczamy stanów emocjonalnych, które czasami są przyjemne, a innym razem mniej- tłumienie doświadczanych uczuć nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ prędzej czy później one ZAWSZE wychodzą ‚na powierzchnię’- a nagromadzone nie zwiastują nic dobrego 😉

stres dziecka

Często jest tak, że problem wynika nie tyle z faktycznie nieprzyjemnych sytuacji czy doświadczeń ile z tego, że dziecko postrzega je jako piorunująco zagrażające- jako katastrofę, coś czego nie da się odwrócić i coś, co wpłynie na inne aspekty życia. Spróbujmy razem z naszym maluchem zastanowić się, jakie mogą być faktyczne skutki danej sytuacji. Czy kłótnia z koleżanką zwiastuje absolutny koniec przyjaźni? Może wystarczy zadzwonić i przeprosić a wszystko wróci do normy? Niech nasza pociecha wysnuwa wnioski co przyczyn różnych zdarzeń, niech kombinuje, myśli, szuka rozwiązań-a my róbmy to razem z nią!

Pamiętajmy też, że doświadczanie stresu, mimo że czasami uciążliwe i nieprzyjemne, również jest czymś normalnym. Czasami nie da się tego uczucia całkowicie wyeliminować- i dobrze, bo jaką mielibyśmy wtedy motywację do działania? 🙂 Zauważmy jednak, że są sytuacje, w których te nieprzyjemne odczucia są zbędne i nieuzasadnione a przecież to my jesteśmy panami naszego umysłu i ciała i mamy ogromny wpływ na to, co się z nami dzieje! 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk