Brrr, it’s cold! – czyli pogodowy post.

W tym miesiącu czas na post związany z pogodą 🙂

 

Podczas ostatnich zajęć z maluchami z wielkim skupieniem i zaangażowaniem uczyliśmy się słownictwa związanego z pogodą. Nasz sposób na naukę słownictwa? Dużo gier, zabaw oraz odrobina szaleństwa i sukces gwarantowany.

Ready, steady, go! Zaczynamy zajęcia!

Oczywiście na dobry początek potrzebna jest porządna rozgrzewka. Nasze ulubione piosenki  to m.in. Left and right oraz Genki Disco Warm Up. Uwierzcie mi, to na prawdę niezły wycisk. Dużym powodzeniem cieszy się również zabawa Mingle. Dzieciaki chodzą po całej sali (najczęściej udajemy pingwinki) i na mój znak wykonują polecenia, np. Sit down. Stand up. Clap. Cheer, etc.

Następnie czas na wprowadzenie nowego słownictwa. W ramach tematu o pogodzie nasz bank słówek powiększa się o następujące zwroty: It’s snowy. / It’s sunny. / It’s cold. / It’s windy. / It’s fine./ It’s a beautiful day. / It’s rainy. / It’s cloudy. Wprowadzenie gestu do danego słówka z pewnością ułatwia zapamiętywanie. I najważniejsza rzecz, ponieważ komunikacja to sprawa priorytetowa uczymy się również zadawać pytania: What’s the weather like today? / How’s the weather? Po prezentacji słownictwa czas na Mini lesson oraz piosenkę o pogodzie.

W celu urozmaicenia zajęć postanowiłam wprowadzić mały element sensoryczny. Tym razem użyłam do tego plastikowych butelek z wodą. Zadaniem dzieci było odgadnąć jaka to pogoda. Muszę przyznać, że spisali się na 5. Jednak co do zawartości sensorycznych butelek, zdania były podzielone. Może Państwo spróbują odgadnąć co jest w środku?

Kolejny etap zajęć to gry i zabawy, czyli to co kochamy najbardziej. Oprócz znanych nam już gier takich jak domino czy memory, podczas zajęć o pogodzie gry, które sprawdziły się perfekcyjnie to Łownie rybek oraz Wyścigi po karty.

Łowienie rybek to świetna gra na powtórzenie słownictwa. Dzieci siedzą w kole, każdy kolejno łowi jedną rybkę i nazywa ukryte pod nią słówko związane z pogodą. Następnie zadaje pytanie What’s the weather like? po czym wędka wędruje do kolejnej osoby.

Gra, która cieszy się również dużym powodzeniem to Wyścigi po karty. Dzielimy grupę na dwie drużyny, na końcu sali umieszczamy karty. Drużyna, która zbierze najwięcej kart wygrywa. Po tak męczącym wyścigu czas na odpoczynek, wtedy z pewnością sprawdzą się Kalambury. Zasady są proste. Wybieramy ochotnika, który rysuje daną pogodę na tablicy, naszym zadaniem zaś jest odgadnąć co to za pogoda. Kreatywność dzieci sprawia, że udzielenie poprawnej odpowiedzi nie należy do najłatwiejszych 😉

Słownictwo związane z pogodą mamy już opanowane do perfekcji. Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dzieci zasłużyły na odpoczynek. Ze swojej strony obiecuję powrót po feriach ze zdwojoną siłą i garścią nowych pomysłów!

Informacje o zapisach na zajęcia z języka angielskiego dla dzieci znajdziecie pod linkiem:

http://babyenglishcenter.pl/zapisy2017/

red. Sylwia Michowska

 

 

 

Co robicie w wakacje…? Bo my mamy pomysł :)

wakacje

Nasz sposób na wakacje? 🙂

Wakacje to czas czas odpoczynku i regeneracji sił. Czy jednak dzieci powinny też odpoczywać od angielskiego? Moim zdaniem wakacje to właśnie świetna okazja, by jeszcze bardziej rozwinąć je językowo. Dlaczego? Dlatego, że na czas wakacji nie ucieknie się od niekończących się zabaw. Dlaczego więc nie wprowadzić do nich trochę angielskiego? Przecież powszechnie wiadomo, że najskuteczniejszą formą nauki jest nauka przez zabawę.

Część rodziców może podejść do tego pomysłu z rezerwą, zwłaszcza, gdy znają angielski słabo lub w ogóle. Nic straconego! Wtedy zyskacie na tym podwójnie, bo będzie uczyć się nawzajem. Jak się do tego wszystkiego zabrać?

dzieci2

Jeśli dziecko przed wakacjami chodziło na kurs angielskiego do szkoły językowej lub uczyło się angielskiego w przedszkolu lub szkole, proponuję zacząć od powtórzenia tego materiału. I tak wybieramy sobie jakiś temat np. zwierzęta i w oparciu o niego przygotowujemy zabawy. Tylko jakie te zabawy i jak je przygotować?

Na początku potrzebujemy flashcards, czyli karty z obrazkami słówek, które chcemy by dziecko znało po angielsku. Optymalna ilość takich materiałów to 8. Jak je stworzyć? Najprostszym sposobem jest wyszukanie grafiki interesującego nas zwierzaka w internecie i wydrukowanie jej. Ważne, żeby każde zwierzątko było na oddzielnej kartce. Wersja trudniejsza to narysowanie takich zwierząt wraz z dzieckiem. Nie muszą być one piękne, ważne, by dziecko kojarzyło kartę ze słowem.

Kiedy już mamy kolekcję ośmiu zwierzaków, czas aby rodzic nabrał kompetencji do zostania wzorowym nauczycielem na czas wakacji 🙂 Musimy poświęcić chwilę na naukę prawidłowej wymowy. Z pomocą przyjdą nam słowniki, w których można posłuchać jak dane słówko wymawiają native speakerzy, czyli osoby, dla których angielski jest językiem ojczystym. Tutaj mogę polecić np. www.diki.pl

Mamy flashcarts, znamy wymowę a więc czas się bawić i uczyć. Ilość zabaw jest nieograniczona, zachęcam też do tworzenia własnych, co bardzo rozwija kreatywność. Jednak aby wiadomo było od czego zacząć, przedstawię kilka swoich propozycji.

Na początek musimy przypomnieć/nauczyć słownictwa. Przy pokazywaniu kart ze zwierzakami, ważna jest praca głosem. Zmieniajmy intonację, starajmy się mówić to wysoko, to nisko, raz głośno a innym razem wręcz szeptem. Dziecko będzie miało dużo frajdy z naśladowania głosu swojego rodzica.  Po tym ćwiczeniu możemy dodać odgłosy zwierząt. Gdy pokażemy kartę np. z psem, możemy powiedzieć: ‚dog’ i wydać odgłos szczekania. Bardzo ważne jest, by dziecko po nas ‚papugowało’. Jeśli wymawia słowa niestarannie, zachęcajmy je do ponownego powtórzenia po nas. Dla mniej ‚odważnych’ rodziców, którzy nie czują się komfortowo ze szczekaniem bądź innymi odgłosami – możecie wyszukać w internecie na youtube filmiki z odgłosami zwierząt po angielsku. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę np. ‚dog sound’ (dźwięk psa). A dla tych odważniejszych, możecie po prostu potraktować to jako kolejne ćwiczenie. Dziecko słucha odgłosu (np. szczekania) i ma za zadanie powiedzieć ‚dog’.

dzieci 1

Samo powtarzanie jest jednak dla dziecka nudne, dlatego, gdy jego zainteresowanie spadnie, musimy przejść do zabaw ruchowych. Idealną zabawą do tematu zwierząt są kalambury. Najpierw rodzic udaje zwierzątko, a dziecko ma za zadanie powiedzieć jego nazwę po angielsku. Potem można się zamienić. W kolejnej propozycji wprowadzimy trochę magii. ‚Abrakadabra, you are a (cat)’. (Abrakadabra, jesteś (kotem)). Po wypowiedzeniu tych słów dziecko udaje, że zostało zaczarowane i zamieniło się w zwierzaka. Można tutaj popracować nad wyrażeniami w języku angielskim. Nauczmy dziecko, że pytanie ‚Who are you?’ oznacza: ‚Kim jesteś?’ i że należy na nie odpowiedzieć pełnym zdaniem: ‚I am a (cat)’. Kolejnym urozmaiceniem jest zabawa Simon says (Simon mówi). ‚Simon says: you are a (monkey)’ oznacza, że dziecko ma za zadanie udawać małpkę. Kiedy jednak padnie komenda: ‚You are a (monkey)’ bez frazy ‚Simon says’ na początku, nasza pociecha musi stać przez chwilę nieruchomo.

Myślę, że taka forma zabawy z rodzicami będzie dla dziecka pewnym urozmaiceniem zwykłych zabaw. Nawet kilka minut z angielskim dziennie może zdziałać cuda, w końcu dzieci chłoną wiedzę jak gąbka. Zachęcam do wyszukiwania innych zabaw w internecie lub wymyślania własnych. Angielski może być naprawdę świetną zabawą!

red. Beata Owczarek

Nowość! :)

????????????????????????????????????????????????????????????????????

Kochani, jest nam bardzo przyjemnie zaprosić Was do Naszej Szkoły na NOWE KURSY JĘZYKA HISZPAŃSKIEGO!

W związku z Waszymi prośbami i pytaniami o takie zajęcia, postanowiliśmy się zmobilizować i zrobić wszystko aby wyjść na przeciw Waszym oczekiwaniom 🙂

hiszpański w Baby English Center

Ruszamy w październiku- do tego czasu zbieramy zapisy na lekcje pokazowe. Wiecie już jak u nas uczy się angielskiego, sami przekonaliście się o efektach takiej nauki- zajęcia z języka hiszpańskiego będą wyglądały dokładnie tak samo! A więc dużo śmiechu, mnóstwo zabaw i jeszcze więcej zapału do nauki! 🙂

Serdecznie zapraszamy rodziców z dziećmi w wieku od 3 do 9 lat na BEZPŁATNE LEKCJE POKAZOWE.

hiszpański w Baby English Center

Skontaktuj się z nami i wybierz termin:

-zadzwoń: 601-420-888,

-lub napisz: info@babyenglishcenter.pl

 

Terminy:

16.08.2016

  • grupa 3-5 latki, godz, 17.25
  • grupa 5-7 latki, godz, 18.25

17.08.2016

  • grupa 7-9 latki, godz. 17.25

 

Zapraszamy! 🙂

Zapisy, zapisy…

Hmm, a co po wakacjach..?  Oczywiście działamy!

Już we wrześniu ruszamy z nowymi zajęciami- będzie jeszcze głośniej, jeszcze intensywniej i jeszcze bardziej wesoło!

Słyszeliście o lekcjach pokazowych w naszej szkole? Nikt nie lubi kupować ‚kota w worku’ dlatego jeżeli tylko macie ochotę, możecie wziąć udział w DARMOWEJ lekcji pokazowej. Jak to wygląda? Zapraszamy dzieci i zapraszamy ich rodziców- możecie wejść do sali, poobserwować prowadzone przez nas zajęcia (i wziąć w nich udział- dotyczy to również rodziców!). Przekonacie się, że nauka angielskiego może dawać tyle samo frajdy co wizyta na placu zabaw albo w parku rozrywki 🙂

Jeżeli jesteście ciekawi jak wyglądają zajęcia u nas, JUŻ TERAZ możecie zadzwonić 601-420-888 i zapisać się na bezpłatne lekcje pokazowe!

Lekcje pokazowe – Sierpień 2016:

22.08.2016 (poniedziałek)

  • grupa 3-5 latki, godz. 17.25
  • grupa 5-7 latki, godz. 18.25

23.08.2016 (wtorek)

  • grupa 7-9 latki, godz 17.25
  • grupa 9-12 latki, godz 18.25

24.08.2016 (środa)

  • grupa 3-5 latki, godz. 17.25
  • grupa 5-7 latki, godz. 18.25

25.08.2016 (czwartek)

  • grupa 5-7 latki, , godz. 17.25
  • grupa 7-9 latki, godz. 18.25

27.08.2016 (sobota)

  • grupa 3-5 latki, godz. 10.00
  • grupa 5-7 latki godz. 11.00
  • grupa 7-9 latki, godz. 12.00
  • grupa 9-12 latki godz. 13.30

 

Baby English Center

Body parts!

Jak można nauczyć dzieci części ciała? Chyba większość z nas kojarzy piosenkę ‚Head&shoulders’. Doskonale łączy ruch z melodią wpadającą w ucho. Dlatego właśnie zaczęłam od tej, można powiedzieć klasyki, której nie zabrakło w kursie Genki, gdzie części ciała pokazywała nam Baby Monkey.

kreatywna zabawa

Ale nie mogliśmy przecież skończyć na czymś tak oklepanym! Jako kolejny temat wprowadziłam ‚Make a Face’. W piosence pojawia się wiele śmiesznych twarzy, do których dokłada się poszczególne części ciała. Użyta zostaje tam fraza ‚Put on the… (nose, ears, mouth, eyes, eyebrows, cheeks, hair, tongue)’. Melodia bardzo zapada w pamięć, bo przypomina trochę muzykę rodem z cyrku. Tak też wyglądają twarze obecne w piosence – są zabawne i pełne kolorów.

Trzeci temat chyba jednak dzieci zapamiętają najlepiej: ‚Let’s make a monster’ (Stwórzmy potwora). Tutaj maluchy uczyły się części ciała na kolorowych, włochatych, wielo- (głowych, nożnych, ręcznych) potworach. Poszczególne części ciała szły w parze z liczbami – two necks, three heads, four mouths, five legs, six toes, seven arms, eight fingers, nine noses.

Dzięki połączeniu trzech tematów – ‘Head&shoulers’, ‘Make a Face’ oraz ‘Let’s make a monster’ dzieci poznały i utrwaliły następujące słowa: head (głowa), neck (szyja), shoulders (łopatki), arms (ramiona), fingers (palce u rąk), legs (nogi), knees (kolana), toes (palce u stóp), eyes (oczy), eyebrows (brwi), ears (uszy), mouth (usta), nose (nos), cheeks (policzki), hair (włosy), tongue (język). Czyli 16 słówek na jednej, 50-minutowej lekcji! A jednak wystarczyło nam czasu by na piętnaście minut dzieci usiadły do stołów i na dywanie i stworzyły swoje własne, niepowtarzalne potwory z chrupek kukurydzianych. Dzieci były zachwycone i od razu zabrały się do lepienia.  A ja podziwiałam ich kreatywność, gdyż każdy potwór był inny, miał inną liczbę kończyn i niepowtarzalne superumiejętności 🙂

Serdecznie zapraszamy wszystkie chętne osoby na nasze zajęcia z języka angielskiego w wakacje! 🙂

red. Beata Owczarek

 

Trochę o nauce języka i mnemotechnikach…

nauka2

Dzisiejszy artykuł jest właściwie ‘zlepkiem’ kilku różnych znalezionych przeze mnie ciekawych tematów. Będzie trochę o tym, jak uczyć dzieci języka i trochę o mnemotechnikach 🙂

Uczenie dzieci to naprawdę trudna sprawa. Mamy do czynienia z małymi osóbkami, które mają naprawdę duży problem w skupieniu uwagi , ogromną ilość energii i mnóstwo pomysłów, które trzeba zrealizować NATYCHMIAST bo przecież za chwilę znajdzie się nowy, równie ciekawy. Jednocześnie okres dzieciństwa to czas, kiedy umysł jest najbardziej chłonny nowych wrażeń, słów i faktów. Jak pogodzić te dwie skrajności?

Kluczem do nauczenia dzieci (nie tylko języków) jest nauczanie AKTYWNE- a więc poprzez zaangażowanie a nie PASYWNE(czyli takie, które polega na siedzeniu i ‚wkuwaniu’ słówek albo form gramatycznych). Ten ostatni typ jest skuteczny raczej dla starszych dzieci (i  oczywiście dla dorosłych), ponieważ wymaga umiejętności skupienia się na jednej czynności przez dłuższy czas. Małe dzieci jak wiemy, często mają z tym problem, dlatego mocno angażujące zabawy, gdzie trzeba biegać i skakać i krzyczeć (a najlepiej wszystko na raz) nie tylko angażują całą ich energię ale także zmuszają mózg do myślenia. Dziecko zaabsorbowane taką ilością czynności uczy się- i nawet o tym nie wie!

SONY DSC

Czy warto zaczynać naukę języka wcześnie?

Warto. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: ponieważ dzieci nie mają jeszcze całkowicie ukształtowanych narządów artykulacyjnych a jeżeli zaczną uczyć się języka wcześniej, to pod jego wpływem, te narządy zaczną się rozwijać. Oczywiste jest, że narządy artykulacyjne będą bardziej i lepiej rozwinięte np. u dzieci dwujęzycznych niż u tych, które mówią tylko jednym językiem. Dlatego właśnie osoby, które uczyły się języka od najmłodszych lat, mają o wiele lepszy akcent niż ci, którzy mówią w języku którego nauczyli się w późniejszym wieku.

Dzieci w wieku przedszkolnym (i młodsze) nie potrafią myśleć abstrakcyjnie (nie potrafią tworzyć pojęć i nimi operować). Ich sposób myślenia charakteryzuje myślenie konkretno- obrazowe. Oznacza to, że dziecko musi WIDZIEĆ to, czego się uczy, musi SŁYSZEĆ różne dźwięki, CZUĆ zapachy, które kojarzą mu się z przedmiotami. Najlepsze rezultaty przyniesie nauka piosenki w danym języku, nauka np. na kolorowych obrazkach albo na konkretnych przedmiotach.

A jak uczyć te starsze dzieci? Podobnie. To, co warto zauważyć na początku, to fakt, że ten moment (właściwie okres) ‘przejścia’ na wyższy poziom rozwoju, a więc nauka myślenia abstrakcyjnego, to coś rozciągniętego w czasie. Mimo, że badacze zwykle określają jakieś konkretne granice wiekowe to są one bardzo orientacyjne i myślę, że nie ma powodów aby się do nich przywiązywać. Każde dziecko rozwija się według własnego ‘planu’, dlatego wśród grupy starszych dzieci często mogą trafiać się takie, które będą miały problemy z myśleniem abstrakcyjnym.

nauka3

A mnemotechniki?

Wiemy, że mnemotechniki są sposobami poprawiającymi zapamiętywanie. Rzecz polega generalnie na uczeniu się drogą skojarzeń, za pomocą grupowania (np. cyfr), kojarzenia słówek z konkretnymi obiektami, z zapachami, z wydarzeniami z życia. Sposobów jest tyle, ile każdy z nas może wymyślić, a wspólnym mianownikiem są właśnie skojarzenia. Zastanówmy się teraz, bo to trochę paradoks: uczymy się czterocyfrowego PIN-u. Każdą cyferkę kojarzymy np. z owocem. Więc w rezultacie mamy jeszcze raz tyle obiektów do zapamiętania- a jednak mnemotechniki są skuteczniejsze niż zwykła nauka. Jak to możliwe?

Zapamiętując jakąkolwiek rzecz (czy to nazwisko czy kolor sukienki), kodujemy ją za pomocą pewnego rodzaju śladu w mózgu. Oznacza to, że nasz mózg wytwarza nowy ślad będący odpowiednikiem tego obiektu. ALE jeżeli nie aktywujemy tego ‘śladu’ (np. jeżeli nie przypominamy sobie nowego słówka) to on po jakimś czasie zanika. Dlatego właśnie ważne są powtórki. Druga sprawa, to sprawa dojścia do zapisanego śladu. To nie jest tak, że obiekty w mózgu po prostu się zapisują a w odpowiednim momencie ‚wyjmujemy’ dany obiekt i się nim posługujemy. Potrzebna jest droga, która pozwoli nam do danego obiektu dotrzeć- i tymi drogami są właśnie skojarzenia. Podajmy przykład: uczymy się nowego słówka: ‘a book’(książka). Zapamiętujemy słowo zapisane na papierze, oprócz tego zapamiętujemy jego brzmienie, konkretną książkę, która zobaczyliśmy ucząc się słówka (jej kolor, kształt, może zapach). Te wszystkie cechy (kolor, zapach, brzmienie słowa, jego zapis) są szlakami pozwalającymi dotrzeć do tego jednego zapamiętanego słowa. Dlatego właśnie skuteczne są mnemotechniki, dlatego dzieciom (i nie tylko) łatwiej jest zapamiętać coś, co słyszą, widzą i czują.

Pamiętajmy, że nauka to nie tylko żmudne siedzenie nad książkami i zapamiętywanie formułek, ale przede wszystkim aktywny proces, a im więcej wykorzystamy w nim zmysłów tym lepsze rezultaty ona przyniesie! 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

Come on!

IMG_6766

Come on! Come on! – Dalej! Dalej!

Hello ! Czy są tutaj pasjonaci piłki nożnej? Zapytałam na naszych zajęciach. Dzieci szybko pokazały zainteresowanie. Obawiałam się, że dziewczynki będą nieco znudzone, jednak szybko przekonałam się, że świetnie się bawią.

Głównym celem zajęć było opanowanie słownictwa związanego z piłką nożną: kick, pass, shoot, save, catch, throw, head, score. Jednak dla nauczycieli naszej szkoły Baby English Center słownictwo to oczywiście za mało. Znając tylko słówka nie jesteśmy w stanie się porozumiewać, a naszym celem jest przede wszystkim komunikacja w języku angielskim!

Kiedy poznaliśmy już nowe słownictwo mogliśmy nauczyć się nowych zwrotów oraz pytań. Can you (Kick)? – dzieci pytały się wzajemnie. Jak wiadomo wszystkie dzieci są bardzo zdolne i wszystko potrafią zrobić, dlatego najczęściej pojawiały się odpowiedzi pozytywne: Yes, I can. Jednak podczas gier i zabaw wymagałam także odpowiedzi negatywnej: No, I can’t.

Na pewno jesteście ciekawi jaka gra spodobała się dzieciom najbardziej. Długo zastanawiałam się czy zdradzić Wam drodzy rodzice tę tajemnicę, ale dobrze! Potrzebowałam tylko dwóch krzeseł, aby zrobić bramkę oraz piłki. Każde dziecko po kolei podchodziło i wykonywało czynność o którą prosiłam, np. kick. W ten sposób uczyliśmy się nie tylko znaczenia słownictwa, ale także układania zdań. Dzieci po każdej wykonanej czynności mówiły: I can (kick) / I can’t (kick).

Na zakończenie chciałabym także wspomnieć o naszej niezawodnej metodzie nauczania Genki English, która udostępniła nam tak wspaniałą i energiczną piosenkę do tego tematu. Dzieci kochają ją śpiewać i pokazywać jednocześnie wszystkie czynności. Dlatego nie zdziwmy się, kiedy dzieci zapytają nas Can I play? (czy mogę grać?) i bądźmy przygotowani na odpowiedź Yes, you can!

Nauka przez zabawę! Na naszych zajęciach nie potrafimy inaczej.

Chcecie wiedzieć więcej? Niebawem kolejne informacje…

red. Natalia Karwowska

 

Wielkanocne Zające

WP_20160324_16_52_22_Pro

“What holiday will we have soon?” (Jakie święto będziemy mieć wkrótce), zapytałam dzieci na piątkowej plastyce.

Od razu wiedziały, że chodzi o Wielkanoc. Chciałam, żeby odgadły, co dziś będziemy robić. Jako pierwsze padły słowa: „jajka”, ale już za drugim razem znały właściwą odpowiedź – wielkanocne króliczki. Ale nie byle jakie wielkanocne króliczki. Podjęłam  się zrobienia z dziećmi ‘easter rabbits’ z… plastikowych łyżek.  Na początku moi mali uczniowie nie wiedzieli jak przemienić zwykłą, nudną, białą plastikową łyżkę w dekorację wielkanocną, ale, kiedy tylko narysowałam na niej markerem oczy, nos i uśmiechniętą buzię z wystającymi króliczymi zębami, na twarzach dzieci pojawiły się szerokie uśmiechy, a w  ich głowach mnóstwo fantastycznych  pomysłów.

Zaczęliśmy od wycięcia szarych uszu z bloku papierów kolorowych i przyklejenia ich po wewnętrznej stronie łyżek. Nasze króliki zostały następnie ozdobione według pomysłów dzieci – każdy został ubrany w jakieś ubranko, np. sukienkę, później udekorowany tym, co dzieci lubią najbardziej – brokatowymi serduszkami, motylkami, kwiatkami czy koralikami.635944318307826598

Oczywiście nie mogłam przegapić okazji do zadawania pytań typu ‚How many hearts do you have?’, ‚How many butterflies do you have?’ Dzieci w Baby English Center bez problemu potrafią na nie odpowiadać, mówiąc np. ‚I have nine hearts’. Czas umilały nam angielskie piosenki o tematyce wielkanocnej. Wyszło naprawdę świetnie! Nasze ‘easter rabbits’ można wbić w ziemię w doniczce, tak by cieszyły nasze oczy przez cały okres wielkanocny. Jeden taki króliczek zadomowił się w doniczce w naszej recepcji.

WP_20160324_16_52_22_Pro

Na koniec, kiedy nasze dzieła były już gotowe, utrwaliliśmy najważniejsze słówka z lekcji, takie jak: spoon, rabbit, holiday, easter, easter egg, chicks, basket itp. Dzieci podbiegały do tablicy i łączyły angielskie słówka z odpowiednim rysunkiem. Oczywiście zajęcia nie mogłyby się skończyć bez wyczekiwanej zabawy na koniec. Bawiliśmy się w „monstera”, ale o tym opowiem może innym razem.

Plastykę po angielsku poleciłabym każdemu dziecku. Dzieci nie tylko osłuchują się z językiem obcym i poznają mnóstwo słówek, lecz także rozwijają swoją kreatywność i uczą się abstrakcyjnego myślenia. O ile tym razem było w miarę czysto i szybko uwinęliśmy się ze sprzątaniem, czasem zdarza się nam porządnie ubrudzić na zajęciach plastycznych, ale przecież „brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko”, więc czuję się usprawiedliwiona.

red. Beata Owczarek

635944318181297981