Chowanie kart :)

Mamy swoje sposoby na naukę języka 🙂

Doskonale wiemy, że zabawy ruchowe to najlepszy sposób na naukę języka:) Dzisiejszy pomysł to połączenie właśnie gry ruchowej i nauki słówek!

Baby English Center

Będziemy potrzebować kolorowych kart ze słówkami, których chcemy się nauczyć. Dzieci siadają w kółeczku wybierając jedną kartę – kryterium jest dowolne, może to być np. karta z ulubionym jedzeniem, ukochanym zwierzakiem, kolorem – zależy czego będziemy się uczyć. Następnie wybieramy jedno dziecko, które zostanie naszym Złodziejem, a reszta siada w kółeczku chowając na podłodze za plecami swoją kartę. Dzieci łapią się za ramiona i zamykają oczy, Złodziej ma wtedy czas aby po cichutku zabrać jednemu dziecku kartę. Następnie dzieci bez podglądania próbują zgadnąć, komu brakuje karty. Jeżeli się udaje, Złodziej ma za zadanie odgadnąć (po angielsku) nazwę karty, którą wybrało dziecko siedzące naprzeciwko wygranego i pozostaje Złodziejem drugą kolejkę. Jeżeli siedzącym w kółeczku nie udaje się odgadnąć, kto nie ma karty, przegrany (czyli dziecko któremu Złodziej zabrał kartę) odgaduje nazwę karty dziecka siedzącego naprzeciwko i sam zostaje nowym Złodziejem. Dzieci, które się znają nie powinny mieć problemu z odgadywaniem preferencji innych. Do zabawy możemy wykorzystać karty związane z porą roku, miesiącami, dniami tygodnia, zajęciami, miejscami. Każdy niech wybierze coś dla siebie!

Zabawy – stymulacja rozwoju rocznego dziecka

Dzisiejszy wpis kieruję do rodziców tych młodszych dzieci – przede wszystkim rocznych 🙂

Próbowanie smaków

Przygotujmy na talerzyku kawałeczki różnych owoców i warzyw – niech to będą różne smaki, takie których dziecko jeszcze nie jadło. Kwaśna cytryna, słodkie mango, awokado z odrobinką soli – spróbujmy sami i dajmy dziecku spróbować różnych smaków strojąc przy tym śmieszne miny.

Próbowanie kolorów

Przygotujmy duży biały brystol i farby – najbezpieczniej gdybyśmy farby zrobili za pomocą jogurtu naturalnego i barwników spożywczych. Na pewno będą bezpieczniejsze jeżeli dziecku przyjdzie do głowy spróbować smaku. Zanurzmy palce maluszka w kolorowej farbie i pokażmy mu jak się nimi pięknie maluje i stempluje po białej powierzchni kartki.

Próbowanie kształtów i faktur

Przygotujmy kilka różnych przedmiotów, takich które w dotyku będą zupełnie różne – może to być coś pluszowego, kostka lodu, kłujący rzep, klucze. Wrzućmy te rzeczy do pudełka a potem dotykajmy ich razem z maluszkiem. Pozwólmy mu obracać te przedmioty w dłoni, spróbujmy sami pokazując dziecku jak się bawić.

‚Próbowanie’ dźwięków

Możemy poszukać nagrań różnych dziwnych dźwięków. Może to być startując odrzutowiec, rycząca krowa, jakieś stukanie. Zadbajmy przede wszystkim o tę różnorodność, zmieniajmy natężenie dźwięku. Zobaczycie sami jaką zaciekawioną minę będzie miało dziecko 😉

Innym pomysłem na rozwój małego dziecka są zajęcia sensoryczne – w Baby English Center są one realizowane po angielsku! Więcej informacji tutaj:

http://babyenglishcenter.pl/oferta-nauki-jezyka-angielskiego-w-lodzi/angielskie-przedszkole-w-lodzi/

W rozwoju małego dziecka bardzo ważna jest różnorodność dostarczanych bodźców. Dziecko lepiej rozwija się w ciekawym środowisku, pełnym kolorów, kształtów, dźwięku. Zapewnijmy mu bogate środowisko rozwoju a z pewnością odwdzięczy nam się ciekawością świata 🙂

Where do you live? :)

Jakiej odpowiedzi możemy spodziewać się, zadając kilkulatkowi pytanie: ‚Where do you live?’ (Gdzie mieszkasz?)

Może ‚I live in Poland’ albo ‚I live in Łódź’? Naszych małych uczniów stać zdecydowanie na więcej! Poprosiłam więc by pomyśleli, co też znajduje się nieopodal ich domu. Może jakiś staw, sklep albo szkoła? „Plac zabaw”, „kościół”, „boisko” – odpowiedzi było sporo. Dzieci bardzo lubią zgadywać, jakie to słownictwo pojawi się tym razem. Cieszy ich, kiedy uda im się wpaść na słówko, które faktycznie pokaże się na ekranie naszego telewizora w postaci kolorowej animacji i nagrania wymowy. Tym razem udało im się zgadnąć ‚supermarket’, ‚forest’ (las) i ‚river’ (rzeka). Jakież było ich zdziwienie, gdy usłyszały ‚I live near the castle’ (Mieszkam obok zamku).

Baby English Center

 

Celem tej lekcji było nauczenie pytania ‚Where do you live?’ oraz odpowiedzi pełnym zdaniem: ‚I live near the…’ idącej w parze z forest (las), river (rzeka), bridge (most), farm (farma), hospital (szpital), station (dworzec), castle (zamek), supermarket. Nasi stali czytelnicy wiedzą, że u nas nie obejdzie się bez gestów! Dlaczego? Jest to niesamowicie prosta metoda, ułatwiająca zapamiętywane. Często zdarza się, że dziecko nie pamięta słówka, ale automatycznie pokazuje gest i nagle… w magiczny sposób sobie je przypomina 🙂 Kiedy pokazywałam słówka na naszej platformie, pytałam dzieci jak moglibyśmy to słówko wyrazić za pomocą gestu. Naprawdę, kreatywność uczniów Baby English Center jest często zaskakująca. Sama miałam wątpliwości jak pokazać szpital, ale moi mali uczniowie przyszli mi z pomocą – podnieśli rękę do góry, ustawili ją tak, jakby mieli za chwilę wkręcać żarówkę i obracając nią wydawali dźwięk przypominający pogotowie jadące na sygnale. Było przy tym mnóstwo śmiechu!

Baby English Center

A co jeśli zapomni się również gestu? Nie ma takiej możliwości, ponieważ gesty są dla nas równie ważne jak prawidłowe wymówienie słówka z lekcji. Utrwalamy je za pomocą wielu gier takich jak np. kalambury. Ponadto gesty wykorzystywane są także w zabawach ruchowych. Kiedy np. robimy wyścigi po karty, punkt zdobywa się wtedy, kiedy powie się pełne zdanie np. ‚I live near the farm’ i pokaże gest opisujący ‚farm’. Tak naprawdę gest może pojawić się wszędzie, nawet w dobrze znanej grze w memory. W pewnym momencie dzieci zaczynają go pokazywać całkowicie automatycznie, zupełnie o nim nie myśląc. To takie proste! 🙂

Ostatnio na lekcji pojawiło się kilka nowych gier i zabaw, dlatego postanowiłam podzielić się jedną z nich. Jest to gra o budowaniu wieży – ‚tower game’, jednak w zupełnie nowej odsłonie. Jedno dziecko kładzie swoją piąstkę na dywanie, a drugą ręką podnosi małą kartę ze słówkiem i umieszcza ją na górze swojej pięści. Wypowiada przy tym zdanie: ‚I live near the (bridge)’. Kolejna osoba dokłada swoją piąstkę na szczyt tworzącej się wieży a drugą ręką kładzie na nią kolejną kartę , tworząc zdanie: ‚I live near the (castle). W ten sposób tworzymy pokaźnych rozmiarów wieżę zbudowaną z… naszych własnych dłoni 🙂

red. Beata Owczarek

 

Doctor, doctor!

Ostatnio realizowaliśmy temat Doctor, doctor! My… hurts! 

W naszej szkole nauka poprzez zabawę ma na celu nauczenie dzieci jak komunikować się i reagować na różne sytuacje w języku angielskim. Ostatnio w grupie starszych dzieciaków uczyliśmy się sygnalizować kiedy coś nas boli, a także jak zachować się u lekarza. Mimo tego, że temat jest poważny, znaleźliśmy sposób aby dzieciaki dobrze się bawiły ucząc się tych ważnych zwrotów.

Aby mówić o tym co nas boli, musieliśmy najpierw powtórzyć nazwy części ciała. Oczywiście, powtórka słówek z tego tematu została przeprowadzona w formie zabawy, chyba ulubionej tej grupy, Simon says.  Zabawa polega na wykonywaniu poleceń nauczyciela tylko jeśli przed komendą pojawi się zwrot „Simon says”. W założeniu, dzieci które się pomylą powinny usiąść i ostatnia osoba stojąca wygrywa, ale ta grupa już tak dobrze to wyćwiczyła, że nikt nie odpadł 🙂

Ponieważ części ciała są przez dzieciaki już tak dobrze znane, podczas lekcji Doctor, doctor! należało jedynie wyćwiczyć zwrot My … hurts! (Moja … boli!). Dzieciaki kolejno losowały karteczki i mówiły zdania z wylosowaną częścią ciała. Po tym krótkim wstępie, obejrzeliśmy Mini lesson i szybko przeszliśmy do śpiewania piosenki, która bardzo szybko wpadła nam w ucho. To, co wywołało najwięcej śmiechu to początek piosenki, w którym chłopiec przewraca się i łamie doznaje kontuzji. J Żeby nie było nudno, podzieliłam dzieci na dwie grupy (chłopcy i dziewczynki) i ogłosiłam konkurs na najgłośniejsze śpiewanie. Obie drużyny bardzo donośnie śpiewały i w związku z tym każdy dostał nagrodę – naklejkę.

Baby English Center

 

Kolejnym etapem lekcji były różnorakie gry i zabawy, w których powtarzaliśmy słownictwo. Pierwszą grą były Kalambury, czyli słowa pokazane gestami. Pokazałam co mnie boli, a osoba która pierwsza odgadła musiała powiedzieć całe zdanie, np. My head hurts. Następnie to ona pokazywała.  Wszyscy świetnie się spisali.

Ciekawą grą okazała się zabawa Iskierka.  Dzieci zostały podzielone na dwie drużyny siedzące naprzeciwko siebie. Na środku pomiędzy nimi położyłam karty ze słówkami do góry nogami. Podaliśmy sobie dłonie i w pewnym momencie uścisnęłam je pierwszym osobom z grup. Kiedy iskierkę otrzymała ostania osoba z drużyny, mogła podnieść kartę i ją nazwać. Gra okazała się sukcesem. Drużyny motywowały się do szybszych reakcji, a jednocześnie dobrze się bawiły. To była naprawdę zdrowa rywalizacja.

Następnie ustawiłam dzieci pod jedną ścianą, a sama stanęłam pod tablicą. Dzieci musiały zadać mi pytanie Are you ok? (Czy czujesz się dobrze?) na co ja odpowiadałam, No, my … hurts. (Nie, boli mnie …). Zadaniem dzieci było jak najszybsze dobiegnięcie do mnie i dotknięcie wspomnianej przeze mnie części ciała. Osoba która jako pierwsza wykonała zadanie, zamieniała się ze mną miejscem.

Największym hitem tych zajęć okazała się „wizyta u lekarza”. Na zajęcia przyniosłam walizkę lekarską i każde z dzieci było po kolei doktorem i pacjentem. Należało przedstawić doktorowi swój problem, a następnie lekarz badał dokładnie dane miejsce i „leczył”. Przy tej zabawie było bardzo dużo śmiechu. Na koniec, dzieciaki wyleczyły także mnie z bólu głowy! 🙂

Doktor Jagódka! 🙂
My stomach hurts! :(
My stomach hurts! 🙁
My head hurts!
My head hurts!
Girls :)
Girls 🙂

 

Boys :)
Boys 🙂

Wszyscy wyszli z zajęć całkowicie wyleczeni i z uśmiechem na ustach. Czy ktoś z Was potrzebuje lekarza? Bo u nas mamy ich wielu! 🙂

W Baby English Center uczymy angielskiego również trochę starsze dzieci. Zapraszamy! 🙂

http://babyenglishcenter.pl/

red. Ania Megre

Salad fruit!

‚Salad fruit’ to zabawa pełna energii! 🙂

Dzisiaj zabawimy się grupowo w grę ‚Salad fruit’ 🙂 Powtórzymy tym samym nazwy owoców, możemy nauczyć się też nazw warzyw. Jak się bawić?

grucha

Dzieci siadają w kółeczku. Osoba prowadząca dzieli maluchy na kilka grup 2- 3 osobowych. Każda grupa zostaje mianowana nazwą jakiegoś owocu – mamy np. grupę ‚apples’, ‚bananas’, ‚strawberries’. Na okrzyk prowadzącego określone grupy zamieniają się swoimi miejscami: np. na okrzyk: ‚bananas and apples!’ dwie te grupy zamieniają się swoimi miejscami. Na koniec prowadzący krzyczy: ‚Everybody!’ a wtedy wszystkie dzieci mieszają się tak, aby dwa takie same owoce nie siedziały obok siebie. W ten sposób powstaje nasza ‚salad fruit’ 🙂 Analogicznie możemy się bawić wykorzystując nazwy warzyw.

apple

Miłej gry! 🙂

Takie i podobne zabawy wykorzystujemy do kreatywnego nauczania angielskiego w Baby English Center 🙂 Więcej informacji znajdziecie tutaj:

http://babyenglishcenter.pl/o-nas/

 

Czapki z głów – nie tym razem!

W tym miesiącu również nie zabraknie akcentu muzycznego 🙂

Słowa piosenki Snow is falling all round me children playing having fun idelanie opisują panującą atmosferę. Brrr!- na dworze mroźno i ponuro. Jednak my się zimy nie boimy, a w dodatku świetnie się bawimy. Dlaczego zima nam niestraszna? – ponieważ wiemy jak uchronić się przed mrozem. Przy ujemnych temperaturach należy pamiętać o „zestawie zimowicza”. Tak, tak „zestaw zimowicza” to podstawa! Jeżeli macie Państwo wątpliwości co zawiera taki zestaw, zapytajcie dzieciaków i koniecznie przeczytajcie dalszą część artykułu.

Kilka tygodni temu na zajęciach w BEC realizowaliśmy temat Winter Clothes. Wprowadzone słownictwo z pewnością uchroni nas przed mrozem: a hat (czapka), a sweater (sweter), a coat (płaszcz), a scarf (szalik), boots (buty), gloves (rękawiczki). A poznane frazy put on (załóż), take off (zdejmij) pozwolą zabłysnąć w towarzystwie. Po wprowadzeniu słownictwa czas na zabawę – wtedy uczymy się najlepiej!

Gry i zabawy, które towarzyszyły nam na zajęciach to oczywiście The tower game. Gra dobrze znana z poprzedniego artykułu. Układamy karty na papierowych kubeczkach i budujemy wieżę. Tym razem pobiliśmy rekord w budowaniu najwyższej kubeczkowej wieży. Brawa mile widziane 🙂

wp_20161017_17_49_35_pro

Aby utrwalić wprowadzone frazy pracowaliśmy w parach. Jedna osoba z pary układała zdanie, np. Baby Monkey put on your hat. Zadaniem drugiej osoby było ubranie Baby Monkey; w tym przypadku zakładamy ciepłą czapkę.

syll

 

Bzzzz! Packi w ruch! Tym razem to nie mucha. To bardzo dobrze znana nam wszystkim gra Slap the card. Tu liczy się refleks, dzieciaki słuchają poleceń i „łapią” daną kartę. Na szczęście karty nie mają skrzydeł.

sylwia1

Muszę przyznać, że największym powodzeniem cieszyło się lepienie ubrań  z kolorowych chrupek. Nie tylko dzieciaki były zadowolone, ale również ich brzuszki.

Teraz już każdy wie jak skompletować „zestaw zimowicza”. Koniecznie pamiętajcie Państwo o nim w mroźne świąteczne dni. Tym sposobem unikniemy przeziębienia i pełni sił spotkamy się wszyscy w nowym roku.

Serdecznie zapraszamy na kreatywny angielski do Baby English Center:

http://babyenglishcenter.pl/oferta-nauki-jezyka-angielskiego-w-lodzi/

red. Sylwia Michowska

Trochę o nauce języka i mnemotechnikach…

Dzisiejszy artykuł jest właściwie ‘zlepkiem’ kilku różnych znalezionych przeze mnie ciekawych tematów. Będzie trochę o tym, jak uczyć dzieci języka i trochę o mnemotechnikach 🙂

Uczenie dzieci to naprawdę trudna sprawa. Mamy do czynienia z małymi osóbkami, które mają naprawdę duży problem w skupieniu uwagi , ogromną ilość energii i mnóstwo pomysłów, które trzeba zrealizować NATYCHMIAST bo przecież za chwilę znajdzie się nowy, równie ciekawy. Jednocześnie okres dzieciństwa to czas, kiedy umysł jest najbardziej chłonny nowych wrażeń, słów i faktów. Jak pogodzić te dwie skrajności?

Kluczem do nauczenia dzieci (nie tylko języków) jest nauczanie AKTYWNE- a więc poprzez zaangażowanie a nie PASYWNE(czyli takie, które polega na siedzeniu i ‚wkuwaniu’ słówek albo form gramatycznych). Ten ostatni typ jest skuteczny raczej dla starszych dzieci (i  oczywiście dla dorosłych), ponieważ wymaga umiejętności skupienia się na jednej czynności przez dłuższy czas. Małe dzieci jak wiemy, często mają z tym problem, dlatego mocno angażujące zabawy, gdzie trzeba biegać i skakać i krzyczeć (a najlepiej wszystko na raz) nie tylko angażują całą ich energię ale także zmuszają mózg do myślenia. Dziecko zaabsorbowane taką ilością czynności uczy się- i nawet o tym nie wie!

SONY DSC

Czy warto zaczynać naukę języka wcześnie?

Warto. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: ponieważ dzieci nie mają jeszcze całkowicie ukształtowanych narządów artykulacyjnych a jeżeli zaczną uczyć się języka wcześniej, to pod jego wpływem, te narządy zaczną się rozwijać. Oczywiste jest, że narządy artykulacyjne będą bardziej i lepiej rozwinięte np. u dzieci dwujęzycznych niż u tych, które mówią tylko jednym językiem. Dlatego właśnie osoby, które uczyły się języka od najmłodszych lat, mają o wiele lepszy akcent niż ci, którzy mówią w języku którego nauczyli się w późniejszym wieku.

Dzieci w wieku przedszkolnym (i młodsze) nie potrafią myśleć abstrakcyjnie (nie potrafią tworzyć pojęć i nimi operować). Ich sposób myślenia charakteryzuje myślenie konkretno- obrazowe. Oznacza to, że dziecko musi WIDZIEĆ to, czego się uczy, musi SŁYSZEĆ różne dźwięki, CZUĆ zapachy, które kojarzą mu się z przedmiotami. Najlepsze rezultaty przyniesie nauka piosenki w danym języku, nauka np. na kolorowych obrazkach albo na konkretnych przedmiotach.

A jak uczyć te starsze dzieci? Podobnie. To, co warto zauważyć na początku, to fakt, że ten moment (właściwie okres) ‘przejścia’ na wyższy poziom rozwoju, a więc nauka myślenia abstrakcyjnego, to coś rozciągniętego w czasie. Mimo, że badacze zwykle określają jakieś konkretne granice wiekowe to są one bardzo orientacyjne i myślę, że nie ma powodów aby się do nich przywiązywać. Każde dziecko rozwija się według własnego ‘planu’, dlatego wśród grupy starszych dzieci często mogą trafiać się takie, które będą miały problemy z myśleniem abstrakcyjnym.

nauka3

A mnemotechniki?

Wiemy, że mnemotechniki są sposobami poprawiającymi zapamiętywanie. Rzecz polega generalnie na uczeniu się drogą skojarzeń, za pomocą grupowania (np. cyfr), kojarzenia słówek z konkretnymi obiektami, z zapachami, z wydarzeniami z życia. Sposobów jest tyle, ile każdy z nas może wymyślić, a wspólnym mianownikiem są właśnie skojarzenia. Zastanówmy się teraz, bo to trochę paradoks: uczymy się czterocyfrowego PIN-u. Każdą cyferkę kojarzymy np. z owocem. Więc w rezultacie mamy jeszcze raz tyle obiektów do zapamiętania- a jednak mnemotechniki są skuteczniejsze niż zwykła nauka. Jak to możliwe?

Zapamiętując jakąkolwiek rzecz (czy to nazwisko czy kolor sukienki), kodujemy ją za pomocą pewnego rodzaju śladu w mózgu. Oznacza to, że nasz mózg wytwarza nowy ślad będący odpowiednikiem tego obiektu. ALE jeżeli nie aktywujemy tego ‘śladu’ (np. jeżeli nie przypominamy sobie nowego słówka) to on po jakimś czasie zanika. Dlatego właśnie ważne są powtórki. Druga sprawa, to sprawa dojścia do zapisanego śladu. To nie jest tak, że obiekty w mózgu po prostu się zapisują a w odpowiednim momencie ‚wyjmujemy’ dany obiekt i się nim posługujemy. Potrzebna jest droga, która pozwoli nam do danego obiektu dotrzeć- i tymi drogami są właśnie skojarzenia. Podajmy przykład: uczymy się nowego słówka: ‘a book’(książka). Zapamiętujemy słowo zapisane na papierze, oprócz tego zapamiętujemy jego brzmienie, konkretną książkę, która zobaczyliśmy ucząc się słówka (jej kolor, kształt, może zapach). Te wszystkie cechy (kolor, zapach, brzmienie słowa, jego zapis) są szlakami pozwalającymi dotrzeć do tego jednego zapamiętanego słowa. Dlatego właśnie skuteczne są mnemotechniki, dlatego dzieciom (i nie tylko) łatwiej jest zapamiętać coś, co słyszą, widzą i czują.

Pamiętajmy, że nauka to nie tylko żmudne siedzenie nad książkami i zapamiętywanie formułek, ale przede wszystkim aktywny proces, a im więcej wykorzystamy w nim zmysłów tym lepsze rezultaty ona przyniesie! 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

Shapes!

Moim wyzwaniem na ostatni tydzień było nauczenie dzieci kształtów po angielsku.

Na początku martwiłam się, czy poradzą sobie z tym najmłodsze trzyletnie dzieci. W końcu takie słowo ‚rectangle’ (prostokąt) nie należy do najłatwiejszych do wymówienia. Okazało się, że tak naprawdę poszło szybko i gładko. Z przeznaczonych trzech lekcji na naukę słownictwa i zwrotów z tematu ‚shapes’ (kształty), dzieci radziły sobie świetnie już po dwóch i często na trzeciej mogłam wprowadzić zupełnie nowy temat. Nic dziwnego, ‚Shapes’ zdecydowanie przypadły wszystkim do gustu 🙂

Na pierwszej lekcji na dzieci czekała super zabawa. Poprosiłam moich uczniów o zamknięcie oczu na pół minuty i wysypałam na stół mnóstwo kolorowych chrupek. Ich zadaniem było utworzenie z nich takich kształtów jak: triangle (trójkąt), circle (koło), diamond (diament), oval (owal), rectangle (prostokąt), heart (serce), square (kwadrat) oraz star (gwiazda). Oczywiście nie obyło się bez zjedzenia kilku, może nawet kilkunastu chrupek kukurydzianych. Dzieci były zachwycone, że mogą tworzyć jadalne figury. Sugerowałam, by pokazać prace rodzicom, ale większość dzieci mówiła, że nie wytrzyma i chrupki wyglądają tak pysznie, że nie mogą się powstrzymać przed zjedzeniem ich. Na kolejnych zajęciach dzieci nauczyły się fraz: ‚How many (triangles) do you have?’ a także odpowiedzi: ‚I have (three) triangles’. Ćwiczyłam je na wielu zabawach, głównie ruchowych. Ulubioną zabaw dzieci był ‚Monster’. Polegało to na tym, że dzieci ustawiały się naprzeciw mnie pod ścianą i zadawały mi pytania ‚How many (stars) do you have?’. Gdy udzielałam odpowiedzi: ‚I have four stars’, szły cztery kroki do przodu. Gdy jednak odpowiadałam ‚I have zero stars’, musiały szybko dotknąć ściany, aby nie zostać przeze mnie złapanym. Zwrot ten dało się wyćwiczyć także podczas pracy przy stole. Gdy mówiłam ‚I have five hearts’ dzieci rysowały na kartce pięć serduszek. Nie sposób nie wspomnieć też o piosence ‚Shapes’, którą dzieci pokochały i śpiewają ją także po skończonych zajęciach, gdy już szykują się do wyjścia 🙂

red. Beata Owczarek

13059424_1346945435331990_1836316065_n (1)

bdr
bdr
dav
dav
dav
dav

 

Zwierzaki – To co dzieci kochają najbardziej.

Witajcie!

Wszystkie dzieci kochają zwierzęta zarówno te domowe jak i te spotykane w zoo lub po prostu w bajkach. Podczas zajęć realizowaliśmy temat: Do you have any pets? (Czy masz jakieś zwierzątko?).

Na początku zajęć dzieci opowiadały jakie zwierzaki mają. Oczywiście nawet jeśli nie miały żadnego pupila w domu chwaliły się zwierzakami, które są u babci, dziadka,  a nawet u cioci/wujka. Każda pociecha chętnie opowiadała jakie zwierzątko ma lub jakie chciałaby mieć. Większość dzieci marzy o kotku lub piesku, ale niektóre z nich mają większe fantazje, lew lub małpka w domu? Czemu nie.

Krótki wstęp a teraz przejdźmy do tego co najważniejsze, czyli w jaki sposób i czego nauczyliśmy się podczas zajęć. Głównym celem lekcji było oczywiście nauczenie dzieci pytania: Do you have any pets?, ale to nie koniec wyzwań.

Poznaliśmy także nazwy nowych zwierzaków, takich jak: a hamster, a lizard, a grilla, a rabbit, a turtle, a goldfish, a lion, a  horse, a monkey, a dog, a cat, a bird, a snake, a chicken . Dzieci uczyły się pełnej odpowiedzi I have a (hamster). Ponieważ jestem nauczycielem, który lubi wychodzić ponad podstawy programowe postanowiłam nauczyć dzieci opowiadania o tym jakie zwierzaki mają, a jakich nie. Zwrot I have a hamster but I don’t have a rabbit nie przyniósł im większych problemów.

Ulubiona gra dzieci związana z tym tematem zajęć? Oczywiście kalambury! Żeby nie było zbyt łatwo dzieci pytały osobę, która pokazywała Are you a hamster? Co więcej spodziewałam się nawet odpowiedzi Yes, I am lub No, I am not. Czy jest coś czego dzieci nie potrafią? Jeśli sami uwierzymy, że dadzą radę to na pewno tak będzie. Co prawda jednym potrzeba na naukę angielskiego więcej lub mniej czasu ale każdy jest w stanie w końcu osiągnąć SUKCES!

Więcej informacji wkrótce…

nauka w Baby English CenterBaby English CenterBaby English CenterBaby English Center

red. Justyna G.