Dziecko dojrzałe do szkoły

Uczęszczanie do szkoły to nieodłączny element życia każdego dziecka. W szkole dzieci po raz pierwszy mają okazję systematycznie pracować, zbudować szeroką sieć kontaktów towarzyskich i podejmować aktywności zgodne ze swoimi zainteresowaniami. Często mówiąc o uczęszczaniu dziecka do szkoły, zwracamy uwagę na jego gotowość do podjęcia nauki w szkole – zdarza się, że dziecko nie jest jeszcze całkowicie gotowe do tak dużej zmiany w swoim życiu i skutkuje to różnymi, często nieprzyjemnymi sytuacjami. Okazuje się, ze gotowość szkolna obejmuje szereg różnych aspektów funkcjonowania i dziś chcielibyśmy te aspekty przybliżyć.

Najważniejsza w tej kwestii wydaje się dojrzałość umysłowa, która obejmuje takie umiejętności jak swobodne, zrozumiałe dla otoczenia wyrażanie się, wiedzę na różne tematy (oczywiście bardzo podstawową), umiejętność koncentrowania uwagi na wybranych zadaniach. Dziecko gotowe do nauki szkolnej jest aktywne poznawczo, ciekawe świata, potrafi doprowadzić rozpoczęte działania do końca. Ma również wiedzę o sobie -potrafi się przedstawić, powiedzieć ile ma lat oraz gdzie mieszka.

Sprawność fizyczna również jest bardzo ważnym aspektem funkcjonowania w szkole. Sprawność manualna i grafomotoryczna są bardzo ważne w zdobywaniu nowych umiejętności szkolnych, podobnie jak sprawność ruchowa czy też odporność na zmęczenie. Oczywiście tutaj może być różnie – sami dobrze znamy swoje dzieci i wiemy, że niektóre są bardziej aktywne, inne mniej.

Nie mniej ważne są umiejętności i zdolności, które mogą być przydatne podczas przebywania w grupie – dojrzałość społeczno emocjonalna jest bardzo ważna i może decydować o przyjęciu lub odrzuceniu przez rówieśników. Dziecko dojrzałe w tej kwestii cechuje się przede wszystkim adekwatnymi do sytuacji reakcjami emocjonalnymi – nie wybucha płaczem, nie jest szczególnie drażliwe albo bardzo lękliwe. Konflikty z kolegami i koleżankami zawsze zdarzają się wśród dzieci, warto jednak zwrócić uwagę na powody i skale tych konfliktów. Być może część z nich wynika właśnie z nie do końca jeszcze dojrzałego podejścia do emocji. W takich sytuacjach zawsze warto o tym rozmawiać 🙂

Ostatnimi umiejętnościami, które u dziecka idącego do szkoły mają duże znaczenie, są umiejętności przydatne w nauce czytania i pisania oraz w nauce matematyki: umiejętność analizy i syntezy wzrokowej i słuchowej, rozpoznawania i porównywania dźwięków i kształtów a także umiejętność klasyfikowania, dodawania i odejmowania do 10.

Oczywiście to są tylko niektóre przykłady konkretnych umiejętności. Posiadanie lub nie posiadanie każdej z nich nie decydują jednoznacznie o sukcesie i dobrym przystosowaniu w szkole. Chcemy tylko zwrócić uwagę na to, jak wiele jest aspektów gotowości szkolnej, o których być może większość z nas nawet nie wiedziała. Ważne jest, aby każdy z tych aspektów umiejętnie u dziecka pielęgnować już wcześniej, tak aby przychodząc do szkoły, było ono gotowe na wiele różnych doświadczeń 🙂

Moda na pewność siebie :)

pewność siebie

Modne są ostatnimi czasy wszelkiego rodzaju hasła na temat pewności siebie.

Pisze się masę szkoleń, prowadzi mnóstwo warsztatów, które mają podnieść poczucie naszej własnej wartości. W Internecie możemy znaleźć na ten temat całą kopalnię wiedzy – psychologowie i trenerzy prześcigają się wręcz w wymyślaniu kolejnych sposobów na zbudowanie tej cechy. Dlaczego właściwie pewność siebie jest taka fajna i taka modna? Czym jest i co nam daje?

pewność siebie

Spróbujmy zdefiniować jakoś pewność siebie, tak żebyśmy mieli pojęcie o czym będziemy mówić. Generalnie pewność siebie ma pozytywną konotację – zazdrościmy osobom pewnym siebie, podziwiamy ich za to, że wiedzą czego chcą i znają swoją wartość. Zdarza się, że pewność siebie mylimy z różnymi negatywnymi cechami, np. z arogancją albo bezczelnością – ale czujemy intuicyjnie, że to nie jest to samo.  Jacy są zatem ludzie pewni siebie? Osoby pewne siebie to takie, które znają swoją wartość, wiedzą jakie mają dobre ALE TEŻ słabe strony. Mają generalne przekonanie że sprawy w ich życiu potoczą się pomyślnie. Osoby pewne siebie mają konkretne zdanie na różne tematy, potrafią to zdanie wyrażać i przy nim trwać. Tak naprawdę cecha ta jest pokrewna optymizmowi czy wysokiej (i adekwatnej) samoocenie. Pewność siebie jest ‘na czasie’ dlatego, że ostatnio w modzie jest indywidualizm, samorozwój, szeroka wiedza na różne tematy – a wszystkie te cechy wiążą się z pewnością siebie właśnie.

Dlaczego jest taka fajna i pożądana? Chociażby dlatego, że osoby pewne siebie są pozytywnie postrzegane. Wydaje nam się, że idzie im w życiu lepiej, że łatwiej znajdują pracę, lepiej wypadają na prezentacjach, są też generalnie bardziej szczęśliwe. W dzisiejszych czasach, kiedy duże znaczenie ma indywidualizm, parcie na sukces, osoby pewne siebie mają łatwiej. Warto tę pewność siebie budować już od najmłodszych lat – pamiętając jednak, że jest to cecha pozytywna, zbudowana na FAKTYCZNYCH zaletach oraz że nie oznacza rezygnowania ze skromności 😉

Gdybyśmy zastanowili się nad tym, skąd się bierze pewność siebie, doszlibyśmy do wniosku, że kluczowe znaczenie ma to, co mówią o nas inni oraz to jak odnosimy te rzeczy do siebie. Kiedy ktoś nas w jakiś sposób ocenia – nawet wyrażając zdanie mimiką twarzy czy swoim zachowaniem  nie wprost – trafia to do nas, sprawia że odczuwamy jakieś emocje i zastanawiamy się nad opinią innych. Również to, co udaje nam się dokonać sprawia że czujemy się bardziej pewni siebie i podnosi się nasza samoocena.

Jak w takim  razie budować pewność siebie już od najmłodszych lat? Podobnie jak wszystkie inne atuty osobowości, tak i pewność siebie jest zbudowana na bezwarunkowej miłości rodziców, którzy akceptują wszystkie cechy dziecka, również wady. Daje to poczucie bezpieczeństwa i pozwala zbudować silne, ‘zdrowe’ przekonanie, że jest się wartościowym człowiekiem. Chwalenie dziecka to również dobry sposób, ale zwracajmy uwagę na to, za co chwalimy. Bo pochwały powinny być przede wszystkim adekwatne do wysiłku włożonego w jakąś pracę, nie można chwalić za wszystko i nie chwalić wcale 😉 Ważne jest aby nie porównywać dziecka z innymi – to uczy  takiego schematu porównywania swoich osiągnięć z osiągnięciami innych i chęci osiągania kolejnych sukcesów nie dla siebie ale żeby ‘pokazać innym’.

Pamiętajmy też o świętej metodzie wychowywania przez modelowanie – większość naszych zachowań jest bacznie obserwowanych i kopiowanych przez nasze dzieci. Zwróćmy uwagę na własną pewność siebie, na to czy potrafimy optymistycznie myśleć, czy potrafimy cieszyć się z sukcesów i dostrzegać wady. Niełatwo jest tak naprawdę zachować balans między bezzasadnymi pochwałami a przesadną skromnością, ale jeżeli zaufamy własnej rodzicielskiej intuicji, okaże się, że jest to całkiem proste 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

 

Szczęśliwe dziecko

Baby English Center

Niezależnie od wieku, kultury i miejsca zamieszkania, wszyscy zgodnie dążymy do szczęścia.

Nie tylko tego pojmowanego jako ogólne powodzenie, spełnienie i pomyślność w życiu ale również tego codziennego szczęścia, którego dostarczają nam małe przyjemności: pyszna herbata, wcześniejszy powrót męża z pracy, dobra ocena, którą  przynosi nasza pociecha. Szczęście to coś nieuchwytnego i bardzo relatywnego- są osoby, które zdawałoby się że mają w życiu wszystko a jednak nie potrafią cieszyć się życiem. Są też takie, które mają bardzo niewiele a codziennie paradują z uśmiechem na ustach. ‚Pieniądze szczęścia nie dają’- mówi się, ale mówi się też że lepiej jest płakać w nowym Porshe 😉 Jak to jest z tym szczęściem? Co trzeba zrobić aby być szczęśliwym, co zdobyć, co osiągnąć?

Pytanie do najprostszych nie należy, więc jak łatwo się domyślić, odpowiedź również taka nie będzie. Szczęście to coś sprzecznego, bo z jednej strony ciągle warto go szukać a z drugiej trzeba się pilnować żeby dostrzec to, którego już doświadczamy. Jest takim patetycznym, pięknym i górnolotnym pojęciem a czasami dostarczają nam go proste, prozaiczne rzeczy. Dlaczego tak jest? Może dlatego, że szczęście nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek obiektywizmem? 😉

Baby English Center

Bardzo ciekawe spojrzenie na poczucie szczęścia przyjmują autorki książki ‘Duński przepis na szczęście’ – Jessica Alexander oraz Iben Sandahl.  Uważają one, że szczęście to coś co wynosi się  z domu, że polega na specyficznym podejściu do życia, którego da się nauczyć. Opisują duński sposób wychowywania dzieci, który według nich jest kluczem do tego aby  żyć szczęśliwie i w zgodzie ze sobą. Książkę oczywiście gorąco polecam, a poniżej chciałabym wyciągnąć z niej kilka ‚smaczków’ które z pewnością zachęcą do lektury całości!

Autorki twierdzą na przykład, że Duńczycy przywiązują dużą wagę do tego aby przygotowywać dzieci do radzenia sobie w społeczeństwie. Uważają, że kultura zachodnia za bardzo koncentruje się na dobrym zapleczu edukacyjnym zapominając tymczasem o nauce radzenia sobie w trudnych sytuacjach,  wychodzenia z ‚dołka’ kiedy coś idzie nie tak czy po prostu zdobywania przyjaciół. Organizuje się dziecku każdą wolną godzinę zapominając czasami, że czas spędzony wśród rówieśników – nawet jeżeli mieliby się razem trochę ponudzić, jest równie ważny.

Baby English Center

Swobodna zabawa. O znaczeniu zabawy pisałam już w tym artykule–> klik Jedną z bardzo ważnych funkcji rozwojowych zabawy jest nauka radzenia sobie ze stresem w przyszłości. Pozwalając dziecku swobodnie się bawić, czasami nawet w sposób budzący nasze wątpliwości co do bezpieczeństwa tej zabawy, uczymy dziecko organizowania sobie czasu, przebywania samemu ze sobą, radzenia sobie z nudą a czasami – kiedy coś idzie źle – radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Nie musimy przecież interweniować za każdym razem kiedy nasz maluch w zabawie się przewróci albo pokłóci z rówieśnikiem – możemy zaczekać i zobaczyć czy i jak sobie poradzi – może obejdzie się bez interwencji a dziecko nabędzie nową, bezcenną umiejętność życiową ? 🙂

Pamiętacie piękne baśnie Hansa Christiana Andersena? Mało kto wie, że ich oryginalne zakończenia często nie są tak różowe jak te, o których czytamy w kolorowych książkach kupowanych w księgarniach dla dzieci. Opowieści często kończą się tragicznie albo smutno. My tymczasem mamy takie poczucie, że dzieci trzeba koniecznie chronić przed wszelkiego rodzaju nieprzyjemnymi sytuacjami, niekomfortowymi uczuciami i cierpieniem. Cóż, taka nadmierna ochrona zapewnia dobre samopoczucie dziecka praktycznie przez cały czas, jednak nie pozwoli rozwinąć umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i przykrymi emocjami. To oczywiste, że chcemy nasze dzieci chronić i dawać im to, co najlepsze ale chcemy też żeby nabywały samodzielności – a bajki, które czasami mają smutne zakończenie to bezpieczny i fajny sposób na oswajanie z nieprzyjemnymi uczuciami.

Baby English Center

Lubimy chwalić nasze dzieci. Budujemy w ten sposób ich pewność siebie, sprawiamy że jest im przyjemnie i są z siebie dumne. Chwalenie to nic złego, faktycznie podbudowuje maluchy i sprawia że mniej się stresują trudnymi zadaniami. Zwróćmy jednak uwagę w jaki sposób je chwalimy. Carol S. Dweck, badaczka z Uniwersytetu Stanforda przeprowadziła badania z których wynika, że mówiąc dziecku że jest zdolne, inteligentne czy bystre sprawiamy że jest ono przekonane o trwałości tych cech; nie muszą więc się dużo uczyć bo przecież są inteligentne; trudne zadanie powinny rozwiązać szybciej niż inne bo są takie bystre. Pojawia się stres, który utrudnia wykonanie zdania! Dlatego przy pochwałach akcentujmy raczej pracę, którą dziecko wkłada w wykonanie trudnego zadania – w ten sposób pokażemy mu, że to nauka sama w sobie oraz wysiłek wkładany w tę naukę dają największą satysfakcję. Nie wyniki.

Być może faktycznie coś jest w duńskim sposobie wychowywania dzieci, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie Duńczycy od lat są uznawani za najszczęśliwszy naród. Wszyscy przecież wiemy,  że poczucie szczęścia to coś, co rodzi się właśnie w naszej głowie –  nie ważne jakie mamy auto, dom, czy jeździmy na wakacje czy nie. Książkę polecam nie tylko młodym, dopiero uczącym się rodzicom ale również tym bardziej doświadczonym – uczymy się przecież przez całe życie 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

 

 

 

Trudne emocje – cz.2

Dzisiaj kontynuujemy temat emocjonalności skupiając się przede wszystkim na aspekcie inteligencji emocjonalnej.

Teorii na ten temat jest wiele, ale tak naprawdę każda z nich zdaje się zawierać esencję tego trudnego pojęcia. Przypatrzmy  się jeszcze raz emocjom aby dowiedzieć się więcej na ten temat i wykorzystać tę wiedzę w przyszłości!

Inteligencja emocjonalna polega na „zdolności rozumienia siebie i własnych emocji, kierowania i kontrolowania ich, zdolności samomotywacji, empatii oraz umiejętności o charakterze społecznym” (Daniel Goleman). Prawidłowo rozwinięta inteligencja emocjonalna jest bardzo ważna dla zdrowego funkcjonowania psychicznego i społecznego- dlatego warto ją rozwijać i pielęgnować- zawsze nam się to opłaci 😉 Spróbujmy wyżej przedstawioną definicję rozłożyć na czynniki pierwsze.

Zdolność rozumienia siebie i własnych emocji to coś więcej niż wiedza na temat tego, dlaczego odczuwamy konkretną emocję. Rozumienie siebie polega w znacznej mierze na znajomości własnych cech charakteru i własnych motywacji. Dopiero po przeanalizowaniu tego, jacy jesteśmy, czego oczekujemy od innych i od siebie daje pewne rozjaśnienie co do przyczyn odczuwania. Kiedy odczuwamy jakąś emocję i zdamy sobie z niej sprawę- kiedy potrafimy ją nazwać i określić jako dodatnią albo ujemną- to już połowa sukcesu.

Warto pytać dziecko nie tylko o to, co czuje ale też o to dlaczego to czuje. Dlaczego akurat jedno konkretne wydarzenie wymusiło taką reakcję emocjonalną? Spójrzmy na przykład: dziewczynka wybucha w przedszkolu złością dlatego, że dostała gorszą ocenę niż inne dzieci. Warto zwrócić uwagę nie tylko na powód złości ale również na cechy charakteru, które powodują, ze dziewczynka denerwuje się akurat z tego powodu. Może jest bardzo ambitna? Czyż taka wiedza sama w sobie nie poprawia już humoru i nie sprawia, że wybuch złości nie wydaje się czymś tak strasznym? 🙂

Kierowanie i kontrolowanie emocji… biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy tylko ludźmi i przeżywanie emocji jest wpisane w nasze funkcjonowanie i nijak nie da się tego obejść, byłoby idealnie gdybyśmy potrafili świadomie kontrolować to, co przeżywamy. Cóż- czasami tak się da, czasami jest to wybitnie trudne. Wszystko zależy od tego, czy emocje są bardzo silne, czego dotyczą, jaka jest nasza zdolność samokontroli i w jakim miejscu aktualnie się znajdujemy. Z kontrolowaniem emocji ściśle idzie w parze zdolność do powstrzymywania ich albo reakcji na nie. Temat jest wyjątkowo śliski tym bardziej, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi: warto się powstrzymywać od wyrażania emocji czy wręcz przeciwnie: okazywać je narażając się tym samym na brak akceptacji społecznej? Cóż, tutaj należałoby się trzymać zasady złotego środka: z jednej strony warto wyrażać emocje bo dajemy wtedy im ujście, rozładowujemy napięcie i tym samym czujemy ulgę. Z drugiej strony jednak czasami trzeba te emocje umieć powstrzymać ze względu na okoliczności albo środowisko w jakim przebywamy- bo jeżeli nie się nie powstrzymamy, to będziemy się wstydzić swojej reakcji a to znowu spowoduje narastanie napięcia. A jak się opanować jeżeli chcemy jednak powstrzymać silną reakcję emocjonalną? Odpowiedzi jest wiele: możemy spróbować rozładować emocję w jakiś zastępczy sposób. Jeżeli mamy taką możliwość, możemy spróbować sportu- możemy pobiegać, poskakać, pójść na siłownię albo basen. Możemy też skierować swój tok myślenia w zupełnie inną stronę- oczywiście, że nie jest to łatwe, szczególnie kiedy targają nami silne przeżycia. Możemy też spróbować się uspokoić i skoncentrować na oddechu: głębokie, spokojne oddechy pozwalają troszeczkę ‘oszukać’ mózg i automatycznie się uspokoić. Zachęcajmy do tego również nasze dzieci i sami dawajmy im dobry przykład pamiętając tym samym, że nie jest łatwo wytłumaczyć na czym polega zdroworozsądkowe podejście do emocji. Niech uczą się od nas intuicyjnie!

Pojęcie samomotywacji wydaje się dość zrozumiałe- jest ono z pewnością bardzo ważne dla nas wszystkich i z pewnością warto takiej samomotywacji uczyć i ją kształtować. Wiąże się ona z samodyscypliną, zaangażowaniem, samokontrolą. Osoba o wysokiej samomotywacji chce się uczyć i rozwijać, widzi w tym sens i czerpie z tego satysfakcję.

Empatia a więc zdolność wczuwania się w stany psychiczne innych osób jest pojęciem ważniejszym niż nam się wydaje- myślę, że empatię można śmiało uznać za jedną z tych charakterystycznych cech ludzi, która odróżnia nas od zwierząt. Dlaczego? Dlatego, że umiejętność empatycznego spojrzenia na innego człowieka świadczy o wyższej uczuciowości, o wrażliwości i umiejętności ‘wyjścia’ poza siebie i własne potrzeby. Empatię trzeba i warto rozwijać, bo przejawia się w naszym zachowaniu- nie tylko w obliczu tego jak reagujemy na cierpienie innych ale nawet w tym jak rozmawiamy z innymi. Warto podkreślić, że empatia jest pierwszym i najważniejszym czynnikiem, który ma znaczenie w umiejętności komunikacji. Nie jesteśmy w stanie prowadzić satysfakcjonującej obie strony konwersacji jeżeli nie mamy rozwiniętej umiejętności empatycznego spojrzenia na ludzi i wczuwania się w ich stany. Jak rozwijać empatię u dzieci? Banalnie prostym sposobem, który jako pierwszy przychodzi nam wszystkim do głowy jest okazywanie empatii innym i dawanie dobrego przykładu J Warto zauważyć, że empatia nie jest tym samym, co współczucie. Może nam być kogoś żal i może nam być przykro na widok kogoś cierpiącego- ale istota pojęcia empatii polega na syntonii, umiejętności postawienia się w sytuacji innych i wsłuchania w stan uczuciowy drugiej osoby.

Warto rozwijać empatię u siebie i u dzieci tak samo jak warto czytać książki i być ciekawym świata 🙂 Zachęcajmy do tego nasze maluchy i sami próbujmy z wrażliwością patrzeć na innych.

red. Klaudia Grzelaczyk

 

Czy moje dziecko się stresuje?- cz.2

stres3

Sprawdźcie czy Wasze dziecko się stresuje:)

Dziś zapraszam na kolejną część artykułu dotyczącego stresu u dziecka. Temat coraz bardziej aktualny, tym bardziej, że pierwszy września za pasem, a rodzice z pewnością już rozglądają się za nowym plecakiem, książkami i przyborami szkolnymi. Zostawmy jednak na chwilę zmartwienia rodziców (jestem pewna, że koncertowo sobie  z nimi poradzą), a zajmijmy się tym, co może martwić nasze maluchy. Jak rozpoznać stres u dziecka? Co zrobić, aby mu pomóc?

Jak już ostatnio wspomniałam, zmartwienia dzieci mogą być czasami zaskakujące i zgoła inne niż zmartwienia dorosłych. Niepozorne dla nas sytuacje bywają prawdziwymi katastrofami w oczach dziecka. Kłótnia z rówieśnikiem, może obecność bardzo energicznego dziecka w grupie, uwaga nauczyciela, gorsza ocena, zbyt dużo zajęć…- już pojawia nam się cały wachlarz przykładów, a to tylko mała próbka tego, czym może stresować się dziecko. Nie popadajmy oczywiście w panikę, dzieci są różne i nie zawsze stresują się każdą nową lub inną sytuacją, ale każde, niepokojące z naszego punktu widzenia objawy powinny dać nam do myślenia. Może nasz zazwyczaj energiczny maluch nagle zrobił się posępny i milczący? Być może uparcie omija pewne tematy lub skarży się na dolegliwości w pewnych specyficznych sytuacjach? Np. codziennie przed pójściem do przedszkola boli go brzuch albo głowa? Szuka wymówki przed każdym pójściem na zakupy albo do fryzjera? Obserwujmy nasze dziecko, bo każda zmiana zachowania może nam coś powiedzieć.

stres dziecka

Jeżeli już zauważymy, że nasze dziecko faktycznie czymś się stresuje i mamy pewność, że nie jest to choroba, skupmy się na przyczynie. Czasami trzeba nieźle ruszyć głową, ale zaufajmy naszej intuicji- przecież to my jesteśmy rodzicami i to my najlepiej znamy nasze własne dziecko! 🙂

A jak pomóc? Tu nie ma niestety, jednego rozwiązania. Czasami można przepisać przedszkolaka do innej placówki, zmienić lekarza czy fryzjera- nie zawsze jednak da się ‚uciec’ od problemu, czasami lepiej jest się do niego… przystosować albo zawczasu uodpornić dziecko na doświadczanie stresu. Jak? Odpowiedź jest prosta: pozwólmy dziecku DOŚWIADCZAĆ. Doświadczać życia, wszystkiego, co dzieje się wokoło. Nie trzymajmy malucha pod kloszem nie pozwalając mu samodzielnie odpowiadać na pytania innych, zostawiając go wiecznie w domu razem z opiekunką albo babcią. Niech przejdzie się z nami na pocztę czy do banku, gdzie mamy do załatwienia kilka ważnych spraw. Może nam ‚pomóc’ np. podając pani sprzedawczyni pieniądze za zakupy? Jeżeli ktoś obcy pyta nasze dziecko o coś, niech sam odpowie na pytanie! Może będzie trochę onieśmielone- to normalne, ale takie codzienne doświadczenia pozwolą otworzyć się na innych i zagwarantują, że pierwszy dzień w przedszkolu nie będzie aż tak stresujący.

stres dziecka

Kolejna sprawa: traktujmy naszego malucha jak ‚małego dorosłego’. Nie chodzi oczywiście o wysyłanie 4-latka po zakupy 🙂 Czułość jest bardzo ważna dla dzieci- to oczywiste, ale mama 6-letniego ‚bobasa’ wciąż zwracająca się do niego zdrobnieniami: ‚ponieść ci plecaczek?’ ‚a może napijesz się herbatki z cytrynką?’ to już lekka przesada.

Rozmawiajmy i słuchajmy! Po stokroć: umiejętność szczerej, otwartej rozmowy to praktycznie klucz do prawidłowego funkcjonowania psychicznego! Pytajmy nasze dziecko, jak było w szkole i co się wydarzyło ale też jak czuło się w różnych sytuacjach i co wtedy myślało. Skupmy się na tym, żeby maluch uczył się nazywać emocje, których doświadcza i potrafił je rozpoznawać. SŁUCHAJMY uważnie, co do nas mówi, bo w ten sposób nie tylko dowiadujemy się o nim wiele ciekawych rzeczy ale też uczymy słuchać innych. To bardzo ważne!

Spróbujmy uświadomić naszą pociechę, że każde emocje są normalne, a nawet potrzebne. Nie negujmy stanu emocjonalnego, w którym w danym momencie się znajduje: ‚Smutno ci, bo pani powiedziała, że gorzej wypadł ci test? No coś ty! Taką bzdurą się przejmujesz?’- to nie jest najlepszy przykład reakcji na wyznanie malucha. Wszyscy doświadczamy stanów emocjonalnych, które czasami są przyjemne, a innym razem mniej- tłumienie doświadczanych uczuć nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ prędzej czy później one ZAWSZE wychodzą ‚na powierzchnię’- a nagromadzone nie zwiastują nic dobrego 😉

stres dziecka

Często jest tak, że problem wynika nie tyle z faktycznie nieprzyjemnych sytuacji czy doświadczeń ile z tego, że dziecko postrzega je jako piorunująco zagrażające- jako katastrofę, coś czego nie da się odwrócić i coś, co wpłynie na inne aspekty życia. Spróbujmy razem z naszym maluchem zastanowić się, jakie mogą być faktyczne skutki danej sytuacji. Czy kłótnia z koleżanką zwiastuje absolutny koniec przyjaźni? Może wystarczy zadzwonić i przeprosić a wszystko wróci do normy? Niech nasza pociecha wysnuwa wnioski co przyczyn różnych zdarzeń, niech kombinuje, myśli, szuka rozwiązań-a my róbmy to razem z nią!

Pamiętajmy też, że doświadczanie stresu, mimo że czasami uciążliwe i nieprzyjemne, również jest czymś normalnym. Czasami nie da się tego uczucia całkowicie wyeliminować- i dobrze, bo jaką mielibyśmy wtedy motywację do działania? 🙂 Zauważmy jednak, że są sytuacje, w których te nieprzyjemne odczucia są zbędne i nieuzasadnione a przecież to my jesteśmy panami naszego umysłu i ciała i mamy ogromny wpływ na to, co się z nami dzieje! 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk

 

 

 

Czy moje dziecko się stresuje?

stres4

Czym jest stres i skąd się wziął? Jak myślicie? 🙂

Pierwszy dzień w przedszkolu, kłótnia z przyjaciółką, jazda nowym autem czy odpowiedź na pytanie nauczycielki- nie brzmi to strasznie z perspektywy dorosłej osoby, aczkolwiek wszystkie te wydarzenia są doskonałymi przykładami codziennych stresorów pojawiających się w życiu dzieci. Nie ma wątpliwości co do tego, ze każdy musi takich rzeczy prędzej czy później doświadczyć, pojawia się natomiast pytanie, czy da się- a jeżeli tak to w jaki sposób uodpornić na stres?

Dzisiejszy artykuł w formie ciekawostki, z której skorzystać mogą rodzice i odnieść ją zarówno do siebie jak i do swoich pociech.

stres dziecka

Co to jest stres? Wszyscy znamy to charakterystyczne ściskanie w brzuchu tuż przed występem, pocenie dłoni kiedy rozmawiamy z kimś ważnym, drżący głos, szybki oddech, napięcie mięśni szyi… wymieniać można w nieskończoność a i tak nie wymienilibyśmy wszystkich objawów stresu. Mają one natomiast jeden wspólny mianownik- spowodowane są sytuacjami, w których środowisko stawia nam wymagania, co do których sądzimy że nie jesteśmy w stanie sobie poradzić (albo rzeczywiście tak jest).  Bez względu na powód stresu, zdecydowana większość jego objawów jest dla nas nieprzyjemna i powoduje dyskomfort. Dlaczego tak się dzieje?

Stres tak naprawdę ma znaczenie, jeżeli spojrzymy na niego z ewolucyjnego punktu widzenia. Jest on ściśle powiązany ze strachem przed zagrażającymi obiektami lub wydarzeniami. Zastanówmy się w takim razie, czym mogli się ‚stresować’ lub czego mogli się bać tzw. ludzie pierwotni, ludzie epoki kamienia łupanego albo epoki brązu? W tych czasach znaczenia miała siła- zwierzęta, które były w stanie rozerwać człowieka na kawałki, grupa silnych ludzi, która mogła napaść na słabszych i odebrać im pożywienie- wygląda na to, że większość zagrożeń to były zagrożenia ‚fizyczne’: takie, które wymagały zaangażowania organizmu do walki albo do ucieczki. W takim razie naturalną reakcją ciała byłaby pełna mobilizacja: a więc wszelka aktywność, która spowoduje, że nasz organizm będzie bardziej wydajny w spożytkowaniu energii, będzie miał więcej siły do ucieczki albo walki z niebezpieczeństwem. Oddech staje się szybszy aby szybciej dostarczać organizmowi tlenu, mięśnie napinają się aby przygotować ciało do szybkiego biegu albo skoku, ciało poci się aby ochłodzić organizm rozgrzany od wewnątrz przez szybszy przepływ krwi a układ trawienny nagle zatrzymuje się żeby nie przeszkadzać organizmowi w działaniu… brzmi znajomo, prawda? Tu właśnie pojawia się światełko w tunelu pokazujące dlaczego objawy stresu są akurat takie a nie inne.

stres dziecka

Jak łatwo się domyślić, w dzisiejszych czasach nasz organizm nie potrzebuje siły do walki z dzikimi zwierzętami albo ucieczki przed nimi. Zagrożenia pojawiające się w naszym życiu mają inny charakter- stresujemy się bardziej ‚mentalnym’ niebezpieczeństwem nie wymagającymi od nas wykazania się siłą fizyczną: nową pracą, kupnem auta czy wyjazdem na wakacje. Stąd też stres traktujemy raczej jako coś, co przeszkadza nam w codziennym funkcjonowaniu niż jako siłę pomagającą stawić czoła przeciwnościom. Nie bez powodu zresztą napięcie pojawiające się w stresujących momentach najlepiej jest rozluźnić uprawiając sport.

Warto  też zauważyć, że istnieje coś takiego jak ‚dobry stres’. Dobry stres to taki, który nie jest bardzo silny i działa mobilizująco. To taki stres, który odczuwamy przed doświadczeniem czegoś nowego i mamy taką lekką ‚tremę’: np. przed spotkaniem ze starą przyjaciółką czy przed randką. Nieważne czy jest to lekkie ściskanie w żołądku czy przyspieszony oddech- w każdym razie, nie interpretujemy takich objawów jako nieprzyjemne, wręcz przeciwnie- są one dla nas ‚dreszczykiem emocji’.

stres dziecka

Na koniec chciałabym uświadomić wszystkich Rodziców, że również ich Dzieci odczuwają stres- zarówno ten pozytywny jak i negatywny. W kolejnym wpisie (który pojawi się już wkrótce) powiem trochę o tym, jak rozpoznać że dziecko się stresuje i czy da się temu zapobiec- jak przekuć negatywny stres i jego aspekty w stres pozytywny?

Wypatrujcie kolejnego wpisu! 🙂

red. Klaudia Grzelaczyk