Już na Widzewie!

Drodzy Rodzice,

wiele razy zasypywaliście nas pytaniami o oddział szkoły na Widzewie. Po sukcesie na Retkini, w tym roku ruszamy z kolejną, trzecią już siedzibą na Widzewie! Teraz rodzice z Widzewa, Janowa, Augustowa będą mieli do nas naprawdę blisko!

Niektórzy z Was pewnie już widzieli na naszej stronie facebookowej mini-relację z postępu prac remontowych. Sporo się dzieje 😉 Remonty zamierzamy skończyć około 20 sierpnia tak, żeby od września spokojnie ruszyć z zajęciami. Przed nami jeszcze urządzanie pomieszczeń czyli to, co lubimy najbardziej! Na pewno nie braknie naszego ukochanego koloru fuksjowego 🙂 ale też innych 😉

Siedziba będzie znajdowała się przy ulicy Andrzeja Sacharowa 63, w budynku w którym znajduje się też Poczta, niedaleko restauracji McDonald’s.

W siedzibie będą dwie, obszerne sale lekcyjne oraz recepcja. Poniżej kilka zdjęć z początku remontów – na Facebooku na pewno pojawią się jeszcze relacje z postępu prac remontowych i coraz bardziej kolorowych sal!

w2-min

Jesteśmy dumni i szczęśliwi – nie możemy doczekać się września, kiedy zobaczymy nowe twarze i kiedy znowu zachwycimy Was naszymi zajęciami!

Ekipa Baby English Center

Zajęcia z młodzieżą :)

Prowadzimy zajęcia nie tylko dla maluszków!

Baby English Center to miejsce nie tylko dla przedszkolaków czy dzieci z wczesnych klas podstawówki, ale również dla młodzieży i dorosłych. Dziś opowiem nieco jak wyglądają lekcje z naszą młodzieżą.

Nasze główne założenia nie zmieniają się – lekcje mają być dynamiczne, nieprzewidywalne i muszą towarzyszyć im pozytywne emocje, bo tak uczymy się najefektywniej. Z drugiej strony korzystamy też z podręczników czy zeszytów. Jak to wszystko wypośrodkować, żeby nasi uczniowie zarówno nie mieli problemów na zajęciach angielskiego w szkole i podczas egzaminów, jak i nie czuli, że nasz angielski to kolejna, zwykła lekcja?

Podczas jednego szkolenia bardzo wzięłam sobie do serca zasadę „przeplatania nudnego z ciekawym”. Co jest dla naszych uczniów nudne? To, z czym spotykają się na lekcjach angielskiego od lat – czytanie, pisanie, słuchanie i rozwiązywanie zadań w podręcznikach. A co jest ciekawe? Wszelka technologia, począwszy od obejrzenia krótkiego filmiku w internecie na aplikacjach kończąc. Jednak technologia to nie wszystko. Uczniowie równie mocno jak technologię uwielbiają gry planszowe czy inne typu tabu, bankrut itd.

Zamiast wręczać uczniowi kolejną kserówkę z okresów warunkowych można przygotować dla nich np. kahoota. Jest to jedna z najpopularniejszych aplikacji do nauczania języków obcych i nie tylko. Nauczyciel przygotowuje quiz, pytania wyświetlane są na komputerze czy rzutniku a uczeń odpowiada na nie na swoim telefonie! W sytuacji gdy nie każde dziecko ma przy sobie telefon, pożyczamy swój, dajemy zapasowy laptop czy dobieramy dzieci w pary. W ciągu kilku minut jesteśmy w stanie przerobić kilkanaście zdań z okresów warunkowych. Po każdym pytaniu pojawiają się statystyki – ile osób odpowiedziało na pytanie dobrze. Gdy pojawi się jakiś błąd, wspólnie omawiamy, dlaczego dana odpowiedź jest poprawna.

Po tej małej dawce „ciekawego” otwieramy podręczniki, pracujemy z nimi powiedzmy 10-15 minut i znów nadchodzi czas na jakieś urozmaicenie. Jeśli tematem zajęć jest np. czas Present Perfect, można zagrać w ‚2 prawdy i jedno kłamstwo”. Proszę uczniów by zapisali na kartce trzy zdania na swój temat w tym czasie. Zadaniem klasy jest odgadnięcie, które z nich są prawdziwe, a które nie. Ja również biorę udział w zabawie. Jest to fajny sposób na lepsze zintegrowanie grupy i dowiedenie się czegoś na swój temat a przy okazji nadal się uczymy!

O kolejnych „ciekawych” elementach zajęć opowiem już niedługo!

red. Beata Owczarek

Smartfon na angielskim?

Co tam słychać u starszaków z Retkini?

Nadszedł czas na grupy starsze. Na dworze robi się coraz cieplej a dzieci chcą trochę „wyluzować”. Pomyślałam – dlaczego nie! Nie oznacza to, że robimy wolne od angielskiego i wylegujemy się do góry brzuchem. Postanowiliśmy wyjść na dwór z prostymi zadaniami, które tak nudno jest robić w książce. Zaaranżowane zadania wspólnie z grupą są po prostu ciekawsze niż kolejne ćwiczenie na papierze. Zapraszamy więc na darmową lekcję języka angielskiego! Wystarczy zatrzymać się kilka chwila przed ul. Tomaszewicza 2 i poczytać co moi uczniowie próbowali stworzyć. Ale radzę się spieszyć, ponieważ nadchodzący wiosenny deszcz szybko zmyje nam „tablicę” 😉

Jeżeli czytacie systematycznie naszego bloga Baby English Center to wiecie, że na zajęciach u starszych grup pojawiły się nowe możliwości nauki. Zaangażowane zostały telefony dzieci i nie tylko;) Strzałem w dziesiątkę okazała się aplikacja KAHOOT. Byłam zszokowana jak wciągnęła dzieci tego typu zabawa. Jedną grę chciały powtarzać kilkakrotnie! Co więcej – w ogóle im się nie nudzi! Nie są świadome tego, że przerabiamy i utrwalamy materiał prawie z całego roku nauki. Różne formy zabawy w tej aplikacji są na ten moment niezastąpione. Dzieciaki już na przerwie szykują swoje „smartfony”, które zostały wcześniej do pełna naładowane.

Jeżeli tylko usłyszycie od swoich dzieci, że grały w grę przez telefon na języku angielskim to proszę się nie denerwować. Ta forma zabawy wychodzi naprzeciw dzisiejszym możliwościom i pokazuje jak można wykorzystać sprzęt od którego często nie możemy ich oderwać w pożyteczny sposób. Pamiętamy również, że jest to jedna z opcji. Co za dużo to nie zdrowo. Dzięki tego typu rozrywce, w zależności od tego jak nauczyciel skonstruuje pytania, uczeń musimy szybko podejmować decyzje oraz zwracać uwagę na szczegóły i haczyki, które są niemal nie do wychwycenia. Muszę się przyznać, że w tego typu zabawie „uczeń przerósł mistrza”. Próbując swoich sił z najstarszą grupą niestety przegrałam mimo, że sama stworzyłam pytania. Zwinność, szybkość i bystrość dzieciaków przerosła moje oczekiwana. Jestem zachwycona tego typu nauką i tym, że mali studenci chętnie chcą w niej uczestniczyć. Na ostatnich zajęciach ta forma zastąpiła sprawdzian, którego tak bardzo nikt nie chciał pisać. Nagle okazało się, że każde z dzieci rwało się do odpowiedzi! W kilku słowach – tego typu aplikacje na stałe zagoszczą u mnie na zajęciach. Oczywiście, dopóki nie wpadniemy z ekipą BEC na inny, rewelacyjny pomysł!

red. Kamila Pełka

Hau-hau czy woof-woof?

angielski dla dzieci

Temat o zwierzętach jest hitem na naszym angielskim 🙂

Ostatnio zaczęliśmy przerabiać temat Animal Voices. Uczymy się w nim mówić nie tylko jakie zwierzątka mamy, ale również jakie wydają one dźwięki. No i tu pojawia się konsternacja. Piesek po angielsku nie robi „hau-hau” tylko „woof-woof”; ptak nie robi „ćwir-ćwir” tylko „tweet-tweet”; a świnka nie robi „chrum-chrum” tylko „oink-oink”. Dzieciaki za każdym razem nie mogą powstrzymać śmiechu przy powtarzaniu tych słów.

A jak uczymy się słówek o zwierzętach?

A jak uczymy się o zwierzątkach? Jedną z naszych zabaw było wyciąganie kart z obrazkami z makaronu przy użyciu spinacza do bielizny. Niby wykorzystaliśmy takie zwykłe rzeczy, a dzieciaki nie mogły doczekać się na swoją kolej. Czasem karty się sklejały ze sobą, ale dzieciaki świetnie sobie poradziły i tworzyły zdania z wylosowanymi zwierzątkami.

zajęcia z angielskiego dla dzieci

Naszą kolejną grą było ustawienie kart w rzędzie i rozpędzenie wzdłuż nich samochodzika-zabawki. Dzieciaki tworzyły zdanie z kartą, przy której autko się zatrzymało, np. „In my house I have a cat.” Muszę jednak przyznać, że druga połowa kart została przez nas zdecydowanie lepiej powtórzona, bo każdy chciał, żeby jego samochodzik pojechał jak najdalej. Niektóre wyjechały nawet poza karty!

Na zajęciach wykorzystaliśmy nawet kultowego Fidget Spinnera!

Wspomnę też o zadaniu, które chyba najbardziej przypadło dzieciakom do gustu. Wykorzystaliśmy do niego Fidget Spinnera. Może nie są one już tak popularne jak wcześniej, ale na naszych zajęciach zrobiły furorę. A zadanie, mimo że nie jest skomplikowane, do najłatwiejszych nie należy. Każdy zakręcił Spinnerem i po kolei nazwał wszystkie zwierzątka (a całkiem sporo już ich poznaliśmy) dopóki Spinner się kręcił. Wszyscy byli ogromnie skupieni i muszę przyznać, że gdy zobaczyłam jak świetnie moi pierwszoroczni pamiętają słowa i jak szybko je wymawiają, byłam z dzieciaków bardzo dumna.

angielski dla dzieci

Na koniec zagraliśmy jeszcze w kalambury. Dzieci świetnie bawiły się zarówno pokazując zwierzęta, jak i zgadując co pokazują inni. Kiedy ktoś miał pomysł, co pokazuje kolega, zadawał pytanie, np. „Are you a dog?”, a osoba pokazująca odpowiadała „Yes, I am.” lub „No, I’m not.” Najwięcej radości jednak było przy śwince. Chrumkaniom (swoją drogą brzmiącym bardzo autentycznie) nie było końca 🙂

A na nasze zajęcia powoli ruszają już zapisy – można przyjść nawet na 2 lekcje pokazowe a przy zapisie do 30 czerwca można zyskać 50 zł rabatu!

Informacje o terminach lekcji pokazowych na naszej stronie: http://babyenglishcenter.pl/zapisy-20172018/

red. Edyta Makówka

Kolory i piraci

Starszaki W Baby English Center

W naszej szkole są też grupy starsze, które chodzą do szkoły. Nie poprzestajemy wtedy na naszej multimedialnej bazie z tematami, tylko realizujemy również podręcznik. Często nasza baza to świetne uzupełnienie książki. Tak też było ostatnio, kiedy moi 2-klasiści mieli w podręczniku temat o kolorach. I jak tu ugryźć tak nudną lekcję, skoro kolory wałkowane są od przedszkola? Wprowadzić piosenkę o piratach 🙂

Starsze grupy w Baby English Center

Temat ‚Pirates with the Coloured Beards’ (Piraci z kolorowymi brodami) szczególnie przypadł do gustu grupie, która składa się z samych chłopców. Bohaterami piosenki są oczywiście piraci, których kolor brody zmienia się z każdą linijką zwrotki. Refren jest niezwykle prosty i zapadający w pamięć: ‚We are the pirates! We are the pirates! We are the pirates with the coloured beards’ (Jesteśmy piratami, jesteśmy piratami z kolorowymi brodami).

Pozostając przy morskim klimacie, świetną metodą na powtórkę alfabetu i cyfr jest gra w statki! Za każdym razem, gdy jedna grupa „strzelała” w statki drugiej musiała podać nazwę pola w języku angielskim.

Starszaki w Baby English Center

Piraci kojarzą się również z ukrytym skarbem. W kolejnej zabawie poprosiłam dzieci o zamknięcie oczu. Schowałam w tym czasie karty z kolorowymi brodami po całej sali. Następnie puściłam piosenkę a dzieci miały za zadanie odnaleźć wszystkie karty i następnie każdą po kolei nazwać. Potem nadeszła część na modyfikację zabawy – to ja zamykałam oczy a dzieci chowały karty przede mną. Szczerze mówiąc, dzieci mnie pokonały, bo mi znalezienie tych kart zajęło dużo dłużej niż im. A jaka była ich radość, gdy w końcu musiałam prosić o podpowiedzi, mówiąc, że nie dam rady znaleźć tych kart bez ich pomocy!

Moją kolejną propozycją zabawy było łowienie kart. Wędka z magnesem i spinacze na kartach to niezawodny sposób na utrwalenie słownictwa.

Każdy temat można przedstawić w ciekawy i niezapomniany sposób! Trzeba jednak wyjść poza schemat nauczania i zaskakiwać swoich uczniów 🙂

red. Beata Owczarek

Technologiczne BEC

Zajęcia z języka angielskiego dla dzieci trochę starszych nie muszą być nudne! Aby materiał z podręczników został zapamiętany, w naszej szkole oprócz ćwiczeń z książek, bardzo często korzystamy z nowoczesnych technologii. Dziś przygotowałam dla Was TOP 5 aplikacji, które są bardzo pomocne w nauce, a co najważniejsze – uwielbiane przez naszych uczniów.

NUMBER 1 – PLAY FACTILE

Ta aplikacja to absolutny number 1! Uwielbiana przez młodszych i starszych! Tworzymy swój quiz z zagadnieniami, które nas interesują. W każdej kategorii, dzieciaki mogą wybrać pytanie warte daną kwotę. Za poprawną odpowiedź, drużyna zarabia pieniądze, za błędną – traci. Gra dostarcza wiele emocji, uczy działać w grupie, wprowadza element rywalizacji. A co najważniejsze dla dzieciaków – można wygrać $$$!

NUMBER 2 – QUIZLET

Idealne rozwiązanie na powtórkę słownictwa z danego działu. Utworzone wcześniej przez nas fiszki udostępniamy naszym uczniom. Nowy materiał można ćwiczyć wszędzie, gdzie tylko mamy dostęp do internetu. Dzięki szerokiej gamie gier, nauka słówek nie jest nudna, a uczniowie chętnie siadają w domu do powtórki. Dodatkowo, my jako nauczyciele mamy stały dostęp do wyników naszych uczniów i możemy sprawdzić kto rozwiązał zadania w domu. To duża motywacja dla naszych starszaków!

NUMBER 3 – KAHOOT

Na lekcjach w szkole uczniowie rzadko mogą korzystać ze swoich telefonów komórkowych. Aplikacja Kahoot! jest idealnym pretekstem do wyjęcia smartfonów i wykorzystania ich w nauce języka angielskiego. Przed lekcją tworzę pytania odpowiednie dla danej grupy, a następnie zaczyna się zabawa! Pytania wyświetlają się na ekranie telewizora, a telefony uczniów to panele z odpowiedziami. Należy jak najszybciej udzielić poprawnej odpowiedzi. Gra dostarcza nam bardzo dużo pozytywnych emocji. Moje starszaki bardzo chętnie tworzą swoje quizy, którymi później dzielą się z grupą. Są w tym naprawdę dobrzy!

NUMBER 4 – KODY QR

Kody QR stają się coraz bardziej popularne, więc nie mogło ich zabraknąć w naszym zestawieniu TOP 5 aplikacji. Przed lekcją ze starszakami tworzę kody QR zawierające na przykład pytania potrzebne do speakingu. Taka forma jest dla uczniów atrakcyjniejsza niż zwykłe zadawanie przeze mnie pytań. Mogą wyciągnąć swoje telefony, przeskanować przygotowane przeze mnie kody, a następnie odpowiedzieć na zadane przeze mnie zagadnienie. Często pozwalam im stworzyć taką odpowiedź również przy użyciu kodów. I tak nudne zadanie może stać się super przygodą. Liczy się FUN!

NUMBER 5 – HEADS UP!

HeadsUp to aplikacja na urządzenia mobilne. Fantastyczny sposób na rozruszanie grupy. Na ekranie telefonu pojawiają się zagadnienia z różnych kategorii. Zadaniem grupy jest w ciągu 60 sekund przedstawienie jak najwięcej zwrotów/słów osobie zgadującej. Cała gra jest nagrywana, a oglądanie naszych starań wiąże się z dużą dawką śmiechu.

W Baby English Center nie boimy się technologii. Zaprzyjaźniliśmy się z nią i dzięki temu dzieciaki jeszcze chętniej przychodzą na zajęcia!

red. Ania Megre

Do you like animals?

Zaczynamy od tego co już potrafimy!

Ostatnio z moją grupą pierwszorocznych uczyliśmy się jak nazywają się zwierzątka po angielsku. Dzieciaki z poprzedniego tematu o jedzeniu znają konstrukcję „Do you like…” oraz krótkie odpowiedzi do niej, więc już przy pierwszym słuchaniu piosenki chętnie wykrzykiwali, które zwierzę lubią, a którego nie.

Następnie gramy aby utrwalić słownictwo 🙂

Na zajęciach mieliśmy wiele gier i zabaw, a jedną z nich było domino. Wszyscy dostali po kilka kart domino i dokładali kolejne karty do naszej układanki. Kładąc kartę musieli oczywiście powiedzieć zdanie, np. „I like bears” lub „I don’t like bees.”

Zagraliśmy również w kalambury. Wylosowana osoba pokazywała jakieś zwierzątko, a reszta musiała odgadnąć jakie. Dzieciaki poradziły sobie świetnie, zarówno pokazując jak i zgadując, mimo że nie zawsze było to takie łatwe.

Zagraliśmy też w rzutki (piłeczkę do rzucana dzieciaki dopiero wtedy gdy dowiedziały się czy lubię zwierzątko, które pokazywałam im na karcie) oraz naszą własną wersję gry planszowej XXL. Polami były obrazki, a pionkami… dzieci! Każdy rzucał dużą kostką, przesuwał się o odpowiednią ilość pól i mówił czy lubi dane zwierzątko. Czasem robiło się tłoczno, ale jak widać na zdjęciu, wszyscy byli zadowoleni 😉

red. Edyta Makówka

What’s the weather like? – na zimowo!

Baby English Center

„Zima, zima zima, pada, pada śnieg…”, a nasze dzieciaki potrafią już o tym powiedzieć po angielsku!

Po małej rozgrzewce i powtórzeniu poprzednich tematów, utrwalamy sobie słownictwo z tematu „Weather”. A jak to robimy? Między innymi zabawą „Flash”. Bardzo szybko obracam kartę z obrazkiem a grupa musi się bardzo skupić, żeby dostrzec co tam jest. Dzieci zawsze szybko wykrzykują zdania, ale tak naprawdę największą frajdę mają zgadując jaki będzie następny obrazek zanim jeszcze go obrócę Kiedy słówka są już powtórzone, śpiewamy piosenkę. Dzieciaki uwielbiają wygłupiać się na refrenie i wymyślają różne tańce do tej żywej muzyki.

Teraz czas na małe zawody – organizujemy wyścigi rzędów. Każda grupa ma swój zestaw kart, które leżą skierowane obrazkiem do dołu, żeby było trochę trudniej. Dzieciaki zadają pytanie: „What’s the weather like?”, podaję im odpowiedź, a oni muszą dobiec do obrazków i jak najszybciej znaleźć odpowiedni. Maluchy uwielbiają rywalizację Baby English Center

Żeby trochę odpocząć siadamy w kole. Para dzieci dostaje łapki na muchy, zadaje pytanie i musi dotknąć packą odpowiedni obrazek. Niby takie proste, ale zawsze się dzieciom podoba! Kolejną zabawą były ‚Gorące Krzesełka’. Ustawiamy w kole krzesła i kładziemy na nich karty. Puszczamy piosenkę, a gdy muzyka się zatrzyma, mówię dzieciom zdanie. Na krzesełku z obrazkiem, który odpowiada na pytanie nie można usiąść, bo odpada się z gry. Po każdej rundzie odkładamy krzesełko z wytypowanym obrazkiem i gramy dopóki nie wyłonimy zwycięzcy.

Zagraliśmy też we wszystkim znany głuchy telefon. Dzieciaki powtarzają sobie zdania na ucho i sprawdzamy, czy na koniec dotrze takie samo hasło jakie było stworzone na początku.

Baby English Center

Była też gra ‚Bomba’. Odkąd pokazałam ją tej grupie, na każdych zajęciach dzieciaki pytają czy w nią zagramy, więc razem z ‚Monsterem’ to ostatnio największe hity na naszych zajęciach Siadamy w kole i włączam na komputerze dźwięk tykającej bomby. W tym czasie podajemy sobie piłeczkę. W pewnym momencie bomba wybucha i osoba, która trzyma wtedy piłkę tworzy zdanie z obrazkiem, który jej pokazuję. Taka prosta gra, a radości co niemiara

Na koniec jeszcze popracowaliśmy kilka minut w książkach, żeby ostudzić emocje, a potem pożegnaliśmy się i zadowolone dzieciaki powędrowały do rodziców!

red. Edyta Makówka

Whose is it?

‚Whose is it?’ wydaje się trudnym tematem – nie dla nas!

Pod koniec prawie każdych zajęć, kiedy bierzemy książki aby trochę w nich popracować, pojawiają się pytania „Gdzie jest moja książka?”, „Czy ta torba jest twoja?”, „Czyje to jest?”. Niby zwykłe pytania, ale każde z nich zawiera tą samą konstrukcje gramatyczną – formę dzierżawczą. Ostatnio z moją starszą grupą przerabialiśmy temat „Whose is it?” (Czyje to jest?). Mimo tego, że dzieciaki były nieświadome, że uczą się gramatyki, już po pierwszych zajęciach z tego tematu potrafiły bezbłędnie określić po angielsku, co do kogo należy:)

Jak zwykle zaczęliśmy od wprowadzenia nowych zwrotów. Mini lekcja jest zawsze niezawodną pomocą na takiej lekcji. Tym razem poznaliśmy całe frazy, nie tylko słówka: it’s mine – to jest moje, it’s yours – to jest twoje/wasze (w języku angielskim osoba you to zarówno ty, jak i wy), it’s his – to jest jego, it’s hers – to jest jej, it’s ours – to jest nasze, it’s theirs – to jest ich, it’s everybody’s – to jest wszystkich i doskonale nam już znane I don’t know!, czyli Nie wiem!

Aby utrwalić nowe słownictwo, porozkładaliśmy karty na podłodze i ustawiliśmy się w pociąg. W Train, bo tak nazywa się ta zabawa, jeździmy po całej sali od stacji do stacji (karty obrazkowe), zatrzymując się przy niej i głośno wypowiadając jej nazwę. Każde dziecko chciało choć przez chwilę być maszynistą, a pociąg jeździł w każdą stronę. Można było go zobaczyć pod stolikami, a nawet na korytarzu. Dzieciakom bardzo spodobała się ta zabawa.

Kiedy wreszcie pociąg dojechał do stacji końcowej, wszyscy usiedliśmy w kole i zagraliśmy w bombę. Położyliśmy wszystkie karty po środku, a w ruch poszła plastikowa bomba. Podawaliśmy sobie ją po kolei, a osoba, u której bomba wybuchła, musiała wybrać sobie jedną z kart i odpowiedzieć na pytanie „Whose is it?”. Gra dostarczyła nam wiele emocji – nikt przecież nie chciał wybuchnąć. Nasza bomba jest nieprzewidywalna. Czasem wybucha po 10 sekundach, a czasem czekamy i czekamy, a ona nadal tyka. Mamy z nią wiele śmiechu!

Kręgle to zawsze dobry pomysł. Dzieciaki stanęły się w kolejce w miejscu przeze mnie wyznaczonym, a ja ustawiłam kręgle w drugim końcu sali. Pod każdym kręglem znalazła się karta z poznanym na lekcji zwrotem. Dzieciaki kolejno rzucały kulą w kręgle, starając się przewrócić jak najwięcej. Następnie musiały odpowiedzieć na pytanie „Whose is it?” na podstawie kart pod strąconymi kręglami. Tutaj włączyła się rywalizacja, ponieważ każde dziecko chciało przewrócić jak najwięcej kręgli. U nas nie ma przegranych, więc wszyscy zostali nagrodzenie gromkimi brawami!

Mam nadzieję, że od tej lekcji pytania „czyje to jest?” i odpowiedzi na nie będą zadawane i udzielane tylko po angielsku. 😊

red. Ania Megre

3-latek na angielskim – cz.2

maluchy2

Dziś druga część artykułu – jak uczyć 3-latki?

Kiedy już jesteśmy po rozgrzewce przychodzi pora na realizację nowego tematu. Zawsze staramy się o „efekt wow”. Nie ma u nas nudnego pokazywania kart i powtarzania chórem. Naszym celem jest przede wszystkim zaciekawienie malucha bo tylko wtedy jesteśmy w stanie do niego dotrzeć i czegoś go nauczyć. Najprostszym sposobem na zaangażowanie dziecka jest zadawanie mu pytań i zabawa w zgadywanie.

maluchy2

Jeśli już powtarzać chórem to tylko z pomysłem! Raz głośno, raz cicho, raz śpiewającym głosem, innym razem niskim i upiornym. Ma być różnorodnie, bo to właśnie różnorodnie nie znaczy nudno. Czasem można wykorzystać jakiś rekwizyt np. zabawkowy mikrofon – nagle powtarzanie słownictwa staje się super śmieszną zabawą! Kiedy dzieci zapoznały się już ze słownictwem, trzeba wstać. W końcu ruch to podstawa z lekcjach z tak małymi dziećmi!

Można np. pochować w różnych miejscach sali przedmioty z danych pomieszczeń owinięte papierem do pakowania prezentów. Zadaniem dzieci jest znalezienie ich i przyniesienie na środek sali. Ile jest przy tym radości 🙂 Kiedy już wszystkie tajemnicze obiekty zostaną odnalezione – odpakowujemy je po kolei i dopasowujemy do kart z pomieszczeniami. Niektóre zagadki są proste, bo przecież chyba każdy 3-latek wie, gdzie można znaleźć łyżkę, ale klucz hydrauliczny?

maluchy1

Żeby utrwalić słownictwo, trzeba znaleźć kolejny sposób na powtórzenie słownictwa na głos. Oczywiście my stawiamy na komunikację, więc nawet te najmłodsze grupy mówią pełnymi zdaniami. Każdemu słówku towarzyszy fraza np. w przypadku pomieszczeń jest to: ‚Baby Monkey is in the…(kitchen)’ (Mała małpka jest w kuchni). I tym razem powtarzamy na wesoło – czasem bawimy się łowienie rybek, czasami zakładam na głowę kapelusz czarodziejki i czaruję, innym razem karmimy potwora i wrzucamy karty do jego straszliwej paszczy. Nasze pomysły na wprowadzenie magicznej atmosfery na zajęciach ciągle mnożą się i mnożą! Kolejnym razem zdradzę ich trochę więcej 🙂

Więcej na ten temat w moim poprzednim artykule: >KLIK<

red. Beata Owczarek