Hello August! :)

Spokojny sierpniowy wieczór w domu to świetna okazja do zaangażowania maluchów w nową inspirującą zabawę!

Specjalnie dla naszych Rodziców przygotowujemy nową serię wpisów, w których zaproponujemy zabawy dla każdych maluchów– niektóre z nich będą wymagały przygotowania materiałów i trochę kreatywności, inne dosłownie ‚podsuniemy pod nos’ i podamy linki 🙂

Dziś propozycja zabawy… w pogodę! Ostatnio aura zmienia się bardzo szybko- chmury i piętnastominutową ulewę po chwili zastępuję piękna słoneczna pogoda… być może kaprysy naszej Matki Natury mogą stać się inspiracją do zaaranżowania zabawy w nazywanie pogody za oknem? Moglibyśmy o jakiejkolwiek porze dnia pytać dziecko: ‚What’s the weather like?’ -‚It’s sunny’, ‚It’s rainny’! To proste pytania i proste odpowiedzi a pozwalają przypomnieć sobie wyuczony w Naszej Szkole materiał albo nauczyć się czegoś nowego! A przypominając sobie słówka określające pogodę po angielsku podczas oglądania wieczornej prognozy możemy przypomnieć sobie również nazwy kierunków świata 🙂

pogoda2

Poniżej zamieszczam link z inspiracjami i materiałami:

https://panimonia.wordpress.com/2016/07/29/jaka-dzisiaj-jest-pogoda-material-do-pobrania-drukowania-i-wykorzystania/

Możemy się bawić po polsku albo po angielsku! 🙂

Na koniec przypominam, że w Baby Englisch Center już wkrótce ruszają lekcje pokazowe! Zostaje już coraz mniej wolnych terminów, dlatego nie zwlekajcie z zapisami! 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

Co robicie w wakacje…? Bo my mamy pomysł :)

Nasz sposób na wakacje? 🙂

Wakacje to czas czas odpoczynku i regeneracji sił. Czy jednak dzieci powinny też odpoczywać od angielskiego? Moim zdaniem wakacje to właśnie świetna okazja, by jeszcze bardziej rozwinąć je językowo. Dlaczego? Dlatego, że na czas wakacji nie ucieknie się od niekończących się zabaw. Dlaczego więc nie wprowadzić do nich trochę angielskiego? Przecież powszechnie wiadomo, że najskuteczniejszą formą nauki jest nauka przez zabawę.

Część rodziców może podejść do tego pomysłu z rezerwą, zwłaszcza, gdy znają angielski słabo lub w ogóle. Nic straconego! Wtedy zyskacie na tym podwójnie, bo będzie uczyć się nawzajem. Jak się do tego wszystkiego zabrać?

dzieci2

Jeśli dziecko przed wakacjami chodziło na kurs angielskiego do szkoły językowej lub uczyło się angielskiego w przedszkolu lub szkole, proponuję zacząć od powtórzenia tego materiału. I tak wybieramy sobie jakiś temat np. zwierzęta i w oparciu o niego przygotowujemy zabawy. Tylko jakie te zabawy i jak je przygotować?

Na początku potrzebujemy flashcards, czyli karty z obrazkami słówek, które chcemy by dziecko znało po angielsku. Optymalna ilość takich materiałów to 8. Jak je stworzyć? Najprostszym sposobem jest wyszukanie grafiki interesującego nas zwierzaka w internecie i wydrukowanie jej. Ważne, żeby każde zwierzątko było na oddzielnej kartce. Wersja trudniejsza to narysowanie takich zwierząt wraz z dzieckiem. Nie muszą być one piękne, ważne, by dziecko kojarzyło kartę ze słowem.

Kiedy już mamy kolekcję ośmiu zwierzaków, czas aby rodzic nabrał kompetencji do zostania wzorowym nauczycielem na czas wakacji 🙂 Musimy poświęcić chwilę na naukę prawidłowej wymowy. Z pomocą przyjdą nam słowniki, w których można posłuchać jak dane słówko wymawiają native speakerzy, czyli osoby, dla których angielski jest językiem ojczystym. Tutaj mogę polecić np. www.diki.pl

Mamy flashcarts, znamy wymowę a więc czas się bawić i uczyć. Ilość zabaw jest nieograniczona, zachęcam też do tworzenia własnych, co bardzo rozwija kreatywność. Jednak aby wiadomo było od czego zacząć, przedstawię kilka swoich propozycji.

Na początek musimy przypomnieć/nauczyć słownictwa. Przy pokazywaniu kart ze zwierzakami, ważna jest praca głosem. Zmieniajmy intonację, starajmy się mówić to wysoko, to nisko, raz głośno a innym razem wręcz szeptem. Dziecko będzie miało dużo frajdy z naśladowania głosu swojego rodzica.  Po tym ćwiczeniu możemy dodać odgłosy zwierząt. Gdy pokażemy kartę np. z psem, możemy powiedzieć: ‚dog’ i wydać odgłos szczekania. Bardzo ważne jest, by dziecko po nas ‚papugowało’. Jeśli wymawia słowa niestarannie, zachęcajmy je do ponownego powtórzenia po nas. Dla mniej ‚odważnych’ rodziców, którzy nie czują się komfortowo ze szczekaniem bądź innymi odgłosami – możecie wyszukać w internecie na youtube filmiki z odgłosami zwierząt po angielsku. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę np. ‚dog sound’ (dźwięk psa). A dla tych odważniejszych, możecie po prostu potraktować to jako kolejne ćwiczenie. Dziecko słucha odgłosu (np. szczekania) i ma za zadanie powiedzieć ‚dog’.

dzieci 1

Samo powtarzanie jest jednak dla dziecka nudne, dlatego, gdy jego zainteresowanie spadnie, musimy przejść do zabaw ruchowych. Idealną zabawą do tematu zwierząt są kalambury. Najpierw rodzic udaje zwierzątko, a dziecko ma za zadanie powiedzieć jego nazwę po angielsku. Potem można się zamienić. W kolejnej propozycji wprowadzimy trochę magii. ‚Abrakadabra, you are a (cat)’. (Abrakadabra, jesteś (kotem)). Po wypowiedzeniu tych słów dziecko udaje, że zostało zaczarowane i zamieniło się w zwierzaka. Można tutaj popracować nad wyrażeniami w języku angielskim. Nauczmy dziecko, że pytanie ‚Who are you?’ oznacza: ‚Kim jesteś?’ i że należy na nie odpowiedzieć pełnym zdaniem: ‚I am a (cat)’. Kolejnym urozmaiceniem jest zabawa Simon says (Simon mówi). ‚Simon says: you are a (monkey)’ oznacza, że dziecko ma za zadanie udawać małpkę. Kiedy jednak padnie komenda: ‚You are a (monkey)’ bez frazy ‚Simon says’ na początku, nasza pociecha musi stać przez chwilę nieruchomo.

Myślę, że taka forma zabawy z rodzicami będzie dla dziecka pewnym urozmaiceniem zwykłych zabaw. Nawet kilka minut z angielskim dziennie może zdziałać cuda, w końcu dzieci chłoną wiedzę jak gąbka. Zachęcam do wyszukiwania innych zabaw w internecie lub wymyślania własnych. Angielski może być naprawdę świetną zabawą!

red. Beata Owczarek

Body parts!

Jak można nauczyć dzieci części ciała? Chyba większość z nas kojarzy piosenkę ‚Head&shoulders’. Doskonale łączy ruch z melodią wpadającą w ucho. Dlatego właśnie zaczęłam od tej, można powiedzieć klasyki, której nie zabrakło w kursie Genki, gdzie części ciała pokazywała nam Baby Monkey.

kreatywna zabawa

Ale nie mogliśmy przecież skończyć na czymś tak oklepanym! Jako kolejny temat wprowadziłam ‚Make a Face’. W piosence pojawia się wiele śmiesznych twarzy, do których dokłada się poszczególne części ciała. Użyta zostaje tam fraza ‚Put on the… (nose, ears, mouth, eyes, eyebrows, cheeks, hair, tongue)’. Melodia bardzo zapada w pamięć, bo przypomina trochę muzykę rodem z cyrku. Tak też wyglądają twarze obecne w piosence – są zabawne i pełne kolorów.

Trzeci temat chyba jednak dzieci zapamiętają najlepiej: ‚Let’s make a monster’ (Stwórzmy potwora). Tutaj maluchy uczyły się części ciała na kolorowych, włochatych, wielo- (głowych, nożnych, ręcznych) potworach. Poszczególne części ciała szły w parze z liczbami – two necks, three heads, four mouths, five legs, six toes, seven arms, eight fingers, nine noses.

Dzięki połączeniu trzech tematów – ‘Head&shoulers’, ‘Make a Face’ oraz ‘Let’s make a monster’ dzieci poznały i utrwaliły następujące słowa: head (głowa), neck (szyja), shoulders (łopatki), arms (ramiona), fingers (palce u rąk), legs (nogi), knees (kolana), toes (palce u stóp), eyes (oczy), eyebrows (brwi), ears (uszy), mouth (usta), nose (nos), cheeks (policzki), hair (włosy), tongue (język). Czyli 16 słówek na jednej, 50-minutowej lekcji! A jednak wystarczyło nam czasu by na piętnaście minut dzieci usiadły do stołów i na dywanie i stworzyły swoje własne, niepowtarzalne potwory z chrupek kukurydzianych. Dzieci były zachwycone i od razu zabrały się do lepienia.  A ja podziwiałam ich kreatywność, gdyż każdy potwór był inny, miał inną liczbę kończyn i niepowtarzalne superumiejętności 🙂

Serdecznie zapraszamy wszystkie chętne osoby na nasze zajęcia z języka angielskiego w wakacje! 🙂

red. Beata Owczarek

 

Kolorowa wiosna!

Wiosna jest pełna kolorów!

I to właśnie colours były motywem przewodnim naszej ostatniej plastyki. Rozłożyliśmy na folii papier pakowy, ciągnący się prawie przez całą długość sali i przykleiliśmy do podłogi tak, aby nie przesuwał się w trakcie pracy. Każde dziecko dostało tackę, a na niej wyciśniętych kilka farb. Jak myślicie, czym malowaliśmy? Pędzelkami, rękoma? Nie, czymś, czym dzieci jeszcze nie malowały! Malowaliśmy balonami napełnionymi wodą!

Recepta była prosta: należało zanurzyć balon w farbie i odcisnąć na kartce. Brzmi banalnie, ale rezultaty zadziwiły mnie samą. W ciągu całej lekcji zdążyliśmy zamalować całą powierzchnię papieru, a kolory i ich połączenie były niesamowite. Dzieci bardzo ekscytowało mieszanie kolorów i próba ich nazywania. Przypomnieliśmy sobie nazwy kolorów po angielsku, wprowadzając też określenia ‚light (blue)’, ‚dark (blue)’. Jako że to ja nakładałam dzieciom farby na tacki, za każdym razem musiały poprosić o nie po angielsku, odpowiadając na pytanie: ‚What colour do you want?’ frazą ‚I want (green), please’. W trakcie malowania podchodziłam też do dzieci i pytałam: ‚What colours do you have?’, oczekując odpowiedzi wyrażenia ‚I have…’.

Malowanie balonami było świetną zabawą, sama nie mogłam się napatrzeć na rezultaty. Żeby było jeszcze bardziej kolorowo i wiosennie, przyniosłam do sali trochę kwiatów i liści, które dzieci zanurzały w farbie i odciskały na papierze. Efekt był równie ciekawy. No i była to dobra okazja do przypomnienia słów: ‚flowers’, ‚leaf’ oraz czasownika ‚impress’.

Pełna oferta naszych zajęć:

http://babyenglishcenter.pl/oferta-nauki-jezyka-angielskiego-w-lodzi/

red. Beata Owczarek

Where are you going?

Temat ‚Where are you going?’ wcale nie jest taki łatwy 🙂

W tym tygodniu na lekcji pojawił się nowy temat „Where are you going?” (Dokąd idziesz?) Na pytanie gdzie dzieci lubią chodzić padły odpowiedzi: „Do zoo”, „Do figloraju”, „Na plac zabaw”, jednak mimo iż nie miałam takich kart, to karty ‚pool’, ‚sea’ czy ‚beach’ też wywołały entuzjazm. Na początku poznaliśmy słówka z naszej platformy – sea, mountains, pool, beach, school, shops, park, home. Dzieci oglądały karty, a potem powtarzały wymowę. Następnie trzeba było wprowadzić trochę ruchu! Z pomocą przyszła niezwykle energiczna piosenka „Where are you going?”, przy której było dużo skakania i utrwalania słówek. Jednak czymże byłaby znajomość słówek bez konkretnej frazy, z którą możemy ich użyć?

Przyszedł czas na naukę odpowiedzi na pytanie. Usiedliśmy w kółku i zaczęliśmy grę „bottle”. Zabawa polega na tym, że każde dziecko otrzymuje jedną kartę i musi zapamiętać jej nazwę. Nauczyciel kręci butelką, a ten, na kogo wypadnie, wstaje, obiega całe kółko, wraca na swoje miejsce i mówi: „I’m going to the… (mountains)”, Jest przy tym mnóstwo śmiechu, szczególnie wtedy, gdy jakieś dziecko biegnie np. trzy razy pod rząd. A jeszcze więcej jest wtedy, gdy biegnie nauczyciel 🙂 Gdy już wszyscy bez problemu potrafili powiedzieć frazę „I’m going to the (sea)”, przyszedł czas na kolejną zabawę. Porozrzucałam karty po całej sali i powiedziałam, że gdy gra muzyka (a konkretnie piosenka „Where are you going?”), biegamy wokół kart. Gdy muzyka się zatrzyma, wypowiem zdanie np. „I’m going to the school”. Osoba, która jako pierwsza dotknie tej karty i powtórzy pełne zdanie, zdobywa punkt. To były prawdziwe wyścigi! Wreszcie po tych zabawach (i kilku innych, o których długo by opowiadać), dzieci usiadły do stołów i standardowo kolorowały obrazki z tematu. Żeby nie było za łatwo, mówiłam im, w jakiej kolejności mają je pokolorować np. First, I’m going to the shops. Reszta kolorowanki była pracą domową. Na koniec krzyknęliśmy głośno: „I’m going home!”.

red. Beata Owczarek

A oto prace naszych maluchów:

Śliczne, prawda? 🙂

Kreatywne zabawy – malujemy!

Maluchy też potrafią malować – ładniej niż myślicie! 😉

Na poniedziałkowych zajęciach Baby Time maluchy miały dwa zadania do wykonania. Pierwszym było stworzenie obrazu z kwiatów poprzez przyklejanie ich do papieru samoprzylepnego. Drugim  zadaniem było stworzenie kolorowego obrazu  w płaszczyźnie używając farb a za pędzle dzieciom posłużyły kwiaty, łodygi trawy i krzewów.

Pierwsze zadanie było dość proste, drugie dość szalone i wymagające się pobrudzenie mniej lub bardziej. Użycie pędzli to dla nas zbyt proste i nie daje takich fantastycznych efektów jakie udało się nam osiągnąć . Wzory i kształty poprzez użycie roślin do malowania były zaskakujące i po prostu piękne!

Oczywiście jak zawsze całej zabawie towarzyszyła rozmowa w języku angielskim 😉

Poniżej fotorelacja ze spotkania 🙂 Spotykamy się teraz w każdy poniedziałek o  godzinie 10.30.

dav
Kolorowa droga
sdr
Praca wree
dav
Co by tu wybrać 😉
dav
Rączki w ruch farba buch 🙂
dav
Mam pozwoliła 🙂
dav
W akcji 🙂
dav
Chyba mam rączki brudne 🙂
bty
Jest super 🙂

Więcej o naszych zajęciach tutaj:

http://babyenglishcenter.pl/o-nas/

Shapes!

Moim wyzwaniem na ostatni tydzień było nauczenie dzieci kształtów po angielsku.

Na początku martwiłam się, czy poradzą sobie z tym najmłodsze trzyletnie dzieci. W końcu takie słowo ‚rectangle’ (prostokąt) nie należy do najłatwiejszych do wymówienia. Okazało się, że tak naprawdę poszło szybko i gładko. Z przeznaczonych trzech lekcji na naukę słownictwa i zwrotów z tematu ‚shapes’ (kształty), dzieci radziły sobie świetnie już po dwóch i często na trzeciej mogłam wprowadzić zupełnie nowy temat. Nic dziwnego, ‚Shapes’ zdecydowanie przypadły wszystkim do gustu 🙂

Na pierwszej lekcji na dzieci czekała super zabawa. Poprosiłam moich uczniów o zamknięcie oczu na pół minuty i wysypałam na stół mnóstwo kolorowych chrupek. Ich zadaniem było utworzenie z nich takich kształtów jak: triangle (trójkąt), circle (koło), diamond (diament), oval (owal), rectangle (prostokąt), heart (serce), square (kwadrat) oraz star (gwiazda). Oczywiście nie obyło się bez zjedzenia kilku, może nawet kilkunastu chrupek kukurydzianych. Dzieci były zachwycone, że mogą tworzyć jadalne figury. Sugerowałam, by pokazać prace rodzicom, ale większość dzieci mówiła, że nie wytrzyma i chrupki wyglądają tak pysznie, że nie mogą się powstrzymać przed zjedzeniem ich. Na kolejnych zajęciach dzieci nauczyły się fraz: ‚How many (triangles) do you have?’ a także odpowiedzi: ‚I have (three) triangles’. Ćwiczyłam je na wielu zabawach, głównie ruchowych. Ulubioną zabaw dzieci był ‚Monster’. Polegało to na tym, że dzieci ustawiały się naprzeciw mnie pod ścianą i zadawały mi pytania ‚How many (stars) do you have?’. Gdy udzielałam odpowiedzi: ‚I have four stars’, szły cztery kroki do przodu. Gdy jednak odpowiadałam ‚I have zero stars’, musiały szybko dotknąć ściany, aby nie zostać przeze mnie złapanym. Zwrot ten dało się wyćwiczyć także podczas pracy przy stole. Gdy mówiłam ‚I have five hearts’ dzieci rysowały na kartce pięć serduszek. Nie sposób nie wspomnieć też o piosence ‚Shapes’, którą dzieci pokochały i śpiewają ją także po skończonych zajęciach, gdy już szykują się do wyjścia 🙂

red. Beata Owczarek

13059424_1346945435331990_1836316065_n (1)

bdr
bdr
dav
dav
dav
dav

 

Zwiastun wakacji…

Na dzisiejszych zajęciach języka angielskiego Baby Time bawiliśmy się piaskiem kinestetycznym.

Nie jest to zwykły piasek, można powiedzieć, że jest to czarodziejski piasek. Zmienia stan skupienia z stałego w półpłynny. Można go dowolnie formować, a kiedy weźmiemy w dłonie i uniesiemy do góry przelewa nam się przez palce. Dzieciaczki były zachwycone, choć mam wrażenie, że rodzice równie mocno dlatego polecam tę formę zabawy wszystkim rodzicom. Jest to świetny sposób na spędzenie czasu z dzieckiem w weekend.

Na początku naszej lekcji zaznajomiliśmy się z konsystencją piasku, potem staraliśmy się stworzyć jakieś formy i piaskowe babki. Oczywiście niektóre maluchy próbowały posmakować piasku ale to przecież normalne 😉 Na koniec zajęć mamy pozdejmowały swoim pociechom skarpetki lub rajstopki aby mogły gołymi stópkami pochodzić po piasku 🙂 och… już nie mogę się doczekać wakacji a Wy?

Fotorelacja poniżej 🙂

Baby English Center

Przypominam, że zajęcia Baby Time są dla maluchów w wieku 0-3 lat i odbywają się w poniedziałki o godz. 10.30. W każdej chwili można do nas dołączyć 🙂

red. Natalia Karwowska

Malowanie bańkami

Bubbles – czyli czas na bańki mydlane!

Mimo że bańki kojarzą się z czymś delikatnym i nietrwałym, udało nam się przenieść je na papier :). Potrzebowaliśmy tylko kilka białych kartek, papierowych kubeczków, mydła w płynie, farb i słomek. Na początku wlaliśmy wodę do ok. 1/3 objętości kubków.  Następnie każde dziecko odpowiedziało na pytanie: ‚What colour do you want?’ i wycisnęło trochę wybranej farby do środka. Dzieci były bardzo zdziwione, kiedy dolałam mydła do ich kubeczków. Wyjaśniłam, że to dzięki ‚soap'(mydło) powstaną nasze ‚bubbles’. Kolejnym etapem było wymieszanie farby z wodą i mydłem za pomocą słomek.

Zaczęła się prawdziwa zabawa! Wzięliśmy drugi koniec słomek do ust i zaczęliśmy w nie dmuchać. Na początku słychać było charakterystyczny dźwięk bulgotania, a chwilę później zaczęła powstawać piana. Podnosiła się coraz wyżej i wyżej i cóż… niezmiernie cieszyłam się, że w sali jest pod dostatkiem mokrych chusteczek i papierowych ręczników. Poprosiłam dzieci by przyłożyły swoje kartki do tych kubeczków i zobaczyły, czy coś na niej powstanie. Nie powstało, więc dodaliśmy więcej farby. Kolejne próby dawały coraz lepsze rezultaty. Ustaliliśmy, że będziemy trzymać kartkę przy kubku z pianą przez dziesięć sekund (za każdym razem odliczaliśmy czas wspólnie po angielsku). Po usłyszeniu „stop” dzieci podnosiły kartki do góry, chwaliły się swoimi śladami bąbelków i biegły pod tablicę, aby położyć tuż pod nią swoją pracę do wyschnięcia. Co kilka minut wracaliśmy jednak po nie, aby wzbogacać je o kolejne ślady naszych baniek.

Na tych zajęciach dzieci dużo ze sobą współpracowały – gdy jedna osoba tworzyła bąbelki, druga przykładała swoją kartkę, następnie wymieniały się one nawzajem. Poszło naprawdę sprawnie i muszę przyznać, że efekty naszej pracy zespołowej były ciekawe i kolorowe 🙂 Podczas sprzątania towarzyszyła nam tradycyjnie piosenka ‚Clean up’. Daje ona dzieciom dużo motywacji, by jak najszybciej doprowadzić wraz ze mną salę do porządku. Błyskawicznie uwinęliśmy się więc ze sprzątaniem i nadszedł czas na pamiątkowe zdjęcia z pracami. Na koniec zaśpiewaliśmy wspólnie piosenkę ‚What time is it, Mr. Wolf?’, o którą dzieci często proszą na koniec. Jest ona o tyle fajna, że pod koniec każdego refrenu zamieniam się w wilka i próbuję „zjeść” dzieci. Jest więc dużo śmiechu i zabawy podczas uciekania przed „pożarciem”. Obiecałam dzieciom, że za dwa tygodnie zaczniemy od krótkiej zabawy. Ale o niej za dwa tygodnie 🙂

Komu podobała się nasza twórcza zabawa zapraszamy po więcej informacji Plastyka w języku angielskim w Łodzi.

red. Beata Owczarek

bańki plastyka