Co smartfon robi z naszym mózgiem?

Ostatnio wpadła mi w ręce książka Andersa Hansena pt. „Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii”. Tytuł wydał mi się bardzo atrakcyjny, dlatego że mimo iż prawie każdy z nas korzysta ze smartfona na co dzień, to rzadko słyszy się o higienie cyfrowej. Temat ten dotyczy zresztą nie tylko nas, ale coraz częściej i naszych dzieci, które zaczynają korzystać z telefonu coraz wcześniej. 

Złudzenie wielozadaniowości

Dźwięk przychodzącego powiadomienia czy wibracja w telefonie powodują wyrzut dopaminy, która jest neuroprzekaźnikiem wywołującym uczucie zadowolenia i spełnienia. To właśnie dlatego pokusa sięgnięcia po telefon i sprawdzenia wiadomości jest tak wielka. Często telefon towarzyszy nam podczas pracy czy nauki. Czasem wygląda to tak, że bierzemy smartfona w dłoń co kilka minut i co chwilę odrywamy się od naszego głównego zadania. Wiele osób twierdzi, że wcale ich to nie rozprasza, bo potrafią robić kilka rzeczy jednocześnie. Niestety jest to tylko złudzenie. Nasz mózg nie potrafi skupić się na dwóch rzeczach w tym samym czasie i zamiast tego nasza uwaga przeskakuje co chwilę z jednego zadania na drugie. Co więcej przeniesienie naszego skupienia zajmuje od kilku do kilkunastu sekund, co sprawia, że czas naszej pracy znacznie się wydłuża. Dodatkowo ciągłe przeskakiwanie z jednego zadania na drugie podwyższa nasz poziom stresu.

Czy telefony komórkowe wpędzają nas w depresję?

Osoby często korzystające z mediów społecznościowych, w szczególności młode nastoletnie dziewczyny narażone są na rozwój stanów lękowych. Facebook czy Instagram pokazuje głównie najlepsze kadry z czyjegoś życia, sprawiając wrażenie, że wszyscy są wiecznie szczęśliwi, jeżdżą na egzotyczne wakacje, chodzą w modnych ubraniach i są w udanych związkach. Dorośli często potrafią dostrzec, że obrazy te są wyidealizowane i nie pokazują całej prawdy. Nastolatki jednak czasem interpretują to co widzą w mediach społecznościowych dosłownie, co prowadzi do ogólnego niezadowolenia z życia, zazdrości i lęku. Media społecznościowe wymuszają bowiem nieustanne porównywanie siebie z innymi i podkopują naszą pewność siebie. Autor książki zadaje pytanie, czy to możliwe, że telefony komórkowe wpędzają nas w depresję. Naukowcy wykazali bowiem silny związek z uzależnieniem od technologii a depresją. Ostatecznie Anders Hansen mówi, że należy postrzegać telefony komórkowe jako jeden z wielu czynników ryzyka takich jak np. nadmierny stres, siedzący tryb życia czy niedobór snu. Problem jest jednak złożony, gdyż częste korzystanie ze smartfonów zwiększa poziom stresu i zakłóca sen. 

Czy małe dzieci korzystające z tabletów wolniej się rozwijają?

Wielu dorosłych uważa, że można wykorzystać technologię w pozytywny sposób i wspierać rozwój dzieci. Jest to oczywiście prawda, jednak tablet czy smartfon nie zastąpią tradycyjnych zabaw. Np. układanie prawdziwych puzzli ćwiczy umiejętności motoryczne palców, czego nie sposób rozwinąć układając je w aplikacji na telefonie. A co z umiejętnością pisania ręcznego? Niektórzy twierdzą, że nie ma to sensu, ponieważ obecnie wszyscy używają klawiatury. Tymczasem badania dzieci w wieku przedszkolnym pokazały, że odręczne pisanie jest nierozerwalnie związane z umiejętnością czytania! Tablet czy smartfon zabierają również czas, który dzieci mogłyby poświęcić na układanie klocków, budowanie wież czy inne aktywności ćwiczące umiejętności motoryczne, które są niezbędne do późniejszej nauki matematyki. 

Jak odnaleźć się w cyfrowym świecie?

Na koniec autor książki przypomina nam, że choć znajdujemy się w nowym, cyfrowym świecie to wciąż mamy mózg myśliwych-zbieraczy i właśnie dlatego tak łatwo jest zatracić się w nowoczesnych technologiach. Należy zatem podejść do tematu rozsądnie, kontrolować swój czas spędzany przed ekranem, zastanowić się, w jaki sposób spędzamy czas w sieci i jak to na nas wpływa. Warto także wyciszyć telefon i schować go do szuflady, gdy pracujemy nad czymś co wymaga koncentracji i trzymać go z dala od siebie, gdy spotykamy się z przyjaciółmi czy z rodziną. 

Beata Owczarek
Metodyk Baby English Center

Kilka słów o metodzie „Genki”

Dziś kilka słów o metodzie, którą uczymy. Od samego początku istnienia Baby English Center przyświecał nam cel by nasze zajęcia były energiczne i jak najbardziej atrakcyjne dla dzieci a tym samym przynosiły wyraźne efekty. Zależało nam też by dzieci uczyły się budować zdania czy zadawać pytania by tym samym umożliwić im komunikację w języku angielskim. Byliśmy niezadowoleni z tego jak nauka języka odbywa się w innych miejscach, gdzie często ogranicza się jedynie do wprowadzania słownictwa a zajęcia prowadzone są w większości po polsku. I wtedy znaleźliśmy metodę, która od samego początku wydawała się dla nas idealna. „Genki” to japońskie słowo oznaczające „energiczny” i „pełen życia”. Twórcą metody jest Richard Graham, który podobnie jak my był znudzony tradycyjnym nauczaniem języka angielskiego i zapragnął uczyć w taki sposób, w jaki sam chciałby być nauczany. Co sprawdziło, że Genki tak nas zachwyciło, że zdecydowaliśmy się uczyć w naszej szkole tą metodą?

  1. Genki jest metodą naturalną.

Od momentu, gdy dzieci przekraczają próg sali lekcyjnej, zanurzają się w języku angielskim. Nasi nauczyciele starają się nie używać języka polskiego w ogóle już od pierwszych zajęć. Jak to możliwe? Przede wszystkim stawiamy na gesty, intonację i mimikę, bo to komunikacja niewerbalna jest dla dzieci najważniejsza. Podczas zajęć dzieci powtarzają frazy wielokrotnie, dzięki czemu potrafią budować zdania automatycznie bez zastanawiania się nad formą gramatyczną jaką należy uczyć. 

2. Genki jest metodą spiralną.

Każda lekcja zaczyna się od rozgrzewki, podczas której powtarzamy przerobiony już materiał. Utrwalamy też podstawowe pytania i odpowiedzi na nie. Co ważne powtórki nie odbywają się na zasadzie „odpytywania”, ale w sposób atrakcyjny dla dzieci – poprzez piosenki oraz gry i zabawy. Dzieci często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że właśnie się uczą. One po prostu dobrze się bawią. Dzięki metodzie spiralnej nasi uczniowie doskonale pamiętają materiał z całego roku szkolnego a nie tylko z kilku ostatnich zajęć.

3. Genki bazuje na metodzie TPR.

TPR (ang. Total Physical Response), czyli metoda reagowania całym ciałem polega na tym, że dzieci uczą się poprzez ruch i zabawę. Dlaczego jest to tak ważne? Dlatego, że za komunikację niewerbalną (gesty, mimika) odpowiada prawa półkula mózgu. Lewa półkula, odpowiedzialna za komunikację werbalną, umożliwia z kolei świadomą naukę (np. rozumienie zagadnienia gramatycznego i wykonywanie ćwiczeń gramatycznych). U dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych dominuje prawa półkula mózgu, dlatego łatwiej im uczyć się języka w sposób nieświadomy. Dzieci bardzo szybko zapamiętują poprzez wielokrotne powtarzanie na głos połączone z ruchem (np. gestem). 

4. Genki buduje pewność siebie u dzieci.

Dwie główne zasady Genki to: „Pomyśl, że potrafisz coś zrobić, a dasz radę to zrobić” oraz „Przegrywanie oznacza, że trzeba spróbować ponownie”. Nauczyciele w Baby English Center powtarzają te zasady niemalże na każdych zajęciach. Dodatkowo entuzjastycznie reagują na najmniejszy sukces dziecka (np. powtórzenie całego zdania po raz pierwszy czy powtórzenie słowa nieco głośniej niż zwykle) utwierdzając ucznia w przekonaniu, że idzie mu coraz lepiej. Warto też wspomnieć, że nawet najmłodsze grupy ćwiczą proste dialogi, scenki i prezentacje, dzięki czemu pokonują nieśmiałość. W Baby English Center panuje rodzinna, bezpieczna atmosfera, dzięki czemu stwarzamy dzieciom idealne warunki do naturalnej nauki. 

Jesteśmy przekonani, że metoda „Genki” jest najlepszym wyborem dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Przede wszystkim widać to po postępach naszych uczniów i ich uśmiechach od ucha do ucha!

Beata Owczarek
Metodyk Baby English Center

Jak pokonać barierę językową?

Na jakim poziomie językowym jesteś? Czy wszystkie podstawowe umiejętności językowe tzn. słuchanie, czytanie, pisanie i mówienie są u ciebie na tym samym poziomie? Zdecydowana większość uczniów, która ma za zadanie samodzielnie ocenić swój angielski odpowiada, że „dużo rozumie, ale z mówieniem tak średnio”. Z czego to wynika?

Często umiejętność mówienia jest po prostu zaniedbywana. Wielu kursantów wspominając lekcje angielskiego w szkole opowiada o tym, że głównie wykonywali zadania z książki. Pamiętają, że robili mnóstwo zadań gramatycznych i musieli zapamiętać określoną ilość słówek na kartkówkę, jednak na ćwiczenie mówienia kładziono zdecydowanie mniejszy nacisk. Inni wspominają, że co prawda na lekcjach czy kursie językowym pojawiało się sporo ćwiczeń na tzw. „speaking”, jednak o ile w sali lekcyjnej szło im całkiem nieźle, to podczas swobodnej rozmowy w języku obcym np. na wakacjach, mieli problem by skleić najprostsze zdanie. Co więcej takie sytuacje niektórych po prostu stresują! Kiedy tylko mają się odezwać po angielsku to pocą im się dłonie, serce bije jak oszalałe a głos więźnie w gardle. Jak okiełznać własny stres i pokonać barierę językową? 

  1. Przygotuj się

Zastanów się kiedy najczęściej używasz języka obcego. Przypomnij sobie także sytuacje, w których „się zaciąłeś” i nie potrafiłeś zakomunikować czegoś po angielsku. Co byś odpowiedział tej osobie, jeśli miałbyś wystarczająco dużo czasu by się na spokojnie zastanowić i ułożyć to sobie w głowie? Zapisz sobie kilka zwrotów i słówek pasujących do określonej sytuacji. Przykładowo, jeśli ostatnio rozmawiałeś po angielsku na wakacjach, kiedy to jeden z rodziców zagaił rozmowę na placu zabaw, przypomnij sobie co mówił i jakie pytania zadawał. 

2. Oswój się z własnym głosem 

Jeśli nie jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia w języku obcym, nasz głos może brzmieć po prostu dziwnie i obco. Być może nie podoba ci się również twój akcent i boisz się, że się zbłaźnisz. Rozwiązaniem może być czytanie na głos czy powtarzanie za nagraniem. W internecie znajdziesz również mnóstwo filmów z ćwiczeniem poprawnej wymowy czy ze wskazówkami jak brzmieć bardziej jak native speaker. Znajdź również partnera do rozmowy. Być może twój przyjaciel również uczy się angielskiego i chętnie poćwiczy rozmawianie po angielsku wspólnie z tobą? Ważne by była to osoba, której ufasz i przy której czujesz się swobodnie.

3. Podejmij wyzwanie

Być może zauważyłeś, że łatwiej ci zrozumieć Polaka mówiącego po angielsku niż kogoś zza granicy. Aby „oswoić się” z rozmawianiem po angielsku z ludźmi z innych krajów, musisz stworzyć dla siebie odpowiednie warunki. Przykładowo w ramach wyzwania możesz zadzwonić do dowolnego muzeum i zapytać o godziny otwarcia, ceny biletów i możliwość zwiedzania z przewodnikiem. Możesz też znaleźć sobie partnera do rozmowy np. przez skype, który również chciałby podszlifować swój angielski. A jeśli chodzisz na kurs językowy, to aktywnie uczestnicz we wszystkich ćwiczeniach na speaking. Zanotuj sobie słówka, których ci brakowało i dodaj je np. do aplikacji quizlet, żeby je przećwiczyć i lepiej zapamiętać. 

4. Bądź dla siebie wymagający, ale wspierający

Na koniec pamiętaj, że odpowiednie nastawienie to klucz do sukcesu. Bądź dla siebie niczym wymagający i wspierający nauczyciel. Zapisz sobie wszystkie rzeczy, które planujesz robić, żeby pokonać barierę językową i wracaj do tej listy. W nauce języka najważniejsza jest regularność – lepiej poświęcić na nią choć kilka minut dziennie niż np. 1 h raz w tygodniu.  Nie bądź dla siebie jednak zbyt surowy! Pamiętaj, że masz prawo popełniać błędy i lepiej jest mówić z błędami niż nie mówić wcale.

Beata Owczarek
Metodyk Baby English Center

Jak uczyć się skuteczniej?

Jak to możliwe, że niektóre dzieci spędzają mnóstwo czasu nad książkami a mimo to otrzymują słabe oceny? Często rodzic reaguje na to kolejnymi godzinami korepetycji i wymaga od dziecka by uczyło się jeszcze więcej. Inni rodzice z kolei nie przejmują się aż tak ocenami i zachęcają dziecko, by po prostu nauczyło się na tyle, by zaliczyć sprawdzian i zajęło się raczej tymi przedmiotami, które naprawdę je interesują. Niezależnie od podejścia, uczeń zawsze musi nauczyć się pewnej porcji materiału, co czasem wcale może nie być takie proste jak się wydaje. Wyobraźmy sobie, że na kolejną lekcję historii Jaś ma za zadanie nauczyć się informacji z 6 stron podręcznika. Wydaje się to niewiele. Wydaje się, że wystarczy, że chłopiec raz przeczyta zadany materiał i zapamięta z tego przynajmniej 70 % informacji. A co, jeśli Jaś nie zapamięta z przeczytanego tekstu niemalże niczego? 

Możliwe, że spotkaliście się już ze stwierdzeniem, że szkoła nie uczy, jak się uczyć. Nie chcę tutaj jednak generalizować. Być może twoje dziecko trafiło na nauczyciela, który poruszał z nim ten temat. Mam nadzieję, że tak właśnie było i ten artykuł będzie tylko przypomnieniem tego, co już doskonale wiecie. No dobrze, to co w takim razie powinien zrobić Jaś, gdy wraca do domu po szkole? Zdecydowanie powinien odpocząć! Czy granie w grę komputerową czy oglądanie ulubionego serialu można do tego zaliczyć? Tak, o ile nie będzie to trwało za długo. Jeśli Jaś spędzi nad tymi czynnościami kilka godzin, może pojawić się problem ze zmęczeniem i zdolnością skupienia uwagi. Zamiast tego warto umówić się z dzieckiem, że np. po pół godziny gry wspólnie jemy posiłek a następnie wychodzimy na spacer. Już nawet kwadrans na świeżym powietrzu pozwoli nam „zresetować umysł” i zredukować poziom stresu. Ponadto dotleniony mózg lepiej przyswoi nowe informacje. Po spacerze warto by chłopiec miał swój własny „rytuał”, który jego mózg połączy z nauką. Np. może zacząć od wywietrzenia pokoju, wyciszenia telefonu, szybkiego uprzątnięcia biurka i przyniesieniu szklanki wody z kuchni. Następnie warto wykonać kilka ćwiczeń, które poprawią koncentrację.

Przykładowym ćwiczeniem może być spokojne oddychanie i skupieniu na nim całej swojej uwagi. Kiedy nasze myśli zaczynają się pałętać, znów kierujemy uwagę na oddech. Takie ćwiczenie uważności może być na początku bardzo trudne, dlatego warto zacząć od wykonywania go wraz z minutnikiem przez około minutę i z czasem wydłużać je do kilku lub kilkunastu minut. Inne ćwiczenie wykorzystuje piłeczki do tenisa. Można np. przerzucać je z ręki do ręki, przerzucać piłkę jedną ręką przez plecy i łapać drugą czy żonglować. 

Po wykonaniu ćwiczeń poprawiających skupienie uwagi, Jaś może usiąść do książek. Ważne jednak by mądrze rozplanował swoją pracę. Zamiast uczyć się do oporu przez wiele godzin, można zastosować technikę Pomodoro. W tej metodzie nastawiamy czasomierz na 25 minut i w tym krótkim czasie dajemy z siebie 100 %. Następnie czeka na nas obowiązkowa przerwa, która trwa 5 minut. Po niej przystępujemy do kolejnego Pomodoro, czyli nauki przez 25 minut. Po 4 seriach przysługuje nam dłuższa przerwa (ok. 20-30 minut). Technika ta pozwala na pracę w skupieniu i zwiększa naszą wydajność. Ułatwia też zabranie się do pracy. W końcu to tylko 25 minut! Obowiązkowe przerwy są jej kolejną zaletą. Dzięki temu nasz mózg nie męczy się tak jak przy pracy przez np. 2 h non stop. 

Odpoczynek po szkole, „rytuał” rozpoczęcia nauki, ćwiczenia na koncentrację i nauka w krótkich seriach z przerwami to dobry pakiet na start, jednak zdecydowanie nie wyczerpuje to tematu skutecznej nauki. Wszelkie zmiany i nawyki należy jednak wprowadzać stopniowo, dlatego kolejnymi wskazówkami podzielę się z wami w kolejnym artykule. 

Beata Owczarek
Metodyk Szkoły Baby English Center

Jak wspierać naukę angielskiego twojego dziecka od kołyski?

Dobra znajomość angielskiego jest jedną z kluczowych umiejętności XXI wieku. O zaletach znajomości tego języka można by pisać godzinami i nikt chyba nie poddaje w wątpliwość, że warto by dziecko również zaczęło swoją przygodę z angielskim. Wielu rodzicom nasuwa się jednak pytanie kiedy zacząć i jak ugryźć ten temat. W tym artykule postaram się podsunąć kilka pomysłów.

Najlepiej zacząć… jak najwcześniej. Dlaczego? Pierwszym okresem sensytywnym dziecka jest rozwój muzyczny. Oznacza to, że niemowlę jest bardziej wrażliwe na dźwięki, w tym również język niż kilkulatek. Warto zatem puszczać dziecku muzykę dla dzieci zarówno po polsku jak i po angielsku. Dzięki temu dziecko „osłucha się” z językiem obcym i będzie mu łatwiej rozpoznawać dźwięki fonetyczne w przyszłości. To z kolei przełoży się na lepszą wymowę i akcent. Warto także śpiewać swojemu dziecku. Wtedy nie tylko dbamy o rozwój muzyczny i językowy, lecz także wzmacniamy naszą więź. A kiedy dziecko już nieco podrośnie… możecie śpiewać piosenki razem.

Kolejnym krokiem może być czytanie dziecku bajek, na przemian po polsku i po angielsku. Rodzicu, jeśli boisz się, że twój angielski nie jest wystarczająco dobry to mam na to sposób! Zacznij od krótkich książeczek, gdzie tekstu jest naprawdę niewiele. Następnie przetłumacz sobie zdania, które się w nich pojawiają i sprawdź wymowę poszczególnych słów. Jeśli odpowiednio zaintonujesz bajkę, wskażesz na obrazki, wykonasz różne gesty, to jest szansa, że dziecko będzie Cię słuchać jak zaczarowane, nie zauważając nawet, że mówisz w innym języku. Szczególnie, jeśli przeczytasz mu opowieść, którą już zna.

Warto by angielski kojarzył się twojemu dziecku z dobrą zabawą. Dlatego niech angielski będzie stałym elementem czasu spędzanego razem. Kiedy dziecko zacznie interesować się kolorami, powiedz mu jak nazywają się po angielsku. Następnie pobawcie się w szukanie różnych przedmiotów w tym kolorze. Kiedy twoja pociecha zacznie liczyć, liczcie różne rzeczy w domu czy na spacerze. Kiedy będziecie wspólnie robić sałatkę, nazywaj po angielsku składniki, które wrzucacie do miski. Po prostu podążaj za swoim dzieckiem i naucz je tego, czym akurat się interesuje również w języku obcym. Wtedy dziecko nauczy się nowego słownictwa najszybciej i najchętniej.

Wspólnie doświadczajcie angielskiego… wszystkimi zmysłami. Zaangażowanie zmysłów wzroku, słuchu, zapachu, smaku i dotyku pozwoli na głębsze przetworzenie nowych informacji niż przy korzystaniu jedynie ze wzroku i słuchu. Kiedy twoje dziecko uczy się np. owoców, przekrój je na pół, rozłóż na małych talerzach i pobawcie się w zgadywanie po zapachu. Niech dziecko zamknie oczy i wącha po kolei talerzyki z owocami. Modyfikacją tej zabawy może być smakowanie owoców z zamkniętymi oczami czy nawet rozpoznawanie co to za owoc poprzez dotyk. Bardzo ważne jest to, by za każdym razem dziecko mówiło po angielsku i w tej sposób jeszcze lepiej utrwalało nowe słownictwo.

Jak jeszcze wspierać rozwój językowy dziecka? Zapewnij dziecku regularność w nauce. Ważne by dziecko miało kontakt z angielskim jak najczęściej w różnej, ciekawej formie. Świetnym rozwiązaniem jest połączenie zajęć w przedszkolu z zajęciami w szkole językowej specjalizującej się w nauczaniu dzieci. Niewątpliwą przewagą szkół językowych są małe grupki i nacisk na mówienie, jednak zajęcia w przedszkolu ze wszystkimi dziećmi będą dodatkowym wsparciem. Takie połączenie buduje u dziecka poczucie własnej wartości. Kiedy jakiś przerobiony już temat pojawi się w przedszkolu, to dziecko może pochwalić się jego znajomością. Zapewni to również lepsze utrwalenie poznanego materiału i łatwiejszy start w szkole.

I na koniec… powtarzaj, powtarzaj i jeszcze raz powtarzaj. Dzieci bardzo szybko się uczą, ale jeszcze szybciej zapominają. Tobie może wydawać się, że zwierzątka były przecież niedawno, bo w zeszłym roku. Dla twojego dziecka to cała wieczność! Kluczem do efektywnej nauki jest ciągłe wracanie do poznanego materiału i dobudowywanie do tego nowego. Dlatego bądź cierpliwy i wyrozumiały, kiedy twoje dziecko znów zapragnie pobawić się w szukanie kolorów.

Beata Owczarek
Metodyk Baby English Center

W sumie nuda, nie jest taka zła

Każdy rodzic, czy nauczyciel, dobrze wie, że dzieci potrzebują ruchu, akcji i działania. Moment, w którym wypowiadane są słowa “nuda”, niejednokrotnie wywołuje w nas dorosłych dreszcze, zniechęcenie, a czasem nawet złość. Dla dorosłych, wspomniana “nuda”, jest chwilą, w której można wreszcie odpocząć, zatrzymać się i rozkoszować chwilą. Dlaczego więc dziecko postrzega “nudę” jako coś niechcianego?

Odpowiedź jest bardzo prosta! Dziecko, które się nudzi, w tej chwili się nie rozwija, nie ma możliwości eksplorowania i doznawania świata, który je otacza. A taka bierność dla dziecka jest nie do zniesienia. Informowanie rodziców o potrzebie “zrobienia czegoś” interesującego, to inaczej nadawanie przekazu, że dziecko chce się czegoś nauczyć, zrobić coś co będzie dla niego nowe i zachęcające.

Tak, wiem. W życiu każdego rodzica, przychodzi taki moment, w którym nie ma się już siły na inicjowanie i aranżowanie wszystkich dziecięcych atrakcji. Z drugiej strony, pragnie się dać dziecku lepszą przyszłość, więc zapisuje swoją pociechę na zajęcia dodatkowe.

Na koniec warto pamiętać, że dziecko, które się nudzi, kombinuje, wymyśla i tworzy. Rozwija swoją dziecięcą wyobraźnię i szuka nowych rozwiązań. Dzięki nudzie, dziecko ma szansę zmienić zastaną rzeczywistość w coś, co będzie dla niego ciekawsze.

Dlaczego, więc w Baby English Center szczycimy się, że u nas nie ma miejsca na nudę?

Bo jeśli chcemy, aby dziecko odnosiło sukcesy na polu kompetencji językowych, miejsce, w którym odbywają się zajęcia, nie może kojarzyć się z czymś, co wymaga zmiany i ulepszenia. Dziecko powinno chcieć przebywać w swojej grupie, ze swoim lektorem i w sali, którą zna. 

Proces jakim jest nauka języka obcego, musi być przemyślany i zaplanowany. Dobrze ułożony program, zapewnia możliwość powtarzania poznanych wcześniej treści na zajęciach, tym samym umożliwiając dziecku utrwalanie zdobytej wiedzy. Niechęć ze strony dziecka do podążania wyznaczonym przez lektora kierunkiem, mógłby powodować trudności w opanowaniu materiału.

Dziecko dobrze się bawiąc, nie myśląc o tym, że coś mogłoby być inaczej, skupia się na przyswajaniu informacji. Wprowadzenia czynnik jakim jest nuda, utrudniłoby poznawanie nowych słówek. 

Słowem podsumowania, “nuda” w sumie nie jest taka zła, ale należy wiedzieć, jak ją wykorzystać i gdzie nie można sobie na nią pozwolić.

Alicja Gawrońska
Pedagog